Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Aktualności

Słupki przy kortach po Rzeszów Open. Klub mówi o blokadzie, spółdzielnia Projektant o własnej drodze

Kilka dni wcześniej na tych kortach grano największy turniej tenisowy w historii Rzeszowa. Potem przy wjeździe od ul. Nowosądeckiej pojawiły się metalowo-betonowe słupki. KS Czarni mówią o blokadzie po Rzeszów Open. Spółdzielnia Projektant odpowiada, że broni własnej drogi i zapisów umowy.

Łukasz PelcŁukasz Pelc · 2 lipca 2026
Udostępnij
Skopiowano!

Rzeszów Open 2026 miał być dla Czarnych dowodem, że w mieście da się robić tenis na międzynarodowym poziomie. Turniej ITF Men’s World Tennis Tour M15 odbywał się od 22 do 28 czerwca na kortach KS Czarni Rzeszów i ROSiR. Zawodnicy walczyli o punkty do rankingu ATP, a klub mówił o jednej z najważniejszych imprez tenisowych w historii Rzeszowa i całego Podkarpacia.

Kilka dni po turnieju sportowy sukces przykrył jednak spór o wjazd na korty. Klub oskarża spółdzielnię o zablokowanie dojazdu od strony ul. Nowosądeckiej. Spółdzielnia przekonuje, że broni własnej drogi i zapisów umowy dzierżawy.

O co w tym wszystkim chodzi? Tłumaczymy, choć sprawa jest bardzo zagmatwana.

Czarni: Bez żadnej informacji, bez żadnego pisma

KS Czarni dzierżawi teren od Spółdzielni Mieszkaniowej Projektant. Klub podkreśla, że od lat prowadzi tam działalność sportową i rozwija infrastrukturę kortów. Dzierżawa jest wieloletnia, a korty i infrastrukturę sportową sami wybudowali.

Wiceprezes Czarnych, Krzysztof Karwański mówi, że po zakończeniu turnieju spółdzielnia zablokowała dwa wjazdy metalowo-betonowymi słupkami.

– We wtorek (30 czerwca – red.) spółdzielnia mieszkaniowa bez żadnej informacji, bez żadnego pisma zablokowała dwa wjazdy metalowo-betonowymi słupkami. Dla mnie nie ma to jakiegokolwiek logicznego wytłumaczenia – powiedział nam Karwański.

Według klubu problem nie dotyczy tylko codziennego dojazdu. Karwański mówi, że od strony ul. Nowosądeckiej odbywa się m.in. wjazd zaopatrzenia. Po turnieju klub miał też problem z wywiezieniem infrastruktury używanej podczas imprezy, w tym trybuny wypożyczonej od miasta.

Czarni łączą decyzję Projektanta z presją, którą mieszkańcy pobliskich bloków mieliby wywierać na spółdzielni po turnieju, tylko dlatego, że przez kilka dni mogli mieć problem z parkowaniem. Spółdzielnia przedstawia inną wersję.

Spółdzielnia Mieszkaniowa Projektant postawiła słupki przy wjeździe korty tenisowe od ul. Nowosądeckiej po imprezie Rzeszów Open.
Spółdzielnia Mieszkaniowa Projektant postawiła słupki przy wjeździe korty tenisowe od ul. Nowosądeckiej po imprezie Rzeszów Open. |Fot. KS Czarni

Spółdzielnia Projektant: To nasza droga, nie publiczna

Kilkumiesięczny prezydent Rzeszowa, wcześniej dyrektor Wydziału Nieruchomości w PUW, obecnie wiceprezes Spółdzielni Projektant, Marek Bajdak, mówi nam, że spór zaczyna się od własności drogi i ochrony interesów właściciela. Fragment ul. Nowosądeckiej, z którego korzystał klub, nie jest drogą publiczną i należy do spółdzielni.

– Ten fragment ulicy Nowosądeckiej od Błogosławionej Karoliny, około 100–120 metrów w kierunku osiedla, jest wyłączną własnością spółdzielni, czyli wszystkich jej członków. To nie jest droga publiczna, tylko droga wewnętrzna – komentuje Bajdak.

Spółdzielnia twierdzi, że w dokumentach był wskazany tylko jeden wjazd na dzierżawiony teren: od ul. Błogosławionej Karoliny. Problem dotyczy drugiego dojazdu, od strony ul. Nowosądeckiej. Klub z niego korzystał, ale według spółdzielni nie miał do tego podstawy w umowie.

– Jedyny wjazd na dzierżawiony teren, zgodnie z załącznikiem graficznym i treścią umowy, jest od ulicy Błogosławionej Karoliny. W umowie nie ma mowy o dodatkowych zjazdach i korzystaniu z działki spółdzielni przez dojazd od Nowosądeckiej – powiedział Bajdak.

Klub temu zaprzecza. Krzysztof Karwański przekonuje, że Czarni mogą pokazać dokumenty, żeby udowodnić, że spółdzielnia nie ma racji.

Klub pokazuje umowę z 2013 r.

Po rozmowie ze spółdzielnią Krzysztof Karwański przesłał nam umowę dzierżawy z 31 maja 2013 r. Wynika z niej, że dzierżawę zawarto na 30 lat.

W umowie zapisano, że teren oddano Czarnym na prowadzenie działalności sportowo-rekreacyjnej. Wymieniono m.in. korty tenisowe kryte i odkryte, squash, padel oraz inne obiekty sportowo-rekreacyjne.

– Każde słowo jest nieprawdą. Co ja bardzo prosto udowodnię – powiedział nam wiceprezes, odnosząc się do zarzutów spółdzielni.

