Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Aktualności

Absurd na osiedlu 1000-lecia. Oskarżyli kobietę o nierząd w piwnicy, a znaleźli rowery i słoiki

Mieszkanka bloku przy ul. Kosynierów została oskarżona o uprawianie w piwnicy prostytucji. Po zgłoszeniu od administracji osiedla 1000-lecia pojawiła się policja, która zamiast „domu schadzek” znalazła… rowery i kartonowe pudła. Kobieta zapowiada walkę o swoje dobre imię.

Paulina BajdaPaulina Bajda · 22 kwietnia 2026
Udostępnij
Skopiowano!

Sprawa brzmi jak kiepski żart, ale dla pani Agnieszki oraz jej rodziny była prawdziwym koszmarem. Mieszkanka osiedla 1000-lecia w Rzeszowie, została bowiem oskarżona o uprawianie prostytucji w swojej piwnicy.

Zawiadomienie na policję złożyła administracja osiedla, która twierdzi, że dostała zgłoszenie, ale w jakiej formie i kiedy nie informuje, bo zasłania się RODO.

Piwnica pełna rowerów, ubrań i kartonowych pudeł
Piwnica, w której pani Agnieszka miała rzekomo uprawiać prostytucję. | Fot. Czytelniczka

Prostytucja? Policja znalazła słoiki i zimowe kurtki

Policjantka z komisariatu na ul. Wołyńskiej zapukała do drzwi pani Agnieszki, mieszkanki ul. Kosynierów, 20 marca.

– Poinformowała mnie, że administracja mojego osiedla zgłosiła, że w uprawiam prostytucję w piwnicy i sprowadzam tam mężczyzn. Normalnie mnie zatkało, byłam w szoku – mówi zdenerwowana kobieta.

Bez problemu zgodziła się pokazać piwnicę, jednak jak się okazało, funkcjonariuszka już wcześniej oglądała ją bez wiedzy właścicielki.

W środku były dziecięce rowery, rowerek stacjonarny, kartonowe pudełka, słoiki z przetworami i zimowe ubrania. Czyli dokładnie to, co zwykle znajduje się w piwnicach mieszkańców bloków.

Romantycznego nastroju, czerwonych lamp i „salonu usług” nie stwierdzono.

Sąsiedzi potwierdzili: To normalna piwnica

Pani Agnieszka nie kryła oburzenia. Zapytała policjantkę na jakiej podstawie podjęła interwencję. Usłyszała, że było to doniesienie z administracji.

– Jak się okazało policjantka już wcześniej rozmawiała z sąsiadami, którzy potwierdzili, że w piwnicy do żadnych ekscesów nie dochodzi i jest użytkowana zgodnie z obowiązującymi wszystkich zasadami – mówi kobieta.

Mieszkanka Kosynierów podkreśla, że samotnie wychowuje trójkę dzieci – dwie dorastające córki oraz syna z niepełnosprawnością. Sprawa odbiła się więc na całej jej rodzinie, która przez kilka tygodni była straumatyzowana po wizycie policji.

– Święta nie jestem, ale to oskarżenie jest wyjątkowo poważne i bulwersujące. Jesteśmy bardzo zdenerwowani całą sytuacją, a święta przeszliśmy w fatalnym nastroju – podkreśla.

Pismo do administracji os. 1000-lecia. Odpowiedź? RODO

23 marca pani Agnieszka wysłała oficjalne pismo do administracji osiedla 1000-lecia. Zażądała informacji, kto, kiedy i w jakiej formie zgłosił sprawę na policję.

– Zażądałam, aby odpowiedzieli mi w terminie do siedmiu dni, oraz aby wyjaśniono mi podstawy, na jakich dokonano zawiadomienia na policję bez uprzedniej weryfikacji tego donosu – mówi.

Na odpowiedź czeka do dziś. Gdy próbowała ustalić powód milczenia urzędników, usłyszała, że chodzi o… RODO.

– Poinformowano mnie, że tu wchodzi ochrona danych osobowych. Powiedziałam, że w takim razie nie muszę znać nazwiska osoby, która na mnie doniosła, ale chcę wiedzieć w jaki sposób to zrobiła – czy był to telefon, anonim, czy ktoś osobiście poinformował pracowników o tym, że się rzekomo prostytuuję. Niestety wciąż zasłaniają się „rodem” – mówi.

