
Ponad dwie godziny rozmów, wiele emocji i brak porozumienia – tak wyglądało spotkanie w sprawie planowanego łącznika przez ul. Miłocińską w Rzeszowie. W tle jest jednak znacznie szerszy problem: niewydolna komunikacja do strefy przemysłowej.
Spis treści:
Cała sprawa zaczęła się protestów mieszkańców ul. Miłocińskiej, ale jak się okazało w ratuszu, dotyczy ona całego systemu transportowego w Rzeszowie i okolicach. Przypomnijmy – mieszkańcy Miłocina i Baranówki sprzeciwiają się budowie łącznika ze strefą Dworzysko, obawiając się zwiększonego ruchu i pogorszenia warunków życia.
W piątek doszło więc do spotkania z udziałem prezydenta, mieszkańców, przedstawicieli rad osiedli oraz przedstawicieli strony społecznej firm ze strefy Dworzysko. Rozmowy trwały ponad dwie godziny i momentami były bardzo emocjonalne.
Z mieszkańcami nikt nie rozmawiał
Ostatecznie nie udało się wypracować porozumienia. Mieszkańcy podkreślali, że problemem nie jest tylko sam przejazd, ale sposób prowadzenia inwestycji.
– My już stoimy w korkach każdego dnia. Dołożenie kolejnych samochodów na wąskie osiedlowe uliczki niczego nie poprawi – mówili jeszcze przed spotkaniem mieszkańcy ul. Miłocińskiej.
Zwracali też uwagę na to, że nikt wcześniej nie konsultował z nimi planów otwarcia łącznika, dlatego zablokowali ulice i nie dopuścili do prac budowlanych.
– Zaczęło się to od koparek w piątek po południu, tak żeby ludzie nie zareagowali. Tak to wygląda z naszej perspektywy – podkreślali.

Prezydent Konrad Fijołek: Nie będzie ruchu samochodowego
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek wielokrotnie podkreślał, że obawy o przejazd przez łącznik samochodów osobowych są nieuzasadnione.
– Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że tu nie ma żadnego podstępu i żadna z tych obaw, które państwo wyrażaliście nie jest prawdziwa – przekonywał podczas spotkania.
I dodawał, że nie otwiera i nie tworzy łącznika dla przejazdu samochodów osobowych, dopóki nie będzie zrobiona północna obwodnica Rzeszowa.
Test autobusów zamiast stałego rozwiązania
Propozycją miasta jest rozwiązanie tymczasowe czyli uruchomienie testowych kursów autobusów dla pracowników strefy Dworzysko.
– Zaproponowałem, aby wykonać przejazd tymczasowy po to, żeby sprawdzić czy pracownicy będą jeździć autobusami – tłumaczył prezydent.
Przyznał też, że całe zamieszanie może być jego winą, bo nie przypuszczał, że dojdzie do takiego sprzeciwu ze strony mieszkańców ul. Miłocińskiej.
Plan zakłada:
- trzy kursy rano i trzy po południu
- godziny dopasowane do zmian (ok. 7:00, 15:00 i 22:00)
- i przejazd wyłącznie dla autobusów
– Jeśli okaże się, że autobus będzie pusty, to nie ma sensu, żeby tam jeździł, ponieważ miasto też nie chce generować dodatkowych kosztów – podkreślił Fijołek.
Miasto rozważa również dodatkowe zabezpieczenia, np. fizyczne ograniczenia wjazdu w postaci szlabanu lub codzienne kontrole straży miejskiej.

Pracownicy firm z Dworzyska: Autobusy to alternatywa dla samochodów
Przedstawiciele pracowników firm ze strefy przekonywali, że problem dojazdów będzie cały czas narastał.
– Zatrudniamy około ośmiuset osób, a niedługo będzie ponad tysiąc. Jeśli będą jeździć samochodami, to proszę sobie wyobrazić skalę ruchu – mówili przedstawiciele jednej z firm.
Podkreślali też, że komunikacja miejska jest niewystarczająca.
– Autobusy mają od dwudziestu do trzydziestu minut opóźnienia. Pracownik nigdy nie ma pewności, czy dojedzie na czas, to loteria – mówili przedstawiciele firm.
Ich zdaniem autobus przez łącznik mógłby być realną alternatywą dla aut.
– Prosimy tylko o trzy przejazdy autobusów. Niczego nie żądamy – podkreślali.

