Adam Dziedzic do Teresy Kubas-Hul: Będzie Pani miała honorowe miejsce w PiS
„Jeszcze rok takiej politycznej aktywności i będzie Pani miała honorowe miejsce w Prawie i Sprawiedliwości” - napisał poseł PSL Adam Dziedzic do wojewody Teresy Kubas-Hul. Poszło o odznaczenie starosty dębickiego Piotra Chęćka, polityka związanego z PiS.
DebataWojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul wręczyła państwowe odznaczenie politykowi PiS, który publicznie nawołuje do dymisji ministra MSWiA i premiera. | Fot. PUW Rzeszów
Paulina Bajda · 22 września 2026Koalicja rządowa potrafi współpracować w Warszawie, ale na Podkarpaciu jej politycy nie zawsze mówią jednym głosem. Poseł PSL Adam Dziedzic ostro zaatakował wojewodę Teresę Kubas-Hul z KO po uroczystości wręczenia Odznaki Honorowej za Zasługi dla Samorządu Terytorialnego staroście dębickiemu Piotrowi Chęćkowi.
Dziedzicowi nie spodobało się przede wszystkim to, że odznaczenie trafiło do polityka PiS, który w mediach społecznościowych nie szczędzi krytyki rządowi Donalda Tuska.
Uroczystość wręczenia odznaczeń odbyła się w poniedziałek w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie. Piotr Chęciek, oprócz tego, że jest starostą dębickim, jest również przewodniczącym Konwentu Powiatów Województwa Podkarpackiego, a w wyborach samorządowych 2024 zdobył mandat do Rady Powiatu Dębickiego z listy Prawa i Sprawiedliwości.
„Jeszcze rok takiej aktywności…”
Poseł PSL zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym w mocno ironicznym tonie pogratulował wojewodzie „wyczucia i rozeznania w działalności osób funkcjonujących w samorządzie”.
- Dziś Pani Wojewoda z Koalicji Obywatelskiej wręczyła Panu Staroście Powiatu Dębickiego z PiS Odznakę Honorową za Zasługi dla Samorządu Terytorialnego, podpisaną przez ministra MSWiA! - napisał Adam Dziedzic.
Następnie przypomniał publiczne wypowiedzi Chęćka krytykujące rząd. Wśród nich wskazał wpisy, w których starosta nawołuje do dymisji ministra Marcina Kierwińskiego (tego samego, który przyznał mu odznaczenie) i premiera Donalda Tuska.
- Z pewnością Pan Minister Marcin Kierwiński, jak i Premier Donald Tusk, ucieszą się z takiej skuteczności w budowaniu pozycji Koalicji Obywatelskiej na Podkarpaciu! - ironizował poseł.
Najmocniejszy fragment zostawił na koniec.
- Jeszcze rok takiej politycznej „aktywności” i będzie Pani miała honorowe miejsce w Prawie i Sprawiedliwości! - napisał do wojewody.
Dziedzic zasugerował też żartem, że uhonorowanie starosty może być próbą wygaszenia politycznych konfliktów.
- A może chodzi o to, aby wygasić polityczne spory i uhonorować Pana Starostę z PiS-u, żeby w przyszłości nie namawiał już Pana Premiera i Pana Ministra do dymisji! Kto wie… - dodał.
W komentarzu pod swoim wpisem na Facebooku poseł kontynuował uszczypliwości. Zaproponował internautom, by wskazali konkurencje, w których Chęciek mógłby jeszcze dostać odznaczenie. Wśród swoich propozycji wymienił m.in. „rekordowe zadłużenie szpitala”, „obrażanie Premiera”, „obrażanie Ministra” oraz „zwalczanie wszystkich co nie klaszczą na zawołanie”.
Kto właściwie zgłasza do odznaczenia?
Tu pojawia się istotny szczegół, o którym w tej politycznej awanturze nie należy zapomnieć. Samo wręczenie odznaki przez wojewodę nie oznacza, że to ona zgłosiła kandydaturę Piotra Chęćka.
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów Odznakę Honorową za Zasługi dla Samorządu Terytorialnego nadaje minister właściwy do spraw administracji publicznej - obecnie jest nim właśnie Marcin Kierwiński - z własnej inicjatywy lub na wniosek m.in. organów jednostek samorządu terytorialnego, organizacji samorządowych oraz wojewody.
Nie udało nam się ustalić, kto konkretnie zgłosił Chęćka do odznaczenia. Pytania w tej sprawie, a także prośbę o komentarz Teresy Kubas-Hul do wpisu Adama Dziedzica, wysłaliśmy do rzecznika wojewody. Do czasu publikacji odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Sama ceremonia jest jednak zgodna z dotychczasową praktyką. Wojewodowie w całym kraju wręczają odznaki przyznane przez ministra. Tak było również podczas wcześniejszych uroczystości w Rzeszowie.
Wojewoda i politycy PiS. To nie pierwszy zgrzyt
Adam Dziedzic nie wyciągnął jednak tematu współpracy Teresy Kubas-Hul z politykami PiS z kapelusza. Od dłuższego czasu część działaczy KO zwraca uwagę na jej obecność podczas uroczystości, w których uczestniczą również politycy PiS, w tym marszałek województwa Władysław Ortyl.
