Wołyń - polscy uciekinierzy
Wołyń. Polscy uciekinierzy ukrywający się w okolicy wsi Przebraże. | Fot. IPN

„Choć minęło siedemdziesiąt pięć lat, pamiętam te wydarzenia z najdrobniejszymi szczegółami. Ukraińscy nacjonaliści straszliwie pastwili się nad moim tatą, nad moimi siostrami, nad panem Adamkiewiczem. Bili moich bliskich łopatą, dźgali ich widłami, kopali, okładali kolbami od karabinów… Wszystko to wydarzyło się na moich oczach” – opisuje we wspomnieniach Alfreda Magdziak.


W tym roku odbywają się obchody 83. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej. 11 lipca jest ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci o Polakach, to rocznica tzw. krwawej niedzieli, czyli apogeum masowych mordów.

Przypominamy te tragiczne wydarzenia, a o obchodach rocznicy w Rzeszowie piszemy na końcu artykułu.

Wołyń przed II wojną światową

Polacy na Wołyniu przed rozpoczęciem II wojny światowej byli mniejszością narodową. Stanowili jedynie 16 procent społeczeństwa. Większość, bo aż 68 procent to byli Ukraińcy.

W II RP ta proporcja była odwrotna. Polityka państwa wobec mniejszości była niekonsekwentna, stanowiła pole sporu środowisk politycznych, co słusznie zauważa historyk Grzegorz Motyka. Z jednej strony Wołyń miał być wzorcowym modelem współistnienia Polaków i Ukraińców, a z drugiej kilka tysięcy osób zostało przymusowo nawróconych na katolicyzm. Tego typu działania burzyły zaufanie wobec rządu i sprzyjały nastrojom nacjonalistycznym.

Zapowiedź tragedii

Jeszcze przed wojną ukraińscy nacjonaliści pisali wprost, że w przyszłym państwie ukraińskim nie ma miejsca dla polskich kolonistów. Przed mobilizacją UPA celem zabójstw był „aktyw polski”, czyli inteligencja i liderzy społeczni. Reszta ludności miała zostać wysiedlona. 

Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami

stwierdził jeden z wołyńskich dowódców UPA.
Wołyń, polska wieś
Wieś na Wołyniu. | Fot. IPN

Pierwszy atak

Polacy, choć dostrzegali napięcia, nie spodziewali się, że przerodzą się one w akcję zbrojną. Dominowało poczucie, że kontakty Polaków i Ukraińców układają się poprawnie.

Zażyłość była tak duża, że gdy już zaczęły się rzezie, w niektórych polskich wsiach ludzie wbrew faktom do końca nie wierzyli, że może im grozić coś złego ze strony sąsiadów

wspomina o. prof. Mieczysław Albert Krąpiec.

Symbolicznym początkiem rzezi wołyńskiej była zbrodnia w Parośli, która miała miejsce już na początku lutego 1943 roku. Był to pierwszy masowy mord na Polakach. 

“[Ukraińcy] udawali ruskich partyzantów. Przed zachodem słońca rozeszli się po domach, kazali się powiązać pod pozorem, aby Niemcy nie zemścili się, że gościliśmy partyzantów sowieckich. Po kilku wchodzili do domów, zawiązywali oczy i siekierami mordowali, masakrowali ciała” – pisze w pamiętniku o przebiegu zbrodni Irena Bylińska.

Rozwój UPA był zaskoczeniem nie tylko dla polskiego podziemia, ale i niemieckiego okupanta. W marcu z niemieckiej służby zdezerterowało pięć tysięcy ukraińskich policjantów, którzy w większości dołączyli do banderowskiej partyzantki.

Wołyńska AK
Oddziały Armii Krajowej na Wołyniu. | Fot. IPN

Krwawa niedziela

Tylko 11 lipca 1943 roku zaatakowanych zostało dziewięćdziesiąt dziewięć miejscowości dawnego województwa wołyńskiego. Termin rzezi został wybrany nieprzypadkowo, OUN chciało skorzystać z gromadzenia się Polaków w kościołach.

W Porycku oddziały ukraińskich nacjonalistów wdarły się do kościoła. Obrzucili zgromadzonych granatami, a potem strzelali do każdego z osobna. Świątynię następnie zniszczono, aby zatrzeć zbrodnię. Do mordów często dochodziło w czasie nabożeństw, co powtarzało się również w kolejnych latach. 

Ksiądz mówił kazanie i nagle zrobiło się cicho. Widzę, jak ksiądz biegnie z ambony do zakrystii. Odryglował drzwi na zewnątrz, a ja za księdzem. I tam stał na śniegu Ukrainiec i strzelił do księdza. Ksiądz się wywrócił. Potem dowiedziałem się, że ksiądz został ranny. Kościelny złapał mnie za kołnierz i wrzucił z powrotem do zakrystii

wspomina mord dokonany przez bandy UPA w 1944 ojciec Zygmunt Jan Borcz.

