
Po miesiącach bezskutecznych apeli opozycja sięga po najmocniejsze narzędzie i składa wniosek o odwołanie Jerzego Borcza z funkcji przewodniczącego Sejmiku Województwa Podkarpackiego. To efekt narastającego konfliktu, zarzutów związanych z aferą KOWR oraz sposobu prowadzenia obrad.
Spis treści:
– Powinnością radnych opozycji jest wręcz, by publicznie napiętnować skandaliczne i gorszące zachowania przewodniczącego sejmiku Jerzego Borcza. Niezależnie od tego, jaki będzie finalnie wynik głosowania – podkreśla radny Krzysztof Kłak.
Podkarpacka afera KOWR
Spór wokół Jerzego Borcza trwa od ubiegłego roku i związany jest z tzw. podkarpacką aferą KOWR. Chodzi o działalność Mariusza Króla, byłego wicedyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Rzeszowie, który będąc zatrudnionym w tej instytucji, dokonywał obrotu ziemią rolną.
Kupował działki tanio, a następnie sprzedawał je z ogromnym zyskiem. Na sprzedanych gruntach powstawały markety sieci Biedronka.
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest transakcja w Nienadowej, gdzie Mariusz Król kupił działkę rolną za 256 tys. złotych, a następnie, przed upływem obowiązkowej karencji, sprzedał ją za 1,7 mln złotych. Z czasem okazało się, że podobnych transakcji było więcej.

Borcz: Król działał zgodnie z prawem
W czasie, gdy dochodziło do tych zdarzeń, bezpośrednim przełożonym Króla był właśnie Jerzy Borcz, ówczesny dyrektor KOWR w Rzeszowie. To on, zdaniem opozycji, przymykał oczy na wątpliwe moralnie działania swojego zastępcy, a także nie skorzystał z prawa pierwokupu gruntów, umożliwiając ich wcześniejszą sprzedaż.
Choć wobec Mariusza Króla toczy się obecnie postępowanie prokuratorskie, Jerzy Borcz nie poniósł żadnych konsekwencji. Sam konsekwentnie zaprzecza zarzutom przekonując, że o działalności swojego zastępcy nie miał pojęcia, a on sam jako dyrektor KOWR żadnych działek nie kupował.
– To kwestia etyki, nie chcę tego komentować, ja bym tego nie zrobił. Ale jeśli chodzi o zgodność z prawem to nie ma zastrzeżeń – tłumaczył w rozmowie z naszym portalem.
Mimo to opozycja od miesięcy domaga się jego potępienia, a nawet rezygnacji z funkcji przewodniczącego. Wszystkie te wnioski były jednak odrzucane przez większość sejmikową PiS, która konsekwentnie broni swojego partyjnego kolegi.

Narastający konflikt na sali obrad
Eskalację sporu widać szczególnie na obradach podkarpackiego sejmiku. Jak podkreślają radni opozycji, przewodniczący Borcz regularnie przekracza swoje uprawnienia. Ogranicza głos radnych Koalicji Obywatelskiej, przerywa im, dopuszcza się nieodpowiednich komentarzy i stronniczych interpretacji regulaminu.
Jego reakcje najczęściej wymierzone są w radnych KO: Jolantę Kaźmierczak, obecną dyrektor KOWR w Rzeszowie, Renatę Butryn oraz Krzysztofa Kłaka, przewodniczącego komisji rewizyjnej, który systematycznie składa zawiadomienia do prokuratury w sprawach dotyczących podkarpackich działaczy PiS.
– W ostatnich latach dokumenty dotyczące kolejnych afer trafiały do prokuratur w Rzeszowie, Lublinie i Warszawie, ale sprawy są przeciągane, bo wcześniej prokuratura była upolityczniona przez PiS i podlegała pod ministra Zbigniewa Ziobro, który obecnie sam ma postawione poważne zarzuty – podkreśla Kłak.
Opozycja opuszcza komisje
Radna Renata Butryn podczas konferencji prasowej 16 stycznia mówiła wprost o systematycznym ograniczaniu głosu opozycji.
– Na ostatniej sesji odebrano głos mieszkańcowi, który chciał jedynie podziękować. To jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie – zaznaczała.
Dodała też, że w geście protestu wypisała się z komisji zdrowia po tym, jak została potraktowana w sposób nieetyczny przez przewodniczącego komisji Stanisława Kruczka.
Radni KO przypominają również przypadek otworzenia korespondencji adresowanej do radnego Krzysztofa Kłaka przez urzędników podległych marszałkowi.
– Marszałek przez ponad godzinę tłumaczył, że miał do tego prawo. To pokazuje skalę problemu i brak refleksji – mówi Kłak, zapowiadając, że rozważa zawiadomienie prokuratury.
Komisja etyki zamiast rozliczeń?
W tle pojawia się także zapowiedź marszałka województwa Władysława Ortyla, dotycząca powołania komisji etyki. Uchwała na ten temat ma być głosowana podczas najbliższej sesji sejmiku 26 stycznia. Zdaniem opozycji, zamiast realnej poprawy standardów debaty publicznej, może to być próba zdyscyplinowania radnych krytycznych wobec władzy.
– To wygląda raczej na próbę przeniesienia odpowiedzialności i uciszania opozycji, a nie realną naprawę standardów życia publicznego – komentują radni KO.
Naszą powinnością jest złożenie tego wniosku
Tym razem opozycja nie poprzestaje na apelu. Składa formalny wniosek o odwołanie Jerzego Borcza z funkcji przewodniczącego sejmiku. Choć przy większości PiS, jego przyjęcie wydaje się mało realne, radni KO podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o wynik głosowania.
– Powinnością radnych opozycji jest wręcz, by publicznie napiętnować skandaliczne i gorszące zachowania przewodniczącego sejmiku Jerzego Borcza. Niezależnie od tego, jaki będzie finalnie wynik głosowania – podkreśla radny Krzysztof Kłak.
– Jeśli osoba piastująca tak wysokie stanowisko na szczeblu regionu notorycznie łamie regulamin obrad, by niewybrednie, arogancko i grubiańsko atakować radnych opozycji, jeśli jest oficjalnie zamieszana w nierozliczoną jeszcze aferę KOWR, to nie wolno nam milczeć – mówi.
Dodaje, że opozycji zależy na tym, aby głos sprzeciwu, dezaprobaty i oburzenia oparty na faktach dotarł jak najszerzej do mieszkańców Podkarpacia.
– Ale by także radni PiS jeszcze raz zastanowili się, czy chcą mieć takiego swojego reprezentanta. Mówimy stop dalszej kompromitacji podkarpackiego parlamentu – podkreśla radny.
Masz jakiś ciekawy temat? Napisz na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
