
Budynek, który powstanie na Placu Balcerowicza nie może zdominować widoku na stare miasto – podkreśla radny Robert Kultys. Zaznacza, że radni nie zaakceptują zamianę działek jeśli nie będzie znany ostateczny wygląd inwestycji.
Spis treści:
Wokół inwestycji, która ma postać na targowisku przy ul. Moniuszki popularnie zwanym Placem Balcerowicza, od początku narastają wątpliwości. Chodzi m.in. o zamianę działek miejskich z deweloperem, obawy mieszkańców osiedla Pułaskiego, gdzie ma stanąć tymczasowe targowisko i kupców, którzy obawiają się, że budowa nowego budynku zablokuje im powrót na plac.
Teraz dochodzi kolejny, kluczowy element. Część radnych, wraz z przewodniczącym komisji gospodarki przestrzennej Robertem Kultysem na czele, sygnalizuje, że bez jasnej wizji zabudowy nie będzie zgody na dalsze procedowanie sprawy.
W praktyce oznacza to jedno: miasto nie podejmie decyzji o zamianie gruntów z inwestorem, dopóki nie zobaczy, jak dokładnie ma wyglądać nowa zabudowa.

Wysokość pod kontrolą. Limit to 21, 22 metry
Radny Robert Kultys przedstawił w środę, 18 marca, szczegółową analizę urbanistyczną dla tego rejonu. Wynika z niej, że nowa zabudowa musi być dopasowana zarówno do zabytkowego śródmieścia, jak i do nowoczesnych budynków planowanych przy al. Cieplińskiego.
Najważniejszy wniosek jest taki, że w centralnej części placu nie powinien powstać budynek wyższy niż 21-22 metry. Wyższy obiekt mógłby zaburzyć oś widokową od strony Rynku wzdłuż ul. Kościuszki i dominować nad niską zabudową ul. 3 Maja.
Jeszcze niższa zabudowa powinna powstać od strony zabytkowego budynku Poczty Polskiej i starego układu miasta.
– Przyszła zabudowa targowiska musi przede wszystkim uszanować najbliższe zabytkowe budynki, a zwłaszcza modernistyczną pocztę z okresu międzywojnia XX w. i niską zabudowę traktu prowadzącego do Placu Farnego – powiedział Kultys.
Oznacza to, że od strony poczty nowy budynek nie może być zbyt wysoki, czyli nie powinien mieć więcej niż 15 metrów wysokości.

Pierwotna koncepcja zbyt agresywna
Zdaniem radnego, pierwotna koncepcja, którą wstępnie przedstawili architekci, była zbyt agresywna dla tego miejsca. Zakładała bowiem budowę budynku o wysokości około 25 metrów i ośmiu kondygnacji.
Kultys przekonuje, że to za dużo jak na ścisłe centrum Rzeszowa i sąsiedztwo zabytkowej zabudowy, dlatego przedstawił architektowi sugestie wypracowane przez komisję gospodarki przestrzennej.
– Obszar palcu Balcerowicza, to tak ważne miejsce w śródmieściu, że nie możemy pozwolić, aby powstała tu inwestycja nastawiona głównie na wysokość i maksymalną powierzchnię mieszkaniową – podkreśla radny.

Radni stawiają warunek: najpierw projekt, potem zamiana działek
Sprawa „Balcerka” to nie tylko architektura, ale też ważna dla mieszkańców miasta decyzja o zamianie miejskich gruntów z prywatnym inwestorem. Radni podkreślają, że nie chcą jednak podejmować decyzji „w ciemno”. Zastrzegają, że nie będą procedować zamiany działek na sesji, dopóki nie zobaczą konkretnej koncepcji zabudowy.
Ostatnio negatywnie na temat przeniesienia targowiska na parking przy basenie ROSiR wypowiedziała się Rada Osiedla Pułaskiego, a petycję, którą opublikowani w internecie, podpisało już prawie pół tysiąca osób.
– To może być jedna z najtrudniejszych decyzji samorządu w ostatnich latach. Chcę optymistyczne założyć, że ratusz rozwieje wszystkie te wątpliwości i zaproponuje właściwe rozwiązania. Ja skupiam się przede wszystkim na sprawach przestrzennych, które także są wymagające – dodał Kultys.
Czekają na projekt
Zgodnie z założeniami, parter nowego budynku o wielkości tysiąca metrów, ma nadal pełnić funkcję targowiska zarządzanego przez miasto. Wyższe kondygnacje miałyby charakter komercyjny. Radni liczą też na to, że projekt będzie zakładał budowę co najmniej dwóch kondygnacji parkingu podziemnego.
Na razie prezentowane wizualizacje przygotowane przez Biuro Rozwoju Miasta Rzeszowa oraz radnego Kultysa mają jedynie charakter poglądowy i pokazują możliwą skalę zabudowy, a nie ostateczny wygląd budynku.
Decyzje w sprawie inwestycji mogą zapaść dopiero wtedy, gdy gotowa będzie finalna koncepcja. To od niej zależy, czy rzeszowscy radni zgodzą się na zamianę działek i rozpoczęcie inwestycji.