Ze względu na jednoczesny atak ogromnej ilości wsi, Polacy nie mogli podjąć solidarnej obrony. Armia Krajowa była w fazie organizacji, nie funkcjonował też żaden oddział partyzancki.

Śmierć lepsza od UPA

Ataki na Polaków miały miejsce do 1945 roku. Zabójstwa cechowały się okrucieństwem, używaniem brutalnych narzędzi, a często również torturowaniem ofiar. Szacuje się, że na samym Wołyniu zginęło 40-60 tysięcy osób, liczba wszystkich ofiar rzezi wołyńskiej może być nawet dwukrotnie wyższa.

W raporcie Komendy Lwów AK zapisano:

“Kobiety, nawet ciężarne, przybijali bagnetami do ziemi. Dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany. Inteligentów wiązali drutami i wrzucali do studni. Odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki. Odcinali uszy i nosy, wydłubywali oczy. Wyrzynali przyrodzenie, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności. Młotami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów”

Świadkowie rzezi wspominają towarzyszący ich strach. Łaską w oczach Polaków była szybka i bezbolesna śmierć, często z własnej ręki. Wspomina o tym Maria Berny:

Myśmy się wtedy nie bali śmierci. Baliśmy się mordu, sposobu, w jaki umrzemy. Rodzice się przygotowali. Mama miała małą siekierę; pamiętam, z żółtym trzonkiem. Ojciec – pistolet z dwiema kulami. Zaplanowali, że gdy przyjdą mordercy, tata nas zastrzeli. Mama i ja dostaniemy prawo do godnej śmierci.

„Ukraińscy nacjonaliści straszliwie pastwili się nad całą czwórką. Nad moim tatą, nad moimi siostrami, nad panem Adamkiewiczem. Bili moich bliskich łopatą, dźgali ich widłami, kopali, okładali kolbami od karabinów… Wszystko to wydarzyło się na moich oczach” – opisuje tragiczne wydarzenia Alfreda Magdziak.

Ofiary rzezi wołyńskiej.
Ofiary rzezi wołyńskiej. | Fot. IPN

Tortury za pomoc Polakom

Pomoc Polakom wiązała się z ogromnymi represjami. Ukrainiec o nazwisku Rego został za samą krytykę mordów brutalnie zamordowany. Wspomina to Jadwiga Korczyńska:

“Przybito go gwoździami do desek w stodole za karę, że wyraził się krytycznie o mordowaniu Polaków”.

Szczególnego okrucieństwa doświadczyły małżeństwa polsko-ukraińskie. Weronika Jastrzębska opowiedziała historię znajomej rodziny:

Po północy wyważyli drzwi i zapytali Ołeśkę, żonę Kowalczyka, gdzie jest jej mąż. On w tym czasie siedział ukryty na strychu domu i wciągnął za sobą drabinę. Ołeśka odpowiedziała, że nie wie, gdzie jest mąż. Wtedy bandyci z UPA zaczęli ją bić, a kiedy to nie pomogło, dokonali zbiorowego gwałtu, potem udusili i powiesili na haku w jej domu.


Rzeszów złoży hołd ofiarom. Program wydarzeń

W Rzeszowie obchody 83. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej rozpoczną się już w piątek, 10 lipca, dwoma wydarzeniami. 

Instytut Pamięci Narodowej organizuje uroczystość rozpoczynającą się o 18 mszą w Kościele pw. św. Krzyża. Później będzie można usłyszeć przemówienia okolicznościowe oraz uczestniczyć w złożeniu wieńców pod tablicą upamiętniającą ofiary rzezi wołyńskiej na ul. 3 Maja.

Polskie Stowarzyszenie Wolne Podkarpackie o 17.30 rozpocznie upamiętnienie na Rynku, skąd rozpocznie się marsz, który przejdzie ulicami Rzeszowa pod Pomnik Żołnierzy Armii Krajowej. O 19 w Hotelu Metropolitan odbędzie się spotkanie autorskie dr. Lucyny Kulińskiej, po którym rozpocznie się premiera 3 części filmu “Sąsiedzi” Jacka Międlara. 

Środowiska narodowe 11 lipca rozpoczynają obchody mszą o 19 w kościele farnym. Na Placu Farnym o 20 rozpocznie się Marsz Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa, który również zakończy się pod Pomnikiem Żołnierzy AK.

Od 13 do 31 lipca w siedzibie IPN w Rzeszowie będzie można obejrzeć wystawę prac malarskich Wiktorii Szajnik pod tytułem „Wołyń – rana, która krwawi”. Obrazy powstały na podstawie rodzinnych doświadczeń autorki.


Źródła:

  • Anna Herbich, „Dziewczyny z Wołynia”
  • red. Romuald Niedzielko, „Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”
  • Materiały edukacyjne IPN, „Kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy. Zbrodnia Wołyńska. Historia i Pamięć”
REKLAMA
Udostępnij.

Ogląda Formułę 1 z podręcznikiem do koreańskiego na biurku. Zaczyna swoją dziennikarską przygodę otwarta na nowe doświadczenia.

Zostaw Komentarz