
Wisłokostrada jest gotowa, mieszkańcy odliczają dni do jej otwarcia, a i prezydent Konrad Fijołek nie ukrywa, że chciałby już przeciąć czerwoną wstęgę. Problem w tym, że przy minusowych temperaturach nie da się wykonać kluczowej regulacji technicznej przy wiadukcie.
Spis treści:
Rzeszowscy kierowcy już od tygodni wyczekują chwili, kiedy w końcu będą mogli przejechać nową, prowadząca nad Wisłokiem trasą. Niestety Wisłokostrada, choć już jest gotowa, musi jeszcze chwilę poczekać.
Ratusz informuje, że na drodze do otwarcia Wisłokostrady stanęła… zima. I to taka z charakterem. Od kilku dni na naszych termometrach gości bowiem nawet minus kilkanaście stopni Celsjusza, a prognozy pogody, co najmniej do środy 4, lutego nie są optymistyczne.
„Zajmuję pas na Rejtana, żeby pojechać prosto”
Niecierpliwość mieszkańców najlepiej oddaje wiadomość od naszej czytelniczki, pani Magdaleny:
– Kiedy w końcu nastąpi otwarcie Wisłokostrady? – dopytuje. – Od kilku tygodni zajmuję pas na Rejtana tak, aby w razie otwarcia tej trasy pojechać prosto. Niestety postępy prac oglądam tylko przez szybę w samochodzie. A widziałam, że już końcem grudnia chodziły komisje i odbiorowi w kamizelkach – dodaje.
No i trudno się dziwić, że mieszkańcy Rzeszowa czekają otwarcia, bo mówimy tu o drodze wojewódzkiej nr 878, czyli o nowej, ponad dwukilometrowej arterii, która połączy al. Rejtana z ul. gen. Stanisława Maczka. Dla miasta to jedna z najważniejszych komunikacyjnych rewolucji w ostatnich latach, a dla kierowców to szansa, żeby ominąć korki, rondo Pobitno i wąskie gardła w centrum.

Prezydent też już chce, ale…
Otwarcie Wisłokostrady planowane było na styczeń 2026 roku, dzięki temu, że prace przy inwestycji przebiegały sprawnie i bez problemów. Droga jest już gotowa, ale do przecięcia wstęgi jeszcze nie doszło.
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek przyznaje, że temat wraca do niego regularnie, ponieważ mieszkańcy pytają go o to przez media oraz dzwonią bezpośrednio do ratusza. Nie ukrywa, że cieszy się z tak dużego zainteresowania, ale na razie chłodzi emocje.
– Niestety musimy jeszcze chwilkę poczekać. Wojewódzki nadzór budowlany nakazał nam jeszcze jedną techniczną regulację – łożysk przy wiadukcie kolejowym. A może to nastąpić dopiero w temperaturze troszkę wyższej niż minusowa, więc czekamy, aż zima trochę odpuści – mówi Konrad Fijołek.
Dodaje też, że liczy jednak na to, że otwarcie nastąpi w najbliższych dniach.
– Jak wyregulujemy łożyska, to będziemy mogli otworzyć. Jak nas oczywiście mróz znów nie przystopuje – mówi.
A na razie mróz otwarcie przystopował. I to skutecznie.
Zima mówi: Nie teraz. A mieszkańcy już liczą tygodnie
Jeśli mieliśmy wrażenie, że Wisłokostrada jest już na ostatniej prostej, to zima szybko przypomniała, kto tu rządzi. Niskie temperatury mogą utrzymywać się jeszcze kilka dni, a to oznacza, że techniczne prace przy wiadukcie muszą poczekać.
– Jeśli to zależy rzeczywiście od temperatury, to przy tej zimie otwarcie Wisłokostrady może nastąpić w maju – nie traci jednak humoru nasza czytelniczka.

Wisłokostrada to największa inwestycja drogowa w Rzeszowie od lat
Nowy odcinek Wisłokostrady ma ponad dwa kilometry długości i jest przedłużeniem istniejącej już ul. Dworaka. Budowa połączenia al. Rejtana z ul. Ciepłowniczą i dalej z ul. gen. Maczka, rozpoczęła się jesienią 2024 roku i miała potrwać trzydzieści dwa miesiące.
Wstępnie planowano, że trasa do użytkowania zostanie oddana w maju 2026. Ale prace poszły sprawnie i harmonogram udało się przyspieszyć – droga była gotowa już w styczniu. W jej ramach powstała m.in. potężna estakada nad torami kolejowymi oraz mur oporowy, który wzmacnia skarpę z domami i Kopcem Konfederatów Barskich.
Wykonawcą Wisłokostrady jest konsorcjum firm ANTEX II i Wysowa Mosty, a wartość inwestycji to 184,4 mln zł. Do pełnego zamknięcia prac pozostanie jeszcze poszerzenie ul. gen. Maczka do skrzyżowania z ul. Lubelską, co – jak zapewnia ratusz – nastąpi niebawem.
Wstęga musi poczekać
Prezydent Fijołek jest w Rzeszowie znany z tego, że inwestycji lubi doglądać „gospodarskim okiem”. Kask na głowie, plac budowy, kalosze, czasem koparka w tle… Mieszkańcy miasta żartują, że to taki rzeszowski „Bob budowniczy”.
Ale wygląda na to, że tym razem nawet największa ochota na szybkie otwarcie nie pomoże, jeśli na zewnątrz panuje prawie arktyczna aura. Szczerze współczujemy mieszkańcom, prezydentowi, ale sobie też, bo każdy z nas chętnie by już sprawdził, jak się jedzie nową trasą.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy też na Facebooku.


