poniedziałek, 23 lutego 2026
Paweł Kowal i Joanna Frydrych
Paweł Kowal i Joanna Frydrych. Kiedyś wspólne zdjęcia na wieczorze patriotycznym, dziś walka o przywództwo w podkarpackiej Koalicji Obywatelskiej. | Fot. Jerzy Żygadło / Podkarpacki Urząd Wojewódzki

Trwa jedna z najostrzejszych wewnętrznych rozgrywek w historii podkarpackiej Koalicji Obywatelskiej. Lokalni działacze jednoczą siły, by przyblokować kandydaturę Pawła Kowala i postawić na Joannę Frydrych. W tle są ambicje, emocje, ostre słowa i… nieprzyjemna sytuacja z restauracji Sabatini.


Na Podkarpaciu trwa polityczna rozgrywka, która może zdefiniować przyszłość Koalicji Obywatelskiej w jednym z najtrudniejszych dla niej regionów w Polsce. Choć formalnie w wyborach na przewodniczącego struktur regionalnych, zaplanowanych na 8 marca, zmierzą się Joanna Frydrych i Paweł Kowal, w kuluarach mówi się już wprost: lokalni działacze zjednoczyli się, by nie dopuścić do objęcia funkcji przez posła związanego dziś głównie z Warszawą.

Nie da się ukryć, że nie jest to zwykła rywalizacja. Stawką jest kierunek, w jakim pójdzie Koalicja Obywatelska na Podkarpaciu. Czy postawi na organiczną pracę w terenie i budowę struktur, czy na polityczną ofensywę firmowaną przez rozpoznawalne nazwisko?

Marcin Deręgowski i Wiesław Krystecki wycofują się na rzecz Joanny Frydrych

Początkowo do wyścigu stanęło czworo kandydatów. Ostatecznie na placu boju pozostała tylko dwójka: Joanna Frydrych i Paweł Kowal. Chociaż o scedowaniu głosów mówiło się już wcześniej, decydujące okazały się rozmowy w Rzeszowie, podczas wizyty ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, który nieoficjalnie przyjechał wesprzeć posłankę Frydrych.

Po tym spotkaniu, w którym nie uczestniczył poseł ani Paweł Kowal, ani wojewoda Teresa Kubas-Kul, z kandydowania oficjalnie zrezygnowali wiceprezydent Rzeszowa Marcin Deręgowski oraz Wiesław Krystecki z Jarosławia.

Deręgowski wprost wskazał, że cała trójka – on, Frydrych i Krystecki, chce iść jednym frontem. W mediach społecznościowych podkreślał:

Wiemy jedno: RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!

deklaruje Deręgowski.

Jak tłumaczył, rozmowy pokazały, że łączy ich wizja silnej, zjednoczonej organizacji, opartej na ludziach tu mieszkających i pracujących.

To osoby stabilne, odpowiedzialne, mocno zakorzenione w naszym regionie. Tu mieszkają, tu pracują, tu chcą zmieniać rzeczywistość – z sercem i determinacją

napisał.

W tej deklaracji wielu działaczy widzi czytelne odniesienie do Pawła Kowala, który choć pochodzi z Rzeszowa i tu ukończył I liceum Ogólnokształcące, od lat mieszka w Warszawie i dopiero na początku lutego formalnie wstąpił do struktur Koalicji Obywatelskiej.

Deręgowski przekonywał też, że Joanna Frydrych ma silne zaplecze w rządzie i realne możliwości skutecznego zabiegania o pieniądze i inwestycje dla regionu. Zapowiedział powstanie ścisłego kierownictwa, w którym Frydrych ma odpowiadać za kontakty parlamentarne i współpracę z Warszawą, on sam za rozwój struktur i współpracę z samorządami, a Krystecki za aktywizację działaczy i poszerzanie elektoratu.

Joanna Frydrych: Nigdy nie stałam z boku

Sama Joanna Frydrych podczas swojego wystąpienia na spotkaniu z działaczami KO podkreślała, że do startu skłoniło ją poczucie odpowiedzialności za region i struktury, z którymi związana jest od ponad dwóch dekad.

