
44-letni mężczyzna został przygnieciony przez samochód wjeżdżający na autolawetę w Niechobrzu. Samochód zmiażdżył mu prawą nogę. Policjanci z Boguchwały założyli mu opaskę uciskową z prywatnej apteczki, zanim na miejsce dotarli ratownicy.
Spis treści:
Na miejsce jako pierwsi dotarli sierż. Patrycja Dąbal i sierż. Paweł Szczygieł z komisariatu w Boguchwale. Od razu zaczęli udzielać pomocy rannemu.
Kierowca stracił panowanie nad pojazdem
44-latek pomagał kierowcy Dodga wjechać na autolawetę. W pewnym momencie 56-latek stracił panowanie nad pojazdem, nie wyhamował i potrącił mężczyznę.
– Jak ustalili policjanci, 44-latek naprowadzał kierowcę Dodga wjeżdżającego na autolawetę. Nagle 56-latek stracił panowanie nad pojazdem, nie wyhamował i potrącił 44-latka. W wyniku zdarzenia mężczyzna miał zmiażdżoną prawą nogę – mówi podkom. Magdalena Żuk z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Opaska z prywatnej apteczki
Sierż. Dąbal ma przeszkolenie z pierwszej pomocy i wiedziała, że w tej sytuacji trzeba natychmiast założyć opaskę uciskową, czyli tzw. stazę. Patrol nie miał jej na wyposażeniu. Prywatną opaskę miał przy sobie sierż. Szczygieł. Instruowany przez koleżankę przystąpił do udzielania pomocy rannemu.
Oboje policjanci opiekowali się 44-latkiem do czasu przyjazdu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i monitorowali jego stan. Medycy z LPR wysoko ocenili działania funkcjonariuszy. Ranny mężczyzna trafił do szpitala.

Masz dla nas ciekawy temat? Napisz do nas maila na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