Sama wojewoda tłumaczyła nam już wcześniej, że wynika to przede wszystkim z pełnionej przez nią funkcji. Jak mówiła w ubiegłym roku - jest przedstawicielem rządu w terenie, a marszałek reprezentuje samorząd województwa.
- My z marszałkiem politycznie bardzo się różnimy. Będąc w przeszłości radną, dawałam dowody tego, jak bardzo politycznie się różnimy – przekonywała Teresa Kubas-Hul, kiedy działacze KO zarzucali jej wręcz przyjaźń z marszałkiem Ortylem.
Jednocześnie podkreślała, że jako przedstawicielka rządu musi współpracować z samorządami, niezależnie od tego, kto sprawuje w nich władzę. Podkreślała, że to mieszkańcy w demokratycznych wyborach wybrali swoich przedstawicieli, z którymi utrzymuje kontakty.
I rzeczywiście - współpraca reprezentującej rząd i Koalicję Obywatelską wojewody z samorządowcami z PiS sama w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy jej polityczni koledzy zaczynają odbierać ją jako zbyt daleko idącą, a wręcz koleżeńską.
„Ona daje pieniądze, oni dają kwiaty”
W rozmowach z nami część działaczy KO z Podkarpacia krytycznie ocenia sposób, w jaki wojewoda utrzymuje relacje z politykami PiS. Ich zdaniem zbyt częste wspólne uroczystości i publiczne gesty mogą być źle odbierane przez wyborców własnego obozu.
- Wykorzystują w sposób narzędziowy - ona daje pieniądze, dotacje a oni jej dają kwiaty i prezenty. Za tym nie idzie nic, bo ostatecznie wiadomo, że żaden pisowiec na nią nie zagłosuje - mówi jeden z działaczy KO.
Inny dodaje:
- Chęciek doskonale umiał się wokół niej zakręcić - całuje rączki, kwiatami wita. Wiedział jak ją podejść, a ona naiwnie myśli, że w przyszłości się jej to przedłoży na ilość głosów wyborach.

W tle także sprawa z urzędu wojewódzkiego
Teresa Kubas-Hul w ostatnich tygodniach mierzyła się również z krytyką dotyczącą obsady stanowiska dyrektora Wydziału Infrastruktury Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Za sprawą Telewizji Republika pojawiły się informacje sugerujące, że stanowisko otrzymał jej krewny.
Wojewoda stanowczo zaprzeczyła, że zatrudniła swojego szwagra i zapowiedziała kroki prawne. Dyrektorem w urzędzie został Zbigniew Pawlarczyk, który rzeczywiście nie jest mężem jej siostry, ale... mężem jej szwagierki.
Ta sprawa miała nawet dotrzeć do premiera Tuska i zatrząść przyszłością Teresy Kubas-Hul na stanowisku wojewody. Tusk obiecał się przyjrzeć tematowi. Na nasze pytania jednak do tej pory nie odpowiedział.
Adam Dziedzic mówi głośno to, o czym część KO mówi po cichu
Wpis posła PSL uruchomił więc dyskusję nie tylko o samym odznaczeniu Piotra Chęćka. Wśród lokalnych działaczy KO pojawiły się pytania o to, jak do relacji wojewody z politykami PiS podchodzi Paweł Kowal, szef podkarpackiej PO.
- Odebrałem kilkanaście takich informacji. Ludzie są oburzeni. Chcą wiedzieć co na temat kolejnego wyskoku swojej bliskiej koleżanki myśli szef regionalnych struktur Paweł Kowal, ale ten jak zwykle milczy - mówi nam jeden z działaczy.
Piotr Chęciek: Nagroda ponad podziałami
Przyznanie nagrody w mediach społecznościowych skomentował również Piotr Chęciek. Jak podkreślił odbiera ją jako "jako uhonorowanie wspólnej pracy samorządu powiatowego."
- Przez lata trafiała do osób reprezentujących różne środowiska i poglądy. Jej sens odczytuję jako uznanie dla pracy na rzecz lokalnych wspólnot, niezależnie od politycznej przynależności - podkreślił.
Przypomniał, że odznakę ustanowiono w 2015 roku, aby doceniać szczególne zasługi dla samorządu terytorialnego. Dodał też, że dziękuje wojewodzie "za inicjatywę i docenienie naszego dorobku".
- Jej gest odbieram jako wyraz klasy oraz gotowości do współpracy ponad podziałami. Różnice poglądów mogą iść w parze z wzajemnym szacunkiem i uznaniem dobrze wykonanej pracy - skomentował.
Odniósł się też do postu zamieszczonego przez posła PSL.
- Żałuję, że przyznanie i przyjęcie tej odznaki stało się przedmiotem politycznych sporów. Wobec wojny za naszą wschodnią granicą, troski o bezpieczeństwo i codziennych spraw mieszkańców szczególnie potrzebujemy umiejętności wspólnego działania (...) - skomentował.



