
– Zawsze pielęgnowałam moje korzenie. Myślę, że to taka cecha Polaków na emigracji. Tak jak Adama Mickiewicza ciągnęło do ojczyzny, tak samo ciągnie nas – mówi Eliza z Akademii Białego Orła z Kanady.
Spis treści:
Festiwalowy Korowód przeszedł ulicami Rzeszowa, przyciągając na starówkę mieszkańców w każdym wieku. Tancerze z dwudziestu trzech zespołów polonijnych oficjalnie przywitali miasto, prezentując kolorowe stroje, taniec i śpiew.

Energia polonijnych zespołów na ulicach Rzeszowa
Korowód rozpoczął się o godzinie 17 na Alei Lubomirskich. Na całej zaplanowanej trasie na chodnikach zebrali się Rzeszowianie. Przybyli licznie, by powitać goszczące w mieście zespoły.
Tancerze ubrani w kolorowe stroje przywieźli do Rzeszowa mnóstwo energii. Przez całą drogę można było obserwować pokazy śpiewu i tańca. Zespoły przygotowały również dla mieszkańców drobne upominki, wizytówki, pocztówki, naklejki, a najmłodszym rozdawały małe flagi, baloniki czy nawet tatuaże wodne.
Próbki programów zawierały elementy przeróżnych regionalnych kultur. Zobaczyliśmy poloneza, krakowiaka czy typowo góralskie tańce. Niektóre zespoły prezentowały też coś typowego dla krajów, z których przyjechały.


Polonia oficjalnie przejmuje Rzeszów
Prezydent miasta, Konrad Fijołek, przekazał zespołom polonijnym klucze do bram. To symboliczne przejęcie Rzeszowa potrwa przez następne dni, które będą wypełnione folklorem, tańcem i śpiewem.
Witajcie w Rzeszowie, który was kocha za to, jacy jesteście cudowni, za wasz optymizm, za waszą energię, którą się z nami dzielicie. Ale przede wszystkim za to, jak jesteście wierni polskiej kulturze, tradycji, tańcowi
powitał Polonusów Konrad Fijołek.
Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Folklorystycznych jest nie tylko wydarzeniem lokalnym, ale ma charakter ogólnopolski, a nawet światowy. W trakcie oficjalnego rozpoczęcia odczytany został list prezydenta Karola Nawrockiego. Na otwarcie przybył również senator Bogdan Borusewicz czy wiceprzewodniczący Rady Polonii Świata Tadeusz Adam Pilat. Głos zabrały także władze województwa oraz biskup rzeszowski, Jan Wątroba.
Oficjalne powitanie zakończyło się widowiskowym mazurem wykonanym przez pary reprezentujące na scenie każdy kraj. Ciekawostka jest to, że tancerze ćwiczyli układ osobno, w swoich krajach, a zgrali go dopiero po przyjeździe do Rzeszowa.

Od poszukiwania tożsamości po namowy bliskich
Tancerze, którzy przyjechali do Rzeszowa zaczęli tańczyć folklorystycznie w różnych okolicznościach i w różnym wieku. Dla niektórych to już kolejny festiwal, a inni są na nim po raz pierwszy. Każdy z nich ma inną historię, ale łączy ich polska kultura.
Niektórzy podjęli decyzję o dołączeniu do zespołów już jako dorośli. Chcieli w ten sposób zbliżyć się do swojej kultury.
– Czułam, że potrzebuję połączenia z moimi korzeniami w Polsce. Przyszłam na pierwszą próbę i poprzez tę atmosferę, poprzez te melodie, które znam od dzieciństwa zakochałam się w tańcu – opowiada Urszula z zespołu Polonia z Hanoweru, która zaczęła tańczyć w październiku.
Rodzina często odgrywała ważną rolę przy wyborze tańca folklorystycznego jako formy spędzania czasu. Emilia z zespołu Krakusy z Kanady zaczęła tańczyć, ponieważ widziała jak jej młodsza siostra udziela się w zespole. Inni tancerze zostali namówieni przez rodziców.
Miałem osiem lat, mama mówi: „Idziesz tańczyć”, ja mówię: „Nie”. Jednak zacząłem i tak już tańczę 17 lat. Chyba mi się spodobało
opowiada swoja historię Nikodem z zespołu Polonez z Kanady.
Karolina z zespołu Krakusy z Kalifornii podkreśla wpływ otoczenia. Opowiada o tym, że ich zespół odżył, gdy pojawił się ksiądz z pasją do uczenia ludowych tańców.
– Na początku tańczyliśmy polonezem, by stopniowo przejść do bardziej skomplikowanych tańców.

