Rzeszów Miastem Schrödingera
Rzeszów to miasto, które jednocześnie się kończy i zaczyna. Tytuł Miasta Schrödingera zdobył więc nieprzypadkowo. | Fot. Dawid Domański

Rzeszów dorobił się kolejnego tytułu. Do Stolicy Innowacji oraz Europejskiego Miasta Sportu dołącza miano Miasta Schrödingera! Czy w stolicy Podkarpacia cieszą się z tej dystynkcji? Tak i nie.


Sensacyjna decyzja naukowców. Miasto w stanie superpozycji

Rada Naukowa Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) w Genewie, we współpracy z Polską Akademią Nauk, wydała dziś rano sensacyjny komunikat. Rzeszów, jako pierwsze miasto na świecie, otrzymał oficjalny status „Miejskiego Układu Kwantowego w Stanie Superpozycji”, potocznie zwanego „Miastem Schrödingera”.

Fizycy argumentują, że Rzeszów od lat wykazuje cechy, które do tej pory obserwowano jedynie na poziomie subatomowym, w słynnym eksperymencie myślowym Erwina Schrödingera z kotem zamkniętym w pudełku.

Przypomnijmy: kot w pudełku jest jednocześnie żywy i martwy, dopóki ktoś go nie zaobserwuje. Rzeszów, zdaniem naukowców, jest wielką metropolią i sennym miasteczkiem, stolicą innowacji i bastionem tradycji – i to wszystko w tym samym czasie!

Fizyk kwantowy z kręgów zbliżonych do kierownictwa PAN, wyjaśnia:

Analiza systemowa Rzeszowa pokazuje, że miasto to wykracza poza klasyczną logikę binarną. Szanse na to, że jest miastem wojewódzkim, są tak samo wysokie, jak szanse, że jest tylko dużą wioską pod Łańcutem. To jest czysta superpozycja.

Naukowcy mają niezbite dowody

Naukowcy przedstawili twarde dowody na kwantową naturę miasta:

Pomnik jako symbol sprzeczności

​Pomnik Czynu Rewolucyjnego vel Walk Rewolucyjnych (superpozycja wizualna): To bardzo jaskrawy przykład.

Pomnik jest jednocześnie symbolem miasta (innowacja) i reliktem przeszłości (PRL). Dla jednych to wizytówka, dla innych chamstwo, które dawno powinno zostać usunięte. Jest monumentalny i groteskowy jednocześnie. Jego nazwa kojarzy się z „komuną”, choć tak naprawdę nigdy nie upamiętniał niczego, co byłoby z nią związane.

To rzeszowski „kot” w najczystszej postaci.

Ścieżka rowerowa Schrodingera
Ścieżka rowerowa „przechodząca” bezpośrednio w przejście dla pieszych, a następnie stająca się z powrotem ścieżką rowerową w ciągu rowerowo – pieszym, krzyżującym się z drugim pasmem tej samej drogi, przez którą wcześniej przechodziła i nie przechodziła jako przejście dla pieszych (ponieważ przejście dla pieszych nie jest dla rowerzystów). Zgodnie z obowiązującymi przepisami ruchu drogowego rowerzysta zbliżając się do przejścia dla pieszych musi zejść z pojazdu i przeprowadzić go przez pasy, po czym może na niego wsiąść w dalszym fragmencie, kiedy ścieżka rowerowa wraca z niebytu. Prawnicy zastanawiają się nad zagadnieniem, czy osoba najpierw poruszająca się na rowerze a potem stająca się pieszym ma cały czas to samo pierwszeństwo, czy może dwa pierwszeństwa jedno po drugim, jako że według przepisów pierwszeństwo ma zarówno rowerzysta jadący wzdłuż ciągu głównego przed pojazdami skręcającymi z niego, jak i pieszy na pasach.

Ścieżki, które są i których nie ma

Ścieżki rowerowe (superpozycja logistyczna): Analitycy ruchu drogowego (m.in. lokalni cykliści) od lat zauważają, że ścieżka rowerowa w Rzeszowie jednocześnie istnieje (jest wyznaczona na mapie) i nie istnieje (urywa się nagle pod ścianą lub kończy na wysokim krawężniku).

Rowerzysta na rzeszowskiej trasie znajduje się w stanie kwantowego zawieszenia – nie wie, czy jedzie trasą dedykowaną, czy może musi uciekać przed samochodami na jezdnię.

Dworzec jak pudełko Schrödingera

Dworzec PKP/PKS (kwantowe zamknięcie układu): Wejście na teren dworca to wejście do „pudełka Schrödingera”. Pasażer jednocześnie wyjeżdża z Rzeszowa i w nim zostaje, bo system przesiadkowy jest tak zaprojektowany, że szanse na złapanie skomunikowanego połączenia są statystycznie nieobliczalne.

Innowacja kontra archaizm

Status Stolicy Innowacji: Miasto oficjalnie jest centrum doliny lotniczej i hubem technologicznym.

