
75-letnia mieszkanka powiatu rzeszowskiego straciła ponad 25 tys. zł po telefonie od fałszywego policjanta. Pieniądze odebrał 20-latek ze Śląska. Kilka dni później zatrzymali go kryminalni z Rzeszowa. To nie pierwsza tego typu historia w ostatnich tygodniach.
Spis treści:
Telefon o wypadku i dramat w słuchawce
Cała historia zaczęła się we wtorek po południu. 75-letnia mieszkanka jednej z miejscowości w powiecie rzeszowskim odebrała telefon z numeru zastrzeżonego. Mężczyzna przedstawił się jako policjant i powiedział, że jej siostrzeniec spowodował poważny wypadek. Według rozmówcy potrzebne były pieniądze na kaucję, żeby młody mężczyzna nie trafił do aresztu.
Seniorka początkowo nie uwierzyła w tę historię i poprosiła o rozmowę z siostrzeńcem. Po chwili w słuchawce usłyszała zapłakany, roztrzęsiony głos mężczyzny, który błagał o pomoc. To przekonało kobietę, że sytuacja jest prawdziwa.
„Adwokat” przyszedł po pieniądze
75-latka przygotowała pieniądze. Po odbiór przyszedł do jej mieszkania mężczyzna podający się za adwokata. Kobieta przekazała mu reklamówkę z gotówką, a on po chwili wyszedł.
Dopiero później seniorka zadzwoniła do swojej siostry. Wtedy wyszło na jaw, że żaden wypadek nie miał miejsca. Kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa. Straciła ponad 25 tysięcy złotych.
Zatrzymanie na Śląsku
Sprawą zajęli się kryminalni z rzeszowskiej komendy. Policjanci szybko ustalili, kto odebrał pieniądze od seniorki. 20-latek został zatrzymany na terenie Chorzowa i przewieziony do Rzeszowa. Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić mu zarzut oszustwa.
Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące. Za udział w takim przestępstwie grozi mu nawet do 8 lat więzienia.
To kolejne tego typu oszustwo w regionie w ostatnich tygodniach. W połowie lutego 81-letnia mieszkanka powiatu rzeszowskiego uwierzyła, że jej córka spowodowała wypadek i potrzebuje pilnej pomocy. Straciła blisko 200 tys. zł. Wtedy, również na Śląsku, zatrzymano 34-letniego mężczyznę.
