
Posłowie PiS powołują specjalny zespół parlamentarny, który ma wymusić na rządzie informacje o problemach budowy S19 Via Carpatia na Podkarpaciu. Impulsem była bezprecedensowa sytuacja – Mostostal opuścił plac budowy na odcinku Iskrzynia – Domaradz. W dodatku na kilku odcinkach terminy są już nierealne, a część opóźnień leży po stronie samych wykonawców.
Spis treści:
Posłowie w ramach kontroli poselskiej udali się do Ministerstwa Infrastruktury. Wpuszczono ich do budynku i posadzono w małym pokoju. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Rzeszowie opowiadali, że przez półtorej godziny żaden merytoryczny pracownik nie pojawił się z dokumentami ani wyjaśnieniami. Materiały dostali mailem dopiero po interwencji u wicemarszałka Sejmu.
– Zostaliśmy potraktowani z buta – relacjonował Rafał Weber.
Dodał, że gdy sam był wiceministrem infrastruktury, każdą kontrolę poselską opozycji traktował z szacunkiem i przygotowywał dokumenty z wyprzedzeniem.
Zdaniem Webera ministerstwo celowo ukrywa skalę problemów przy budowie S19 Via Carpatia na Podkarpaciu albo nie zależy mu na sprawnej realizacji tej inwestycji.
Mostostal rzucił papierami i opuścił plac budowy
W kwietniu na odcinku S19 Iskrzynia – Domaradz, liczącym 12,5 km, doszło do sytuacji bez precedensu. Mostostal formalnie odstąpił od kontraktu, zrzucając winę na GDDKiA. Firma twierdziła, że zmiany warunków realizacji narzucone przez RDOŚ podnoszą wartość kontraktu o ponad 450 mln zł, czego inwestor nie chciał uregulować.
– Wobec braku jednoznacznego stanowiska inwestora w kwestii realizacji tych zmienionych warunków S19, wykonawca zdecydował się na tak drastyczny krok – mówi posłanka Ewa Leniart.
Dokumenty GDDKiA, które dostali posłowie PiS, pokazują jednak drugą stronę medalu. Mostostal złożył wniosek o pozwolenie na realizację inwestycji z sześciomiesięcznym opóźnieniem; zamiast we wrześniu 2023 r., zrobił to dopiero w marcu 2024 r. Opóźnienia są winą obu stron.
GDDKiA uznała odstąpienie Mostostalu za nieskuteczne i wezwała firmę do powrotu na plac budowy. Wykonawca jednak nie zmienia zdania. Sprawa trafi do sądu.
Poseł Rafał Weber szacuje, że dokończenie tego odcinka S19 pochłonie ok. miliarda złotych. Do tej pory wybudowano zaledwie jego ułamek. Minister infrastruktury Stanisław Bukowiec zadeklarował na komisji parlamentarnej, że przetarg na dokończenie ogłosi w tym roku, ale konkretnych dat nie podał.
– Do końca roku mamy jeszcze osiem miesięcy. To może być listopad, może być grudzień – spekuluje Weber.
Poseł ocenia łączne opóźnienie na odcinku Domaradz – Iskrzynia na co najmniej trzy i pół roku.
Czas kontraktów ucieka
Posłowie podczas konferencji alarmowali również, że podobny chaos panuje na pozostałych odcinkach Via Carpathia. Opóźnienia przy budowie S19 na Podkarpaciu potwierdzają dokumenty GDDKiA. Przyczyny są różne.
Najgorzej wygląda sytuacja w tunelu na odcinku Rzeszów Południe – Babica. Konsorcjum Mostostal i Acciona drąży go zbyt wolno, a w środku wykryto ulatniający się metan. To wymusiło ponowne zaprojektowanie całej wewnętrznej konstrukcji. Kontrakt był już cztery razy aneksowany, termin zakończenia przesunął się na styczeń 2028 r. Wykonawca sam szacuje, że ten termin może być nierealny, prognoza to lipiec 2029 r.
Na odcinku Dukla – Barwinek firma Polaqua złożyła wniosek o pozwolenie prawie cztery miesiące po terminie, a RDOŚ zażądał przeprojektowania obiektów. Umowa zakłada zakończenie prac w maju 2027 r., Polaqua szacuje poślizg o półtora roku, czyli do listopada 2028 r.

Rafał Weber: Czasami te opóźnienia są wielomiesięczne
Intercor na odcinku Babica – Jawornik tłumaczy z kolei opóźnienia złymi warunkami gruntowymi i klimatycznymi. Termin umowy to wrzesień 2026 r., firma prognozuje październik 2027 r.
Weber ocenił wprost, że oddanie tego odcinka w trzecim kwartale tego roku jest nierealne.
– To jest gigantyczne opóźnienie. Czasami te opóźnienia są wielomiesięczne. Natomiast co do zasady są one wieloletnie – mówi.
Na odcinkach Lutcza – Domaradz i Jawornik – Lutcza nie wbito jeszcze łopaty, nadal trwa projektowanie.
Turecki Kolin odpowiedzialny za odcinek Lutcza – Domaradz złożył wniosek o pozwolenie prawie 200 dni po terminie. Konsorcjum Gülermak i Budimex na odcinku Jawornik – Lutcza wyrobiło się w czasie z wnioskiem, ale decyzji o budowie jeszcze nie ma.
Posłowie przypomnieli, że jeszcze sześć miesięcy temu minister Bukowiec zapewniał na komisji infrastruktury, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem.
Zespół parlamentarny ds. budowy Via Carpatii ma wymusić odpowiedzi
Właśnie dlatego PiS powołuje Zespół ds. Budowy Via Carpatii. Obejmie parlamentarzystów z Podkarpacia, Lubelszczyzny i Podlasia, czyli całego przebiegu trasy od granicy z Litwą po granicę ze Słowacją. Wniosek do marszałka Sejmu posłowie planują złożyć podczas najbliższego posiedzenia.
– Jeżeli przewodniczący zespołu zwołuje posiedzenie, to przedstawiciele ministerstwa czy GDDKiA muszą przyjść, muszą przedłożyć informacje, o które wnioskujemy. Tutaj już nie mają wyjścia – tłumaczył Weber.
Posłowie zaznaczyli, że S19 to dziś droga podwójnego znaczenia – gospodarcza i militarna, szczególnie w czasie konfliktu za wschodnią granicą Polski. Wysiłek poprzedniego rządu, który doprowadził do wpisania Via Carpatii do europejskiej sieci TEN-T, jest ich zdaniem dziś marnowany.
– Realizacja drogi ekspresowej S19 Via Carpatii na południe od Rzeszowa, w kierunku granicy państwa do Barwinka, jest bardzo poważnie zagrożona w czasie. A my mamy wątpliwości, czy rzeczywiście rząd premiera Donalda Tuska chce tę inwestycje konsekwentnie realizować – dodaje Ewa Leniart.
Posłowie PiS zaapelowali też do parlamentarzystów koalicji z Podkarpacia, żeby dołączyli do zespołu i zajęli się realnym problemem regionu zamiast, jak ujął to Weber, rozliczaniem fikcyjnych afer.



2 komentarze
A kto podpisał umowę za najniższą cenę?
PiS
Inflacja zrobiła swoje a firmy wymuszają dopłaty.
Już to przerabialiśmy kiedyś
Grzegorz Kajtek dokładnie, będą zespół parlamentarny powoływać . Ewka to normalnie od służby zdrowia po kontrakty drogowe .. taka zdolna jest