RODO najwyraźniej stało się tu magiczną zasłoną dymną. Problem w tym, że pytanie o formę zgłoszenia nie jest pytaniem o dane osobowe.

osiedle 1000-lecia
Wizyta policji lotem błyskawicy rozniosła się na całe osiedle 1000-lecia. | Fot. RSM

Radny Sak: To prywatna sprawa tej pani

O komentarz poprosiliśmy kierownika osiedla 1000-lecia i jednocześnie wieloletniego radnego Rady Miasta Rzeszowa Bogusława Saka. Chodziło jedynie o prostą informację: czy zgłoszenie było telefoniczne, pisemne czy osobiste i jakie były podstawy do poinformowania o tym policji.

– Nie chcę tego komentować, to prywatna sprawa tej pani oraz policji. Przykro mi, ale nie chcę tego tematu poruszać, muszę się rozłączyć. To sprawa właścicielki tego mieszkania i policji, administracja nie jest stroną. Przepraszam najmocniej, ale muszę się rozłączyć – powtarzał zdenerwowany kierownik.

Trudno nie zauważyć paradoksu. Gdy trzeba było zgłosić mieszkankę na policję administracja miała być stroną. Gdy trzeba wyjaśnić sprawę, to już nią nie jest?

Policja potwierdza: Zgłoszenie było telefoniczne

Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie podkomisarz Magdalena Żuk potwierdziła, że interwencja była skutkiem telefonu na komisariat, jakiego dokonali pracownicy administracji osiedla 1000-lecia.

– Policjantka w trakcie obchodu rejonu służbowego dokonała sprawdzenia piwnicy. Na miejscu nie były wykonywane żadne czynności procesowe – informuje.

Dodała też, że pani Agnieszka została pouczona o tym, że może dochodzić swoich praw związanych z pomówieniem na drodze cywilno-prawnej.

Chce przeprosin na każdej klatce schodowej

Pani Agnieszka złożyła już skargę w Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która sprawuje pieczę nad administracją osiedla 1000-lecia na niewłaściwe działania jej pracowników. Zapowiada też dalsze kroki prawne.

– Kiedy składałam skargę w RSM, to pani z sekretariatu spytała się dlaczego sama składam pismo a nie przez prawnika. Postanowiłam więc skorzystać z jej rady i udałam się do mecenasa, który od tej pory będzie mnie reprezentował w sądzie, bo sprawy nie odpuszczę – zapowiada.

Jak mówi, chce przeprosin wywieszonych we wszystkich klatkach schodowych oraz zadośćuczynienia, które zamierza przeznaczyć jednak na cel charytatywny.

„Na moim miejscu może być każda kobieta”

Sprawa rozeszła się po osiedlu „lotem błyskawicy”. Jak to zwykle bywa, szybciej niż oficjalne wyjaśnienia.

– Na moim miejscu mógłby się znaleźć każdy, nawet żona pana radnego. I co wtedy? Policja dokona przeszukania również u nich w piwnicy? Jak pan radny Sak poczułby się wtedy? Czy sam chciałby usłyszeć wyjaśnienia i podstawy na jakich dokonano zgłoszenia czy pogodziłby się z RODO? – pyta zdenerwowana kobieta.

Dodaje, że będzie dążyć do wyjaśnienia sprawy, bo na jej miejscu mogłaby się znaleźć jakakolwiek, niewinnie oskarżona kobieta, a odzyskać dobre imię jest bardzo trudno.

– A nie każda ma pieniądze na to, aby dochodzić swoich praw na drodze prawnej. Ja mam szczęście, że trafiłam do dobrego i rzetelnego prawnika. Inne kobiety po takich oskarżeniach mogłyby wpaść w depresję, mogłoby się nawet targnąć na swoje życie. O tym pan kierownik nie pomyślał? – pyta.

Nasza redakcja dysponuje wszystkimi pismami jakie złożyła do administracji i RSM mieszkanka Kosynierów. Do tematu będziemy powracać.


Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.