
Nielegalne wykorzystywanie danych osobowych, przekazywanie poufnych informacji i organizowanie akcji oczerniających sędziów. Takie zarzuty usłyszeli trzej sędziowie w związku z tzw. aferą hejterską. Wśród nich jest były prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie Rafał Puchalski.
Spis treści:
Jedna z największych afer, jakie w ostatnich latach wstrząsnęły polskim wymiarem sprawiedliwości, ponownie wraca na pierwsze strony mediów. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów Tomasz Ładny, wszczął postępowania dyscyplinarne wobec trzech sędziów: Jakuba Iwańca, Rafała Puchalskiego i Przemysława Radzika.
Rafał Puchalski, to były prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Resort przekazał, że sprawa dotyczy wydarzeń określanych jako tzw. afera hejterska.
– Niezależność sądów wymaga odpowiedzialności. Także odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy naruszają prawo i godność swojego urzędu – komentuje minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Zarzuty dla Rafała Puchalskiego, byłego prezesa sądu w Rzeszowie
Jak wynika z komunikatu Ministerstwa Sprawiedliwości, Rafałowi Puchalskiemu zarzucono, że od lutego 2018 r. do kwietnia 2020 r. miał wspólnie z innymi osobami, uczestniczyć w organizowaniu działań wymierzonych przeciwko innym sędziom.
Według ministerstwa działania te polegały m.in.
- na bezprawnym przetwarzaniu danych osobowych sędziów,
- ujawnianiu informacji służbowych osobom nieuprawnionym,
- przekazywaniu materiałów mediom,
- publikowaniu treści znieważających
- i zniesławiających oraz inicjowaniu postępowań dyscyplinarnych, których celem miało być zdyskredytowanie sędziów w opinii publicznej.
Afera hejterska nie pozostanie bez konsekwencji.
— Waldemar Żurek (@w_zurek) July 24, 2026
Wszczęto postępowania dyscyplinarne wobec Jakuba Iwańca, Rafała Puchalskiego i Przemysława Radzika. Zarzuty dotyczą https://t.co/LtwVrPmZWH. bezprawnego wykorzystywania danych osobowych, ujawniania informacji służbowych,…
Kopiował i rozsyłał dane osobowe sędziów
W komunikacie opisano kilka konkretnych zarzutów wobec byłego prezesa rzeszowskiego sądu.
Według rzecznika dyscyplinarnego Puchalski, jako sędzia delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości, miał bez podstawy prawnej pozyskać z resortu tzw. „zielone teczki” innych sędziów, a następnie przesłać z prywatnego adresu e-mail notatki zawierające ich dane osobowe i informacje dotyczące przebiegu kariery zawodowej.
Ministerstwo zarzuca mu również, że pełniąc funkcję prezesa Sądu Okręgowego w Rzeszowie, bez podstawy zapoznał się z aktami osobowymi jednej z sędzi, wykonał kopie dokumentów, a następnie przesłał je prywatną pocztą elektroniczną osobom nieuprawnionym.
Kolejny z zarzutów dotyczy udziału w przygotowaniu anonimowego opracowania zatytułowanego „Prawdziwa historia sędziego Krystiana Markiewicza”, które w czerwcu 2018 roku zostało rozesłane do oddziałów i członków Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Według ministerstwa miało to być element działań mających zdyskredytować sędziego.
Opisane zachowania zostały zakwalifikowane jako przewinienie dyscyplinarne polegające na uchybieniu godności urzędu sędziego.

Zarzuty także dla Iwańca i Radzika
Postępowanie wszczęto również wobec sędziego Jakuba Iwańca. Ministerstwo zarzuca mu udział w tej samej grupie hejterskiej. Według komunikatu miał bezprawnie pozyskiwać dokumenty z akt osobowych innych sędziów, fotografować je, przesyłać prywatnymi e-mailami osobom nieuprawnionym, a także przekazywać informacje dziennikarzom.
W ocenie rzecznika dyscyplinarnego działania te mogły wyczerpywać również znamiona przestępstw, m.in. przekroczenia uprawnień, naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Z kolei sędziemu Przemysławowi Radzikowi zarzucono ujawnianie osobom nieuprawnionym informacji zdobytych podczas wykonywania obowiązków służbowych, przekazywanie dokumentów dziennikarzom, publikowanie treści znieważających innych sędziów oraz podejmowanie działań mających prowadzić do wszczynania wobec nich postępowań dyscyplinarnych.
Czym była afera hejterska?
Tzw. afera hejterska wybuchła latem 2019 roku po publikacjach Onetu. Portal opisał mechanizm zorganizowanej akcji oczerniania sędziów krytykujących zmiany w sądownictwie wprowadzane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Według tych publikacji w proceder miał być zaangażowany ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który utrzymywał kontakt z kobietą występującą pod imieniem Emilia. Miała ona rozsyłać anonimowe materiały oczerniające sędziów, publikować kompromitujące treści i prowadzić akcje dyskredytujące środowisko związane ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia”, w tym jego prezesa prof. Krystiana Markiewicza.
Z ustaleń Onetu wynikało również, że na komunikatorze WhatsApp funkcjonowała zamknięta grupa o nazwie „Kasta”, w której wymieniano informacje i pomysły dotyczące ataków na niektórych sędziów.
Po publikacjach Łukasz Piebiak podał się do dymisji ze stanowiska wiceministra sprawiedliwości, a Jakub Iwaniec został odwołany z delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Sprawy nadal się toczą
Ministerstwo przypomina, że część postępowań związanych z aferą hejterską nadal trwa.
W lutym 2025 roku Sąd Najwyższy odmówił uchylenia immunitetu Jakubowi Iwańcowi w jednej z prowadzonych spraw. Decyzja ta nie jest jednak prawomocna.
Nierozpatrzone pozostają również wnioski o uchylenie immunitetów Rafała Puchalskiego, Przemysława Radzika oraz byłego wiceministra Łukasza Piebiaka.
Sędziowie wymieniani w kontekście afery w ostatnich latach wielokrotnie zaprzeczali, aby dopuścili się zarzucanych im czynów. Oświadczali również, że publikowane materiały dotyczące tzw. afery hejterskiej oraz fragmenty korespondencji internetowej są ich zdaniem nieprawdziwe i zmanipulowane.