
Radni dopytują o szczegóły, mieszkańcy protestują, miasto naciska na decyzję o zamianie Placu Balcerowicza za teren przy PCLA. Sprawa zamiany działek cały czas budzi spore kontrowersje.
Spis treści:
Miała to być jedynie prezentacja wizji miejskich urzędników na zagospodarowanie przestrzeni przed Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki. Przerodziła się jednak w dyskusję, którą zdominowały dwie dodatkowe kwestie: los targowiska na Placu Balcerowicza i sposób prowadzenia całej procedury.

Miały być wieżowce, miasto chce plac miejski
Zacznijmy od przedpola PCLA. W trakcie wtorkowej sesji poznaliśmy wizję przestrzeni, która ma zastąpić bloki, jakie w tym miejscu mógłby wybudować deweloper. Plac przed stadionem wg. wizji miasta ma tetnic życiem, jednak nie mieszkańców wieżowców, tylko wszystkich Rzeszowian. I to nie tylko podczas imprez sportowych.
Mogłyby odbywać się tu:
- koncerty i kino plenerowe,
- targi miejskie oraz rynki ekologiczne promujące podkarpackie produkty,
- aktywności sportowe i rekreacyjne dla mieszkańców okolicznych osiedli.
Wizualizacje pokazują nowoczesną architekturę wkomponowaną w zieleń, z elementami małej gastronomii, kioskami informacyjnymi, a nawet fontannami albo małym basenem. Są ładne i kolorowe, jak to wytwory sztucznej inteligencji, którą posłużyli się miejscy urzędnicy, żeby zrobić wrażenie na radnych.
– Proszę z przymrużeniem oka popatrzeć na te wizualizacje, bo korzystaliśmy tutaj z nowych technologii. Poprosiliśmy o nie sztuczną inteligencję. Nie mamy takich możliwości w biurze, nie mamy takich programów… – usłyszeli radni w trakcie prezentacji.

Przedpole PCLA za Plac Balcerowicza. I jeszcze dwie działki
Wizja to mimo wszystko piękna. Jednak, choć prezydent Konrad Fijołek i jego zastępca Marcin Deręgowski przekonują, że chodzi o strategiczną inwestycję, nie wszystkich ten pomysł przekonuje. Na drodze do realizacji tej wizji, stoi bowiem skomplikowana zamiana gruntów, która od tygodni budzi emocje.
Jak już niejednokrotnie pisaliśmy, obecnie należą one do prywatnego dewelopera Resovia Residence, a miasto planuje je zdobyć wymieniając się za teren targowiska na Placu Balcerowicza i dwie dodatkowe działki przy ul. Krakowskiej (teren na dole parkingu przy Nowym Świecie) i Litewskiej (obok szpitala).
Władze argumentują, że bez tej zamiany stadionowi grozi „zaduszenie” przez bloki, które deweloper może wybudować niemal przy samej ścianie obiektu. Co ważniejsze, brak odpowiedniego przedpola może uniemożliwić organizację imprez masowych na dużą skalę ze względów bezpieczeństwa. Bo, choć PCLA takie wymogi spełnia, to prezydent Konrad Fijołek od razu zapowiedział, że na koncerty, na kilkadziesiąt tysięcy osób na pewno się nie zgodzi.
– Mamy pół roku do otwarcia stadionu. Albo zdążymy przeprowadzić zamianę, albo będziemy otwierać nasz piękny obiekt w otoczeniu, którego nie chcielibyśmy pokazywać Europie i światu – apelował prezydent Konrad Fijołek, prezentując zdjęcia pobazgranych sprajem obskurnych płotów i budynków.
O tym, że to słaby argument wspomniał radny Mateusz Maciejczyk, sugerując, że sprawę mogą załatwić z właścicielem terenu strażnicy miejscy i kilka mandatów. Nie trzeba mu za to oddawać działki w centrum miasta.
Konrad Fijołek: Plac Balcerowicza czeka śmierć
No właśnie, zasadnicze pytanie – czy miasto faktycznie musi wymienić się za cenny teren w Śródmieściu? Prezydent ma na to prostą odpowiedź. Twierdzi, że obecna formuła targowiska na Placu Balcerowicza się wyczerpuje, miasto pieniędzy na rewitalizację nie ma, więc musi je wyłożyć prywatny inwestor.
– Plan B to jest śmierć tego miejsca, bo ono samo umrze i to już szybko. My tak de facto chcemy je ratować, tylko że, powtarzałem to wielokrotnie, my jako miasto dzisiaj chcemy wysiłek finansowy skierować na halę targową, bo tam też jest ogromne wyzwanie przed nami, żeby je ratować. A to chcemy już przekazać w ręce inwestora, który porozumiał się z z ludźmi handlującymi i też chce je ratować, inaczej ono umrze – powiedział.
Co dalej? Debata na sesji pokazała, że choć wszyscy zgadzają się co do konieczności ochrony otoczenia PCLA, diabeł tkwi w szczegółach transakcji. Bo, jak mówił Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa:
– Panie prezydencie, pan nas nie musi przekonywać do tego, że pozyskanie tej działki dla jakości funkcjonowania stadionu jest kluczowe. Natomiast my się spieramy nie o to, czy pozyskać, ale jak to zrobić. Z uporem maniaka forsujecie pozyskanie działki na drodze zamiany, a zamiana ta rodzi więcej pytań niż pewników.
Temat będzie więc wracał, jak bumerang. Tymczasem miasto przygotowuje umowę dotyczącą zamiany działek, która ma zostać zweryfikowana przez niezależną kancelarię. A prezydent deklaruje otwartość na dalsze sugestie radnych i mieszkańców.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy na Facebooku i na Instagramie, uruchomiliśmy też TikToka.

