
– Ja z PiS-u nigdzie się nie wybieram – zapewnia podkarpacki poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Chmielowiec, komentując powstanie stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego. Mimo tych deklaracji w partii nie brakuje głosów o możliwym rozłamie i „zdradzie”.
Spis treści:
Nowe stowarzyszenie Rozwój Plus, którego powstanie w środę potwierdził były premier i wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Morawiecki rozpaliło emocje na prawicy. Choć polityk zapewnia, że chodzi o „dialog i współpracę”, w partii coraz głośniej mówi się o realnym podziale.
To napięcie nie pojawiło się nagle, ponieważ o możliwym rozłamie w PiS spekulowano już pod koniec ubiegłego roku. Dziś w partii wyraźnie widać dwa rywalizujące ze sobą obozy.
W PiS: „harcerze” kontra „maślarze”
Z jednej strony są tzw. „harcerze” czyli środowisko skupione wokół Mateusza Morawieckiego. Stawiają na bardziej umiarkowany przekaz, szukanie wyborców poza twardym elektoratem i spokojniejszy styl polityki.
Z drugiej strony są „maślarze”, czyli politycy tacy jak ortodoksyjny wyznawca PiS Przemysław Czarnek czy poseł Tobiasz Bocheński, dzięki któremu powstała nazwa tego obozu. To oni reprezentują ostrzejszą, bardziej konfrontacyjną linię i jak się mówi w partii – mają silniejsze wsparcie w kierownictwie.
Symbolicznym momentem podziału był grudniowy wieczór, gdy po oficjalnym spotkaniu PiS z Jarosławem Kaczyńskim Mateusz Morawiecki zorganizował własne, oddzielne spotkanie. Wśród uczestników byli także podkarpaccy posłowie m.in. Anna Schmidt z Jarosławia, Jan Warzecha z Dębicy, Zbigniew Chmielowiec z Kolbuszowej i Kazimierz Gołojuch z Łańcuta.

Nowe stowarzyszenie Morawieckiego i polityczna burza
Teraz napięcie wróciło ze zdwojoną siłą. Mateusz Morawiecki potwierdził powołanie stowarzyszenia Rozwój Plus, do którego dołączyło dwóch podkarpackich parlamentarzystów z PiS – Zbigniew Chmielowiec i Fryderyk Kapinos.
– Naszym celem jest tworzenie dodatkowej przestrzeni do dialogu, wymiany doświadczeń oraz inicjowania działań wspierających rozwój społeczny i gospodarczy Polski – tłumaczył w wywiadzie dla Wirtualnej Polski Morawiecki.
W mediach społecznościowych były premier szerzej uzasadniał swoją inicjatywę przekonując, że Polska potrzebuje dziś czegoś więcej niż tylko zmiany władzy.
– Potrzebuje odpowiedzialnego działania, współpracy i zdolności do budowania szerokiego porozumienia. Nie możemy dać się wypchnąć z centrum polskiej polityki. To tam rozstrzygają się dziś najważniejsze decyzje. (…) Dlatego powstało Stowarzyszenie Rozwój Plus. To przestrzeń dla wszystkich, którzy chcą Polski ambitnej i solidarnej – dodaje.
Polska potrzebuje dziś czegoś więcej niż tylko zmiany władzy. Potrzebuje odpowiedzialnego działania, współpracy i zdolności do budowania szerokiego porozumienia wokół spraw najważniejszych.
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) April 16, 2026
🇵🇱
Prawo i Sprawiedliwość wygrywało zawsze wtedy, gdy potrafiło iść szeroko – z programem… pic.twitter.com/MAEAFwQmIP
Ostre reakcje w PiS: To zdrada
W partii nie wszyscy przyjęli tę inicjatywę spokojnie. Prezydium Komitetu Politycznego PiS, jeszcze przed oficjalnym powstaniem stowarzyszenia wyraziło zaniepokojenie tą inicjatywą, o czym poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek.
– Gdzie prawica się dzieli, tam Tusk się weseli – skomentował Tobiasz Bocheński.
Jeszcze ostrzej zareagował Przemysław Czarnek, kandydat na premiera z ramienia PiS:
– Kto chce szukać wrogów na prawicy, nie znajdzie mojego wsparcia. Ten usłyszy, że to zdrada – grzmi.
W kuluarach mówi się, że kierownictwo PiS jest zaniepokojone, a część polityków uważa członków nowego stowarzyszenia za nielojalnych wobec partii. Pojawiają się też głosy, że „harcerze” mogą nie znaleźć się na listach wyborczych.
Chmielowiec: Decyzję podjąłem z pełną świadomością
Szczególne znaczenie sprawa ma na Podkarpaciu. Wśród osób związanych z nową inicjatywą są m.in. Zbigniew Chmielowiec i Fryderyk Kapinos. Ten pierwszy zdecydowanie odpiera zarzuty o rozłam, potwierdzając równocześnie, że odbyło się już kilka nieformalnych spotkań stowarzyszenia.
– Pan premier Morawiecki zawsze podkreślał rolę pana prezesa Kaczyńskiego i jedność Prawa i Sprawiedliwości. Ja z pełną świadomością i odpowiedzialnością podjąłem decyzję o przystąpieniu do tego stowarzyszenia i jej nie zmienię – mówi poseł.

