Przejdź do treści
Na żywo
•Od Włocławka po Rygę. Młodzi judocy z Rzeszowa pokazali wielkie serce do walki•Zmierzch tradycji i kryzys tożsamości. Teatr Żydowski zachwycił na Festiwalu Arcydzieł w Rzeszowie•Młodzi zmienią Rzeszów? Jest 50 tys. dolarów na ekologiczne pomysły•Pijany kierowca zostawił Audi na rondzie i próbował odejść. Miał prawie 2,5 promila•Wirtualna scena zbrodni, akcje ratownicze i sprzęt służb. Tłumy młodzieży na Święcie Bezpieczeństwa•Były dyrektor rzeszowskiego szpitala z aktem oskarżenia. Chodzi o operacje robotem da Vinci•Ośmiolatek płakał, 14-latek nie wiedział, co robić. Matka zostawiła dzieci na górskim szlaku•Tydzień Wdzięczności w Jasionce. Mam do lotniska skromniejszą prośbę [KOMENTARZ]•Od Włocławka po Rygę. Młodzi judocy z Rzeszowa pokazali wielkie serce do walki•Zmierzch tradycji i kryzys tożsamości. Teatr Żydowski zachwycił na Festiwalu Arcydzieł w Rzeszowie•Młodzi zmienią Rzeszów? Jest 50 tys. dolarów na ekologiczne pomysły•Pijany kierowca zostawił Audi na rondzie i próbował odejść. Miał prawie 2,5 promila•Wirtualna scena zbrodni, akcje ratownicze i sprzęt służb. Tłumy młodzieży na Święcie Bezpieczeństwa•Były dyrektor rzeszowskiego szpitala z aktem oskarżenia. Chodzi o operacje robotem da Vinci•Ośmiolatek płakał, 14-latek nie wiedział, co robić. Matka zostawiła dzieci na górskim szlaku•Tydzień Wdzięczności w Jasionce. Mam do lotniska skromniejszą prośbę [KOMENTARZ]
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Aktualności

Ośmiolatek płakał, 14-latek nie wiedział, co robić. Matka zostawiła dzieci na górskim szlaku

„Ona tylko na chwilę” - tak miała tłumaczyć się matka, która zostawiła dwóch synów w rejonie Bukowego Berda i sama ruszyła w górę. Dzieciom powiedziała, że wróci za 15 minut. Kiedy przewodnicy PTTK znaleźli płaczących chłopców, kobiety nadal nie było. Na szczyt było około godziny drogi.

Paulina BajdaPaulina Bajda ·
Udostępnij
Skopiowano!
mgła n górskim szlaku
Matka zostawiła dwóch nieletnich synów na szlaku, a sama poszła na szczyt Bukowego Berda. | Fot. Paulina Bajda

Do zdarzenia doszło 17 października w rejonie Mucznego, w okolicach niebieskiego i żółtego szlaku prowadzącego na szczyt Bukowego Berda w Bieszczadach Wysokich.

- Nagle słychać przeraźliwy szloch i krzyk dziecka. Zatrzymujemy się - dwóch chłopców: płaczący ośmiolatek i jego 14-letni brat stoją zdezorientowani obok szlaku - relacjonują przewodnicy PTTK Rzeszów.

Okazało się, że ich matka poszła sama zdobywać szczyt. Miała im powiedzieć, że skoro marudzą i nie chcą iść dalej, to mają poczekać na nią 15 minut.

Problem w tym, że kiedy przewodnicy znaleźli przestraszone dzieci, minęło już znacznie więcej czasu, a do miejsca, do którego zamierzała dojść, było około godziny drogi.

Ładowanie artykułu…

Jak wróciła była niewzruszona

Przewodnicy zajęli się dziećmi i próbowali je uspokoić. Niestety młodszy z chłopców odbił ze szlaku i próbował zejść w dół przez borowiny i zamglony teren.

- Po około kwadransie zjawia się wysportowana kobieta. Młodszy syn łapie ją za rękę i przestaje płakać – opisują sytuacją przewodnicy.

Kiedy zwrócili kobiecie uwagę na to, że nie powinna zostawiać niepełnoletnich dzieci samych w górach i to w wyjątkowo trudnych warunkach atmosferycznych, jej reakcja była zaskakująca.

- Niewzruszona mówi, że ona tylko na chwilę, że chciała iść w górę, a oni wymuszali zastopowanie osiągnięcie zaplanowanego celu! - czytamy we wpisie.

mgła na górskim szlaku
W Bieszczadach pogoda potrafi zmienić się bardzo szybko. | Fot. Paulina Bajda

Zero refleksji czy poczucia winy

Przewodnik opisuje również jej zachowanie po zwróceniu uwagi.

- Zero refleksji, zero poczucia winy. Wymuszone słowo przepraszam pada z jej ust dopiero wtedy, gdy powiedziałem, że to się kwalifikuje na zarzuty prokuratorskie - napisał.

Najbardziej uderzające w całej historii jest to, że rodzic uznał, że własny cel jest ważniejszy od bezpieczeństwa dzieci. Kobieta ewidentnie zapomniała, że w górach nie można zakładać, że „nic się nie stanie”.

Pogoda potrafi zmienić się w kilka minut, widoczność może gwałtownie spaść, a dziecko pozostawione samo sobie może spanikować i zejść ze szlaku. W Bieszczadach dochodzi również ryzyko kontaktu z dzikimi zwierzętami.

Niestety to nie jedyna taka sytuacja. Dorośli często przeceniają możliwości swoich dzieci, później - nie chcąc rezygnować z wycieczki i zostawiając je same na szlaku, lekceważą zagrożenie. A góry to nie plac zabaw.

Bezpieczeństwo dzieci powinno być najważniejsze

Sprawę w mediach społecznościowych opisali przewodnicy PTTK Rzeszów, którzy nieodpowiedzialną kobietę podsumowali jednym mocnym zdaniem:

- Kobieto! Żaden cel, żaden szczyt nie jest wart tego, co dziś zafundowałaś swoim dzieciom - napisali.

Pamiętajcie, że idąc w góry warto zainstalować bezpłatną aplikację ratunek.eu, która w razie niebezpieczeństwo pomoże ratownikom z Bieszczadzkiej Grupy GOPR dokładnie zlokalizować miejsce w którym się znajdujecie.

Udostępnij ten artykuł

Skopiowano!
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą dochodzą dwie rzeczy: analityka - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby poprawiać stronę - oraz marketing, czyli narzędzie reklamowe serwisu społecznościowego. Robią to dostawcy spoza EOG. Możesz zgodzić się tylko na jedno, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.