
Konflikt wokół budowy S19 Domaradz – Iskrzynia wchodzi w nowy etap. Dwaj podwykonawcy zgłosili się do GDDKiA po pieniądze, których nie otrzymali od Mostostalu Warszawa. Inwestor potwierdza, że analizuje ich wnioski, a cały spór z wykonawcą może skończyć się w sądzie.
Spis treści:
To kolejna odsłona wojny między inwestorem i wykonawcą jednego z najbardziej opóźnionych odcinków Via Carpatia na Podkarpaciu. Miesiąc temu Mostostal Warszawa odstąpił od kontraktu wartego ok. 1,06 mld zł, twierdząc, że wina leży po stronie inwestora. Później GDDKiA zerwała umowę z wykonawcą.
Mostostal wcześniej domagał się od GDDKiA dodatkowych setek milionów złotych m.in. za problemy gruntowe i konieczność przeprojektowania części obiektów.
Podwykonawcy budowy S19 bez pieniędzy
Do GDDKiA wpłynęły dwa wnioski o bezpośrednią zapłatę od podwykonawców Mostostalu, którzy pracowali wcześniej na odcinku Domaradz – Iskrzynia.
– Jeżeli generalny wykonawca nie zapłaci podwykonawcy swojemu, a te prace są wykonane i udokumentowane, to wtedy my płacimy w ramach solidarnej płatności. Następnie dochodzimy pieniędzy od generalnego wykonawcy – tłumaczy nam Bartosz Wysocki z rzeszowskiego oddziału GDDKiA.
GDDKiA nie zdradza nazw firm. Potwierdza jednak, że chodzi o dwóch podwykonawców z odcinka Domaradz – Iskrzynia.
– Obecnie trwa analiza wniosków i inwentaryzacja wykonanych robót – dodaje Wysocki.
GDDKiA zapowiada, że decyzje w sprawie wypłat powinny zapaść jeszcze w czerwcu.

Mostostal: Winny jest inwestor
Mostostal nie zaprzecza, że są problemy z płatnościami. Twierdzi jednak, że odpowiedzialność leży po stronie inwestora.
– Odstąpiliśmy od kontraktu z przyczyn leżących po stronie zamawiającego – mówi Paweł Kwiecień, rzecznik prasowy Mostostalu Warszawa.
Spółka przekonuje, że po zerwaniu kontraktu GDDKiA zablokowała część pieniędzy potrzebnych do dalszych rozliczeń.
– Żądanie zapłaty z gwarancji może mieć bezpośredni wpływ na terminowość płatności dla podwykonawców – dodaje Kwiecień.
Mostostal zapewnia, że mimo to dąży do rozliczenia się z podwykonawcami.
Sąd zamiast budowy S19
GDDKiA chce zabezpieczyć plac budowy ekspresówki, zinwentaryzować teren i ogłosić nowy przetarg jeszcze w tym roku. Konkretnego terminu nie podaje. Nowy wykonawca dostanie gotowe pozwolenie na budowę i projekt architektoniczno-budowlany.
Równolegle obie strony szykują się do kolejnego etapu sporu. Chodzi m.in. o gwarancje bankowe, kary umowne i wzajemne roszczenia wynikające z zerwanego kontraktu.
– Jeszcze nic nie jest przesądzone. Analizy trwają – przyznaje Bartosz Wysocki.
Odeszli z placu budowy
Konflikt między inwestorem a wykonawcą najlepiej pokazują liczby z dokumentacji GDDKiA. Wniosek o pozwolenie na budowę – 188 dni po terminie. Decyzja ZRID – 471 dni za późno. Kamień milowy, który zakładał osiągnięcie 15 proc. wartości całej inwestycji – 553 dni opóźnienia. Kiedy zerwano kontrakt, minęło już 96 proc. czasu przewidzianego w umowie. Wykonano wtedy zaledwie 13 proc. prac.
Pytaliśmy w maju Mostostal, czy wystartuje w nowym postępowaniu. Kwiecień nie wykluczył takiego scenariusza, ale zastrzegł, że wszystko zależy od zakresu robót i warunków przetargu.
A co Ty myślisz na ten temat? Podziel się swoją opinią w komentarzu pod tekstem albo na naszym Facebooku.

