Michał Wróbel, który od września kieruje też klubem Razem dla Rzeszowa, nie był na wtorkowej sesji. Słowa prezydenta odebrał jako przytyk wobec siebie.
- Żałuję, że nie byłem obecny. Jego szczęście, że mnie nie było na sesji - mówi nam Michał Wróbel.
Pytamy go, co by odpowiedział prezydentowi?
- Czuję się, jakby nazwał mnie obibokiem. Gdybym to usłyszał na sesji, pewnie bym mu odpowiedział, że to nie ja przygotowywałem dwa i pół miesiąca opinię prawną. Wniosek o nią złożyłem 11 czerwca, a dostałem ją pod koniec sierpnia. Moglibyśmy się licytować, kto jest większym leserem - mówi radny.
Tu ważne przypomnienie. Wróbel poprosił o urzędowych prawników o opinię, ponieważ do komisji trafiły dwa wnioski o referendum o niemal identycznej treści.