
Policjanci weszli do siedzib organizatora pielgrzymki i firmy przewozowej. Zabezpieczyli m.in. dokumenty dotyczące kierowców autokaru, który rozbił się na Węgrzech. W wypadku, do którego doszło w niedzielę, zginęło 12 osób, w tym siedmiu mieszkańców Podkarpacia.
Spis treści:
Przypomnijmy, do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 na Węgrzech. Autokarem wracało z pielgrzymki do Medjugorie 57 pasażerów. Jechało z nimi dwóch kierowców. Wszyscy byli Polakami.
W poniedziałek krośnieńska prokuratura po raz pierwszy szerzej opowiedziała o swoim śledztwie. Wiemy już, gdzie szuka dokumentów, o jakie materiały poprosiła Węgrów i kto pojechał na miejsce wypadku. Nadal nie wiadomo natomiast, dlaczego autokar nagle zjechał z drogi.
Dokumenty kierowców autokary już w rękach policji
Wyjazd organizowało biuro pielgrzymkowo-turystyczne z Rymanowa-Zdroju. Autokar należał do firmy ze Świerchowej w powiecie jasielskim.
Jeszcze przed poniedziałkowym briefingiem policjanci z Gorlic, Jasła i Krosna pojawili się w obu firmach. Zabezpieczyli tam dokumenty, wśród nich dane dotyczące kierowców. Materiały mają trafić do prokuratorów w Krośnie. To jednak tylko część tego, co chcą sprawdzić śledczy.
Prokuratura zwróciła się do Węgrów o listę pasażerów, dokumenty z oględzin autokaru i miejsca katastrofy, dokumentację medyczną zabitych, rannych oraz protokoły przesłuchań świadków. Zrobiła to za pomocą Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego, czyli formalnego wniosku o przekazanie materiałów zebranych na Węgrzech.
Polski prokurator i biegli pojechali na Węgry
Krośnieńska prokuratura chciała, żeby jej przedstawiciel uczestniczył również w oględzinach autokaru i miejsca katastrofy. Węgrzy zgodzili się na to.
– Dziś rano na Węgry wyjechał prokurator z Prokuratury Okręgowej w Krośnie wraz z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, biegłymi sądowymi z zakresu ruchu drogowego. Jeszcze dziś rozpoczną pracę na miejscu zdarzenia wraz z tłumaczem – poinformowała Marta Kolendowska-Matejczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Polscy śledczy będą więc mogli obejrzeć zarówno miejsce wypadku, jak i sam autokar. Prokuratura czeka też na materiały zebrane przez węgierską policję i lekarzy.
Wypadek na Węgrzech. Dlaczego autokar zjechał z M3?
W pierwszych godzinach po wypadku pojawiła się informacja, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Tę wersję podawały węgierskie służby. Dziś nie można jednak przedstawiać jej jako ustalonej przyczyny katastrofy.
Prokuratura mówi o tym znacznie ostrożniej.
– Ze wstępnych ustaleń wynika, że autokar z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał z pasa ruchu na pobocze, gdzie się przewrócił – mówi Marta Kolendowska-Matejczuk
Węgierska policja zatrzymała kierowcę. Teraz śledczy muszą odtworzyć to, co działo się przed wypadkiem, i ustalić, dlaczego autobus opuścił jezdnię. Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie okoliczności poprzedziły zjazd pojazdu z autostrady.
Pod autokarem zostali ludzie
Do katastrofy na Węgrzech doszło około godz. 1 w nocy, za zjazdem na Mezőkeresztes, w kierunku Nyíregyházy. Autokar wypadł z drogi i przewrócił się.
Skala wypadku była ogromna. Ok. godz. 3 strażacy informowali, że wyciągnęli z pojazdu 35 osób. Część pasażerów znalazła się pod ważącym około 24 ton autokarem.
Na miejsce ściągnięto cywilne dźwigi. Zanim dotarły, strażacy próbowali unieść tylną oś pojazdu za pomocą wyciągarek, żeby dostać się do ludzi uwięzionych pod autobusem.
Ratownicy wysłali na miejsce 14 karetek. Ranni trafili do szpitali w Miskolcu, Debreczynie, Nyíregyházie i Egerze. Łącznie w katastrofie zginęło 12 osób, 47 zostało rannych.
Siedmiu zabitych pochodziło z Podkarpacia
Jeszcze w niedzielę wieczorem służby znały nazwiska sześciu ofiar z województwa podkarpackiego. Informację o śmierci siódmego mieszkańca Podkarpacia potwierdzono w poniedziałek rano.
W autokarze jechali m.in. mieszkańcy Siedlisk w gminie Lubenia. Sołtys Wojciech Tatara mówił w Polsat News, że cztery osoby, które zginęły, pochodziły właśnie z tej miejscowości.
Wiadomo też, że wśród zabitych są mieszkańcy Rzeszowa.
22 osoby wrócą z Węgier do Polski
Równolegle ze śledztwem trwa organizowanie powrotu rannych.
Polscy medycy odwiedzili pierwsze dwa węgierskie szpitale i zdecydowali, że 22 poszkodowanych może wrócić do kraju. Cztery osoby po przylocie nadal będą potrzebowały leczenia w szpitalu. Na Podkarpaciu przygotowywane są dla nich miejsca na ortopedii i chirurgii ogólnej.
Pozostali, którzy nie wymagali dalszego leczenia, mają wrócić do rodzin. Jeśli bliscy nie będą mogli odebrać ich z lotniska, wojewoda zapowiedziała transport do domu.
Według informacji przekazanych w poniedziałek, samolot z poszkodowanymi ma przylecieć do Polski wieczorem.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