Zdaniem klubu zapisy umowy podważają zarzuty o wyjście poza zakres dzierżawy. Dotyczy to zwłaszcza argumentów spółdzielni o dodatkowym korcie czy infrastrukturze sportowej.

Umowa nie kończy jednak sporu o wjazd od strony ul. Nowosądeckiej. Fragment przesłany przez klub nie pokazuje, którędy Czarni mieli wjeżdżać na korty. W tej części spółdzielnia powołuje się na załącznik graficzny do umowy i twierdzi, że jedyny wjazd zapisany w dokumentach prowadzi od ul. Błogosławionej Karoliny.

Rzeszów Open 2027 na kortach tenisowych klubu KS Czarni
Grafika wygenerowana przez AI – materiał KS Czarni

Mieszkańcy skarżyli się po turnieju

Najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego słupki pojawiły się właśnie teraz, po dużej imprezie sportowej? Bajdak odpowiada, że impulsem były skargi mieszkańców po Rzeszów Open.

– Ta impreza spowodowała, że fragment ulicy Nowosądeckiej, który jest własnością spółdzielni, był zastawiony w taki sposób, że mieszkańcy nie mogli przejechać do swoich mieszkań. Mieliśmy szereg telefonów i monitów z pytaniami, co się dzieje, jak to się stało i kto nad tym panuje – powiedział Marek Bajdak.

Spółdzielnia nie ogranicza sprawy tylko do jednego turnieju. Bajdak mówi o szerszym problemie z korzystaniem z terenu. W rozmowie wskazywał m.in. na dodatkowe zjazdy, ogrodzenie, fotowoltaikę i kolejny kort. Według spółdzielni klub miał wychodzić poza zakres umowy dzierżawy.

Na nasze pytanie, dlaczego spółdzielnia nie reagowała wcześniej, skoro wiedziała o problemie, tylko dopiero po zakończeniu dużej imprezy, wiceprezes spółdzielni Projektant odpowiada, że to właściciel decyduje, kiedy podejmuje działania. Rozdziela też starsze zarzuty od sprawy zjazdów, które – według niego – pojawiły się w ostatnich dniach.

– To my uznajemy, kiedy należy podejmować odpowiednie działania. Dodatkowe zjazdy na ulicę Nowosądecką, o których nie było mowy w umowie, pojawiły się w ostatnich dniach. Myśmy niezwłocznie, dosłownie po kilku dniach, postawili słupki – powiedział Marek Bajdak.

Pisma, telefony i brak porozumienia

Krzysztof Karwański mówi, że klub wysyłał do spółdzielni pisma i próbował umawiać spotkania, ale potwierdzenia terminu nie dostał. Twierdzi, że część korespondencji zostawała bez odpowiedzi.

Marek Bajdak mówi z kolei, że były rozmowy telefoniczne, ale nie było formalnego wniosku o zmianę lub rozszerzenie umowy w sprawie dodatkowych zjazdów i korzystania z terenu od strony Nowosądeckiej, nad czym bardzo ubolewa. Mów też, że organizator nie informował spółdzielni, że na czas imprezy powstanie dodatkowe ogrodzenie.

Korty, dzieci i rozbudowa w tle

W tle jest rozwój kortów na osiedlu Kotuli. Klub wylicza, że od 2017 r. jego zawodnicy zdobyli ponad 30 medali mistrzostw Polski. W szkółce ma dziś trenować około 150 dzieci i młodzieży.

Czarni chcieli też rozbudowywać obiekt. Według klubu spółdzielnia trzy razy pytała mieszkańców o tę inwestycję i za każdym razem ponad 90 proc. badanych miało być za rozwojem sportu i szkolenia młodzieży. To stanowisko klubu, nie rozstrzygnięty fakt.

Karwański mówi, że po Rzeszów Open klub chciał rozmawiać o kolejnych turniejach. Zamiast tego wrócił spór o dojazd od strony ul. Nowosądeckiej.

Rzeszów Open 2027 na kortach tenisowych klubu KS Czarni
Na zdjęciu Alan Ważny podczas Rzeszów Open 2027. Rzeszowianin wygrał juniorski debel Rolanda Garrosa i Wimbledonu. |Fot. KS Czarni

Miasto: Jesteśmy otwarci na mediację

O komentarz poprosiliśmy też ratusz. Miasto było partnerem Rzeszów Open, a turniej wpisywał się w obchody tytułu Rzeszów Europejskie Miasto Sportu 2026.

Ratusz nie chce komentować samego sporu między klubem a spółdzielnią. Deklaruje jednak, że miasto może włączyć się w rozmowy, jeśli strony będą tego potrzebować.

– Miasto nadal będzie wspierać sport dzieci i organizować takie turnieje, jak ten ostatni. Nie komentujemy sporu pomiędzy klubem a grupą mieszkańców. Ale jeśli istnieje potrzeba zaangażowania miasta jako mediatora, jesteśmy otwarci – odpowiada nam Marzena Kłeczek-Krawiec, rzeczniczka prezydenta Rzeszowa.

Przypomina też Alana Ważnego, juniorskiego zwycięzcę dwóch turniejów wielkoszlemowych.

– Miasto cieszy się, że na kortach ćwiczą i szkolą się dzieci. Dzięki temu wychowują się tam takie perły jak Alan Ważny, juniorski zwycięzca dwóch szlemów. Stąd też współorganizacja turnieju tenisowego po raz pierwszy w Rzeszowie na takim poziomie jak ITF, na którym m.in. Alan Ważny sprawił tenisowym kibicom tyle emocji i frajdy – dodała.


Uruchomiliśmy kanał toRzeszow na Youtube. Sprawdź, polub, zaobserwuj!

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.