Dodaje, że w ramach PiS-u działa więcej stowarzyszeń m.in. stowarzyszenie posła Marcina Ociepy czy posła Janusza Kowalskiego. Mówi też, że jest pozytywnie zaskoczony odzewem podkarpackich samorządowców związanych z PiS-em na jego nową działalność.
– Dostałem już kilka telefonów od samorządowców, którzy trzymają za nas kciuki – dodaje.
Konkretnych nazwisk nie chce podać. Zdradza tylko, że wśród nich był m.in. samorządowiec na wysokim szczeblu z powiatu kolbuszowskiego, samorządowiec z powiatu tarnobrzeskiego, jeden z byłych wójtów z powiatu rzeszowskiego i jeden z niżańskiego.
Zdrada? Poseł odpowiada wprost
Chmielowiec nie ukrywa, że docierają do niego też i krytyczne opinie. Prezes Kaczyński podobno bardzo się zdenerwował całą sytuacją i zapowiedział, że nikt z „harcerzy” nie znajdzie się na listach kandydatów do Sejmu. Poseł przekonuje jednak, że absolutnie się tego nie boi i do komentarzy podchodzi spokojnie.
– Po pierwsze, żeby być na liście i startować, to najpierw trzeba dożyć – mówi pół żartem, pół serio. – Po drugie, wstępując do stowarzyszenia, nie brałem pod uwagę tego, czy znajdę się na liście wyborczej. Zrobiłem to z pełną odpowiedzialnością – zapewnia.
I mówi, że obecnie analizuje czy w ogóle startować w kolejnych wyborach i skłania się ku rezygnacji z pracy w parlamencie.
– Już dwadzieścia jeden lat jestem posłem. Może czas skupić się na innej współpracy, na przykład ze strażakami, których bardzo szanuję. Więc nie wiem jak to będzie, bo niektórzy mówią: „Co ty będziesz robił?” Nic nie będę robił. W każdym razie, na razie się tym nie martwię – mówi.
Dodaje, że zdrajcą się nie czuje, a jeśli niektórzy tak twierdzą, to „niech sobie przypomną, kto odszedł z partii w 2011 roku”. Chodzi tu o tzw. bunt „ziobrystów”, po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Doprowadził on do usunięcia z partii jej czołowych polityków i powstania nowego ugrupowania Solidarna Polska.
– Ja z PiS-u nigdzie się nie wybieram – zapewnia.

Razem z PSL-em?
Poseł Chmielowiec podkreśla, że stowarzyszenie Rozwój Plus zostało założone po to, aby wspomóc Prawo i Sprawiedliwość w kolejnych wyborach parlamentarnych. Zapewnia też, że nie ma w planach łączenia stowarzyszenia w wyborach z Polskim Stronnictwem Ludowym – a takie głosy chodziły po debacie w Jasionce byłego premiera Morawieckiego z obecnym wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem.
– Nie było w ogóle takich rozmów. Dodatkowo dziś w Polsacie słyszałem wypowiedź wicemarszałka sejmu Piotra Zgorzelskiego, który kategorycznie wykluczył taką możliwość, mówiąc, że PSL do wyborów pójdzie samodzielnie – dodaje.
Jedno jest pewne: konflikt między „harcerzami” a „maślarzami” już dawno przestał być wewnętrzną dyskusją. Coraz wyraźniej widać go na zewnątrz i wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Chociaż na razie nie ma mowy o formalnym rozłamie, to napięcie w partii jest bardzo wyraźne. Nowa inicjatywa Morawieckiego może być próbą budowy szerszego zaplecza politycznego – albo pierwszym krokiem do większych zmian.
Co o tym wszystkim sądzisz? Zostaw komentarz, napisz maila na re******@*******ow.pl, albo skontaktuj się z nami w mediach społecznościowych. Jesteśmy m.in. na Facebooku i Instagramie.