– Nigdy nie stałam z boku, zawsze byłam z wami, bo jestem stąd – zaznaczyła, mocno akcentując swoje zakorzenienie na Podkarpaciu.

48-letnia posłanka z Krosna, w kampanii stawia na zmianę stylu zarządzania i konsekwentną pracę u podstaw. Jak mówi podkarpacka Koalicja Obywatelska potrzebuje silnego i aktywnego przywództwa, które „będzie obecne w każdym powiecie, w każdej gminie, blisko ludzi i blisko ich spraw”.

Nie ukrywa, że jej celem jest wygranie wyborów parlamentarnych w 2027 roku i odbicie sejmiku województwa w kolejnych wyborach samorządowych. Te cele podkreślają również jej byli kontrkandydaci w wyborach – Deręgowski i Krystecki.

Chcę regionu aktywnego, który nie czeka, tylko działa. Chcę silnego, organizacyjnie i widocznego w całej Polsce Podkarpacia

podkreśla.

Zdzisław Gawlik: W jedności siła

Otwarte poparcie dla Frydrych zadeklarował dotychczasowy przewodniczący podkarpackiej KO, poseł Zdzisław Gawlik, który sam nie ubiega się o kolejną kadencję.

W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych napisał:

– Z dumą mogę powiedzieć, że w wyborach na przewodniczącego KO w województwie podkarpackim popieram poseł Joannę Frydrych. (…) Wiem, że to będzie odpowiednia osoba, która pokieruje działaniami naszych struktur. Wczorajsze spotkanie pokazało, że ma silne wsparcie. (…)

Potrzebny jest nam ktoś, kto zadba o Podkarpacie, zna problemy regionu, ma tu rodzinę, przyjaciół i mieszka w naszym województwie. Wiem, Asiu, że dasz radę. W jedności siła. Swój głos oddam na Ciebie, bo wierzę w ludzi szczerych i oddanych, którzy łączą, a nie dzielą

napisał, dolewając oliwy do ognia.

Jego wpis wymownie skomentowała europosłanka Elżbieta Łukacijewska.

Naprawdę? A myślałam, że już nic nie może mnie zaskoczyć.

– Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – odpisał tajemniczo poseł Gawlik.

„Nie chcemy spadochroniarza”

W regionie od miesięcy narastał sprzeciw wobec kandydatury Pawła Kowala. Jak relacjonują działacze, front przeciwko niemu zaczął się formować już w ubiegłym roku, gdy coraz częściej pojawiał się na Podkarpaciu, zwykle u boku wojewody Teresy Kubas-Hul i przewodniczącego klubu KO w sejmiku Krzysztofa Kłaka.

Wyskakiwał wręcz z tej przysłowiowej lodówki. Kowal tu, Kowal tam, a do tego wszędzie za rączkę z Teresą

ironizuje jeden z działaczy.

Inni dodają, że poseł nie zna lokalnych struktur i problemów.

– Pochodzi z Rzeszowa, ale nie mieszka na Podkarpaciu. Nie zna lokalnych struktur, nie spotyka się z działaczami tak często, jak Joanna czy Marcin. Nie zna naszych problemów, wątpliwości… On myśli bardziej po warszawsku, a do tego wstąpił do KO dopiero w lutym. Porażka… – słyszymy.

Afera w Sabatini

Punktem zwrotnym w tej historii stało się noworoczne spotkanie podkarpackich działaczy KO w restauracji Sabatini w Rzeszowie, które odbyło się 6 lutego.

Wszyscy, którzy chcieli w nim uczestniczyć, wcześniej deklarowali chęć udziału w składkowej imprezie. Nagle, gdzieś w połowie zabawy, do knajpy wkraczają Kowal i Teresa Kubas-Hul, „cali na biało”. I próbują wejść na imprezę na tak zwanego „Krzysia”, aby nie określać tego dosadniej

relacjonuje anonimowy działacz.

Jak dodaje, doszło do ostrej scysji z posłem Gawlikiem.

– Kowal chciał zapłacić za wejście. Ktoś próbował mu wytłumaczyć, że miejsca były wcześniej rezerwowane i wolnych nie ma. Ktoś rzucał pieniędzmi. No, niefajnie – komentuje.