Jednocześnie, według danych PAN, w niektórych biurach urzędniczych wciąż używa się faksów. To innowacja i archaizm w jednym systemie.

Parkowanie w stanie kwantowym

Kwantowy system parkowania: Szczególny przypadek rzeszowskiej fizyki kwantowej.

W strefie ograniczonego parkowania w śródmieściu oficjalnie figurują znaki zakazu, które teoretycznie powinny skutkować mandatem. Jednak w praktyce, rzeszowska Straż Miejska operuje w tzw. „polu łagodności”. Strażnicy pojawiają się przy aucie, ale zamiast obciążyć portfel kierowcy, jedynie uprzedzają i instruują.

W efekcie zakaz parkowania w Rzeszowie znajduje się w stanie kwantowym: jest naruszony, ale nie obłożony karą.

Kierowca, zostawiając auto pod znakiem, jest jednocześnie przestępcą i gościem honorowym miasta, dopóki nie nastąpi „akt obserwacji” w postaci wypisania druczku. Póki co, prawo jednocześnie działa i nie działa, a logika urbanistyczna jest w stanie permanentnego rozkładu.

Wiadukt Schrodingera
Wizualizacja ukończonego fragmentu obwodnicy południowej, przebiegającego nad terenami na południe od Lisiej Góry (na moment pisania tekstu autor nie dysponował wizualizacjami innych fragmentów).

Obwodnica, która powstaje i nie powstaje

Obwodnica południowa: Jedyny w skali galaktyki obiekt inżynieryjny, który nie może istnieć jako całość, więc próbuje zaistnieć w kawałkach.

Według urzędników, jeśli zbudujemy fragment A, fragment B i fragment C w różnych dekadach, to ich suma da drogę, mimo że w międzyczasie estakada we fragmencie A zdąży się już np. rozpaść. ​

To klasyczny dowód na to, że w Rzeszowie czas nie jest liniowy. Obwodnica jest jednocześnie „priorytetem inwestycyjnym” i „mirażem na bagnach”. Budowanie całości jest niemożliwe z przyczyn systemowych, więc system próbuje oszukać fizykę.

Wiadukt dla zdrowia?

Wiadukt ekologiczny: Szczytem rzeszowskiej myśli kwantowej jest jednak projekt wiaduktu, który ma zostać przepruty przez sam środek osiedla stanowiącego urbanistyczną jedność.

Argumentacja „szefostwa” jest majstersztykiem: twierdzi się, że puszczenie tysięcy aut nad głowami mieszkańców poprawi jakość powietrza.

Logika jest „prosta”: samochód, który pędzi 80 km/h przez środek sypialni, emituje czystsze spaliny niż ten, który stoi w korku. Według tej teorii, im szybciej kierowcy w swoich SUV-ach będą przelatywać nad placami zabaw, tym zdrowsze będą płuca dzieci.

To bzdura o skali kosmicznej, ale w systemie rzeszowskim uznaje się to za innowację. Wiadukt jest tu jednocześnie „ratunkiem dla płuc” i „wyrokiem na osiedle”.

Rzeszów Miastem Schrödingera
Duży problem z Miastem Schrödingera mają również turyści. To chyba zresztą widać na załączonym obrazku. | Fot. Dawid Domański

Prezydent w popłochu, turyści mają problem

​Decyzja CERN wywołała popłoch wśród urzędników. Prezydent miasta wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że jednocześnie zgadza się z nią i jej nie popiera, a jego gabinet znajduje się w stanie superpozycji – jest otwarty i zamknięty dla interesantów w tych samych godzinach.

Radni opozycyjnego klubu Razem dla Rzeszowa zaapelowali do prezydenta, aby się w tej kwestii zdecydował. Nie określili jednak, w którą stronę miałaby według nich pójść ta decyzja.

Problem mają również turyści. Przyjeżdżając do Rzeszowa, ryzykują, że obserwując miasto, będą niejako zmuszeni do przyjęcia jednego stanu (np. nudnego miasteczka), co może pokrzyżować ich plany na innowacyjny weekend.

​Co dalej?

Fizycy sugerują, że Rzeszów może być kluczem do zrozumienia wszechświata. Ale czy tak jest naprawdę? Odpowiedź poznamy dopiero, gdy ktoś odważy się otworzyć to „pudełko” i naprawdę zaobserwować, co tam się dzieje. Do tego czasu: Rzeszów istnieje i nie istnieje jednocześnie.


Chcesz nam o czymś napisać? Możesz to zrobić, albo nie. Jeśli się zdecydujesz, tu mail: re******@*******ow.pl. Znajdziesz nas też na Facebooku, Instagramie i TikToku.

Udostępnij.

Mieszkaniec Rzeszowa od trzydziestu siedmiu lat (z przerwami), śmieszek internetowy od pięciu lat (bez zawieszenia). Zajmuje się pracą ze słowem pisanym, a ostatnio również aktywizmem miejskim. Broni pewnego pomnika, bo jest czego.

Zostaw Komentarz