Problem jest szerszy. Dotyczy całego transportu
Przedstawiciele rad osiedli Miłocin i Baranówka przygotowali własne analizy. Ich wnioski są jednoznaczne – problemem jest cały system transportu miejskiego w Rzeszowie, a nie tylko brak jednego przejazdu.
Zwracają uwagę m.in. na:
- słabe wykorzystanie przez pasażerów autobusów i pociągów
- brak synchronizacji rozkładów jazdy z godzinami zmian w zakładach znajdujących się w strefie
- niewykorzystany potencjał kolei
Przedstawiciele strony społecznej firm przyznawali, że kolej jest najszybszym środkiem transportu i kiedy powstawało połączenie, to liczyli na to, że będą mogli z niego korzystać w dojazdach do strefy.
– Ale pociągi nie są dopasowane do zmian. Nikt nie będzie czekał czterdziestu pięciu minut po pracy, by wsiąść w pociąg, wszyscy mamy rodziny i chcemy do nich jak najszybciej wrócić – wyjaśniali.
Mówili tez o tym, że kolej kategorycznie odmówiła zmiany kursów, m.in. ze względu na jeżdżące tamtą trasą transporty do Ukrainy.
Przedstawiciele rad osiedli podkreślali też absurdalne sytuacje w komunikacji międzygminnej.
– Autobusy komunikacji międzygminnej dojeżdżają w okolice strefy, ale nie skręcają do niej. Ludzie krążą wokół miasta. To jest irracjonalne – mówił Wojciech Fus z Rady Osiedla Miłocin.

Prezydent: będą rozmowy o synchronizacji komunikacji
Wszyscy uczestnicy spotkania zgodzili się co do jednego – układ drogowy prowadzący do strefy Dworzysko jest niewydolny, a do osiedla Przybyszówka prowadzą dwie wąskie drogi, którymi poruszają się też samochody ciężarowe. Szczególnie problematyczna jest ul. Krakowska, bo to właśnie tam kumulują się korki, które utrudniają dojazd zarówno mieszkańcom, jak i pracownikom strefy.
Jednym z najważniejszych wniosków ze spotkania była konieczność lepszej integracji transportu.
– Coś tu nie działa w zakresie trzech źródeł komunikacji. Każdy system działa osobno, na pewno będę chciał doprowadzić do rozmów, ale nie wszystkie decyzje należą do samorządu – przyznał prezydent Fijołek.

RZESZOWSKIE OSIEDLA: Baranówka: nowe inwestycje, więcej zieleni i kolejne propozycje dla mieszkańców
Bez eskalacji, ale też bez zgody. Będą dalsze rozmowy
Mimo emocji, uczestnicy spotkania podkreślali, że nie chcą konfliktu między mieszkańcami osiedli i pracownikami firm ze strefy.
– Żyjemy w jednym mieście. Proszę o nieeskalowanie problemów, informujmy mieszkańców, że samochody osobowe nie będą mogły jeździć tym łącznikiem – apelował jeden z mieszkańców.
Jednocześnie mieszkańcy wyraźnie podkreślali, że to brak wcześniejszych rozmów doprowadził do obecnej sytuacji. Jak mówili – gdyby konsultacje z mieszkańcami, radami osiedli i przedstawicielami pracowników odbyły się wcześniej, to konflikt prawdopodobnie byłby mniejszy lub w ogóle by nie powstał.
Na razie nie ma zgody na realizację łącznika, którym miasto proponuje puścić testowe kursy autobusów. Decyzje wstrzymano do czasu dalszych rozmów, a prezydent obiecał, że nie rozpocznie prac przy łączniku przed świętami wielkanocnymi.
Dodatkowo rady osiedli Przybyszówka, Baranówka i Miłocin zapowiedziały kolejne spotkanie. Odbędzie się we wtorek, już w mniejszym gronie, we wtorek. Będą wspólnie starały się wypracować kompromis.
Jeden komentarz
Tak wyglada praca Prezydenta na rzecz Milocina, natomiast na rzecz Przybyszowki sa ochlapy w postaci zalatania dziur na Ceramicznej. Otworzyc lacznik ! Wykluczacie spolecznie ogromne rzesze ludzi blokujac przejazd droga publiczna ! Jest to bezprawne !
Magdalena Kucaj Dokładnie zgadzam się To jest miasto ma się rozwijać A jak komuś nie pasuje to do lasu się wyprowadzić !