Zespół jest jak rodzina
Uczestnicy polonijnego festiwalu otwarcie mówią o tym, jak ważną rolę odgrywa taniec folklorystyczny w ich życiach. Często towarzyszy im od najmłodszych lat i ściśle wiąże się z otoczeniem, w którym dorastali.
Od pierwszej klasy byłam w zespole i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby z niego odejść, bo to jest już część naszego życia, naszego każdego dnia
mówi o swojej przygodzie z tańcem Arleta z zespołu Wilia z Litwy.
Tancerze podkreślają również rolę festiwalu jako okazji do zbliżenia się członków zespołu. Zauważają to zwłaszcza osoby, które na wydarzeniu są nie po raz pierwszy:
– Ta grupa się już zrobiła rodziną. Zawsze zbliżamy się do siebie jeszcze bardziej z każdym takim wyjazdem – przyznają chłopaki z zespołu Polonez z Kanady.
Rzeszów światową stolicą folkloru
Każdy z uczestników ma teraz okazję na zobaczenie miasta na własne oczy. Niektórzy z nich deklarują, że chcą wrócić do Rzeszowa, ale tym razem po to, by zwiedzić wszystkie jego zabytki. Przez następne dni miasto będzie łączyć ludzi z tą samą pasją.
Czuję się tu jak w domu, bo my wszyscy robimy to samo. W Ameryce folklor jest nieznany, a tutaj wszyscy jesteśmy zjednoczeni
opowiada o swoich wrażeniach Karolina z Kalifornii.
Polonusi podkreślają, że uczucie spotkania ludzi z tą samą pasją, mówiących tym samym językiem, jest nie do opisania. Cieszą się z możliwości wymienienia się przeżyciami i uczestnictwa w festiwalu.
Osoby, które po raz pierwszy są na festiwalu w Rzeszowie są pod mocnym wrażeniem jego skali.
– Nie spodziewaliśmy się, że polski folklor jest tak żywy w wielu odległych miejscach na świecie. Inaczej o tym słyszeć, a inaczej to przeżyć – mówią mi tancerze z kanadyjskiego zespołu Krakusy.


Wysiłek dający radość
Tancerze zwracają uwagę na dużą ilość prób i spore zmęczenie. Wszyscy mimo to tryskają pozytywną energią. Opowiadają o tym, jak wysoki poziom reprezentują poszczególne zespoły, co zachęca ich do dalszej pracy.
Ludzie tutaj wynoszą to na bardzo wysoki poziom. Jeśli my myślimy, że coś już jest na wysokim poziomie, oni podnoszą to jeszcze wyżej. Uczymy się od nich wszystkich, bierzemy nasz program do domu i go jeszcze poprawiamy
opowiada o swoich doświadczeniach Dawid z zespołu Polonez z Kanady.
Festiwal jest jednak przede wszystkim okazją do rozmów i wspólnej zabawy. Tancerze cieszą się, że mogą być w Rzeszowie, by reprezentować swój kraj oraz pokazać mieszkańcom efekty swojej ciężkiej pracy.
XX Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Folklorystycznych w Rzeszowie [ZDJĘCIA]
















