
Mostostal Warszawa uważa, że kontrakt na budowę odcinka S19 Domaradz – Iskrzynia już nie istnieje. Firma twierdzi, że po odstąpieniu od umowy GDDKiA wzywa ją do powrotu do kontraktu, który z punktu widzenia wykonawcy przestał obowiązywać. W rozmowie z naszą redakcją rzecznik Mostostalu nie wykluczył też walki o odszkodowanie.
Spis treści:
Dzisiaj mija termin, jaki GDDKiA wyznaczyła Mostostalowi na wznowienie prac przy budowie S19. Potwierdził nam to rzecznik prasowy GDDKiA, Szymon Piechowiak. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział PAP, że liczy na powrót wykonawcy i zapowiedział nowy przetarg, jeśli tak się nie stanie. Mostostal nie zmienia stanowiska.

Kontrakt, który według Mostostalu już nie istnieje
Rzecznik prasowy Mostostalu Warszawa Paweł Kwiecień w rozmowie z naszą redakcją postawił sprawę wprost.
– Odstąpiliśmy od kontraktu z winy zamawiającego. Wezwanie do powrotu na plac budowy, z naszej perspektywy, to jest powrót do kontraktu, który nie istnieje – powiedział Paweł Kwiecień, rzecznik prasowy Mostostalu Warszawa.
Do tej pory publiczna dyskusja skupiała się głównie na pytaniu, czy Mostostal wróci na budowę. Zdaniem Mostostalu dziś problem wygląda już inaczej. Stawia pytanie czy po wszystkich zmianach, które chce inwestor nadal chodzi o ten sam kontrakt.
Skąd wzięły się dodatkowe koszty
Mostostal przekonuje, że zamawiający oczekiwał realizacji droższego i bardziej rozbudowanego projektu niż ten, na który strony umawiały się przy podpisaniu kontraktu. Umowa na 12,5-kilometrowy odcinek została podpisana w listopadzie 2022 r. i opiewała na ok. 1,06 mld zł brutto w formule „projektuj i buduj”.
Według Mostostalu koszty inwestycji gwałtownie wzrosły z dwóch powodów, których jej zdaniem przy podpisaniu umowy nie dało się przewidzieć ani przez spółkę ani przez GDDKiA.
Pierwszy to warunki gruntowe, które okazały się inne niż w dokumentacji przetargowej. Drugi to decyzja Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, która wymusiła powiększenie przepustów dla zwierząt. W praktyce oznaczało to przeprojektowanie mostów, estakad i wiaduktów. Łącznie obiekty inżynieryjne wydłużyły się o ponad 700 m.
– 150 milionów to była jedna składowa, która wynikała ze zmiany warunków gruntowych. Było jeszcze 400 milionów, które wynikały ze zmiany charakteru obiektów inżynieryjnych. Zamawiający oczekiwał, że my wybudujemy co innego, droższego niż to, na co się umówiliśmy – powiedział Paweł Kwiecień.
Kary umowne? Mostostal się nie boi
GDDKiA zapowiada, że jeśli Mostostal nie wróci na budowę, odstąpi od umowy z winy wykonawcy. Wykonawca, jak i inwestor szykują się dziś na spór o ogromne pieniądze. Z naszych ustaleń wynika, że prawnicy obu stron pracują nad tym, jak zabezpieczyć interesy podmiotów. Mostostal twierdzi, że ma mocne argumenty po swojej stronie.
– Czy się boimy? Nie. Mamy bardzo solidne argumenty za odstąpieniem od kontraktu z przyczyn leżących po stronie zamawiającego – odpowiada Kwiecień.
Rzecznik nie wykluczył też, że Mostostal sam będzie dochodzić odszkodowania. Kontrakt przewiduje bowiem kary umowne należne wykonawcy w przypadku odstąpienia z winy zamawiającego.
Nowy przetarg, ale na co?
Minister Klimczak zapowiedział PAP, że jeśli Mostostal nie wróci na budowę, GDDKiA jeszcze w tym roku ogłosi nowe postępowanie przetargowe. Rzecznik Mostostalu przyjął tę deklarację spokojnie, ale zadał pytanie, które do tej pory pozostaje bez odpowiedzi.
– Przetarg będzie, ale zależy na jaki zakres robót? Czy po tych zmianach, o które my wnioskowaliśmy, czy nie? – powiedział Paweł Kwiecień.
Jeśli nowy przetarg uwzględni zmiany, których domagał się Mostostal, dotyczące warunków gruntowych i większych obiektów inżynieryjnych, inwestycja może okazać się znacznie droższa niż pierwotnie zakładano.
GDDKiA na razie nie odpowiedziała na to pytanie.
13 proc. przy 96 proc. – tyle obecnie wynosi tzw. zaawansowanie rzeczowe prac na odcinku Domaradz – Iskrzynia. Pierwotny termin zakończenia budowy przypadał na 7 czerwca 2026 r.
Nie tylko odcinek Domaradz – Iskrzynia
W przesłanym stanowisku GDDKiA zwraca uwagę, że opóźnienia i zmiany harmonogramów pojawiają się także na innych odcinkach S19 na południe od Rzeszowa. Drogowcy wskazują m.in. na trudne warunki gruntowe, osuwiska, decyzje środowiskowe oraz problemy przy budowie estakad i tuneli.
Na odcinku Rzeszów Południe – Babica termin zakończenia inwestycji przesunięto z 2026 na 2028 r. Powodem były m.in. wykrycie złóż metanu i rozszerzone prace archeologiczne przy tunelu. Z kolei przy odcinku Dukla-Barwinek konieczne okazało się przeprojektowanie części obiektów po wezwaniach RDOŚ.

Jeden komentarz
To do Lwowa na Ukrainie będą chcieli budowac autostradę za ile? 3-4 może 5? mld ów a tu nie chcą dopłacić 550 mln-ów Mostostalowi za dodatkową długość 700 metrów mostów których nie było ujętych w przetargu ?
Czy to nie zalatuje na mega skandal?