Ostatecznie politycy weszli na salę, ale atmosfera, jak słyszymy, „siadła po całości”. Po około trzydziestu minutach poseł Gawlik nie wytrzymał i demonstracyjnie opuścił lokal.

Wśród działaczy to wydarzenie stało się symbolem narastającego konfliktu i dowodem na to, że Kowal nie ma silnego zaplecza w regionie.

Kumulują głosy, żeby dać zwycięstwo Joannie Frydrych

Kulisy tej rozgrywki pokazują, że decyzja Deręgowskiego i Krysteckiego o wycofaniu się z kandydowania nie była przypadkowa. Chodziło o to, by skonsolidować głosy wokół Frydrych i dać jej przewagę nad Kowalem.

Wolimy się porozumieć, niż iść w bratobójczą walkę. Lepiej walczyć razem, niż postawić na „spadochroniarza”, którego nikt tu dobrze nie zna

słyszymy w regionalnych strukturach.

Dodają, że z Kowalem może być tak jak z Trzaskowskim w wyborach prezydenckich.

– Postawimy na znane w Polsce nazwisko, które w regionie się nie sprawdza. Tu nie wystarczy tylko „ładnie wyglądać i ładnie pachnieć”. Na Podkarpaciu trzeba ciężko pracować, pokazywać się, rozmawiać z ludźmi, realnie działać. To bastion PiS, a Kowal był przecież kiedyś w tej partii – przypominają działacze.

Krzysztof Kłak: Nie jest uwikłany i uprzedzony

Za posłem Kowalem murem stoi jednak spora grupa, na czele z wojewodą Teresą Kubas-Hul oraz radnym sejmiku Krzysztofem Kłakiem.

Sam Kłak podkreśla, że Kowal to prawdziwe a nie pozorne „Nowe Otwarcie i Nowa Energia” w Podkarpackiej Koalicji Obywatelskiej.

– Silny lider do skuteczniejszej niż dotychczas walki z PiS i dla wsparcia rozwoju naszego regionu – przekonuje.

Przekonuje też, że to, iż Kowal przez ostatnie lata nie był członkiem Koalicji na Podkarpaciu i nie zasiadał we władzach wojewódzkich partii jest jego atutem.

Zatem nie jest w nic uwikłany i do nikogo uprzedzony, a to jest ogromny atut, by „łączyć a nie dzielić” i by poszerzać elektorat KO zwłaszcza właśnie tutaj

mówi.

Dodaje też, że gdyby Kowal nie kandydował, to sam by rozważył podjęcie tej „rękawicy”, gdyż wielu działaczy go do tego przekonywało.

– Postanowiłem jednak poprzeć pana Pawła i wiem, że to dobry i w pełni przemyślany wybór i będę przekonywał do tego wszystkie koleżanki i kolegów z naszej organizacji – dodaje Kłak.

Prezent na Dzień Kobiet?

Wybory, które odbędą się w Koalicji Podkarpackiej 8 marca, pokażą, czy plan „trójcy” się powiedzie i czy posłanka Frydrych dostanie prezent z okazji Dnia Kobiet. Działaczce przyjadą do Rzeszowa i tu oddadzą głosy. Nie będzie głosowania zdalnego, aby nie doszło do cyrków, jak podczas głosowania w Polsce 2050 Szymona Hołowni.

Jedno jest pewne: w Koalicji Obywatelskiej na Podkarpaciu trwa dziś najostrzejsza wewnętrzna batalia od lat, a jej wynik może zdecydować o przyszłości całej formacji w regionie.


Jest coś, o czym powinniśmy napisać? Daj znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

Udostępnij.

Od ponad dwudziestu lat w podkarpackich mediach. Pisała m.in. dla Nowin, współpracowała z TVN. Przez lata była redaktorką naczelną Gazety Bieszczadzkiej i Echa Bieszczadów. Aż przyszedł czas na toRzeszow.pl. | Kontakt: paulina.bajda@torzeszow.pl

Zostaw Komentarz