Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Gorący tematPolityka i samorząd

Był „szeryfem”, skończył „na wygnaniu”. Zbigniew Ziobro porzucił wyborców z Podkarpacia

Jeszcze niedawno to on straszył więzieniem i kreował się na nieugiętego szeryfa. Dziś Zbigniew Ziobro siedzi na Węgrzech, pobiera dietę poselską i przekonuje, że… nie uciekł. Na Podkarpaciu osierocił ponad 74 tysiące wyborców, którzy dali mu mandat zaufania, a teraz nie mają z nim kontaktu.

13 stycznia 2026
Debata
Paulina BajdaPaulina Bajda · 13 stycznia 2026
Udostępnij
Skopiowano!

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów Prawa i Sprawiedliwości, będąc w rządzie kreował się na twardziela i „szeryfa państwa prawa”. Rzeczywistość pokazała jednak, że taki styl bycia nie lezy w jego naturze.

Ziobro zamiast stawić się przed polskimi organami ścigania i walczyć o swoje dobre imię, skorzystał z azylu politycznego na Węgrzech i wraz z rodziną zamieszkał w Budapeszcie.

Tym samym pozostawił samym sobie 74 592 głosujących na niego wyborców z Podkarpacia, którzy dwa lata temu powierzyli mu mandat posła w okręgu rzeszowsko-tarnobrzeskim.

CZYTAJ TAKŻE: „Otwieracie cudzą korespondencję i jeszcze atakujecie?” Burzliwy finał sesji sejmiku

Zbigniew Ziobro: Nie uciekłem, z kraju. Ja nie wróciłem, jak w stanie wojennym

W wywiadzie z Tomaszem Terlikowskim dla RMF FM, którego Zbigniew Ziobro udzielił dziś, 13 stycznia, zaprzeczał, że uciekł z kraju.

– Tchórzami są ci, którzy łamią zasady gry fair play, określone w polskich kodeksach karnych i metodami przestępczymi usiłują zrealizować zemstę na mnie, organizując nagonkę i polowanie – stwierdził i dodał: – Ja nie wróciłem do kraju, tak jak w stanie wojennym.

Zapewniał też, że nie zamierza zrzec się mandatu posła, mimo że przebywa za granicą. Gdy Terlikowski zapytał go o dokument potwierdzający przyznanie azylu, odpowiedział, że: „to są czwartorzędne szczególiki, do których nie warto się przywiązywać”.

Komentatorzy nie mają jednak wątpliwości co do powodów tej decyzji. W TOK FM Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN 24 mówiła wprost:

„On się po prostu boi. Boi się, co może go spotkać w Polsce. (…) Dla mnie to jest po prostu niepojęte, że były minister sprawiedliwości, ktoś, kto uważał się za szeryfa, nagle okazał się zwykłym tchórzem.”

ZOBACZ TEŻ: „Harcerze” Morawieckiego. Podkarpaccy posłowie PiS wybrali stronę

Rzeszowski poseł-widmo

Ziobro był politycznym spadochroniarzem z Warszawy, który w wyborach parlamentarnych miał reprezentować Podkarpacie (to stałe działanie PiS, które wie, że nasz region do Sejmu czy Europarlamentu przepchnie każdego wskazanego przez władze polityka).

W praktyce nie zapisał się do żadnej sejmowej komisji, a jego aktywność w regionie była symboliczna. Otworzył jedno biuro poselskie w Rzeszowie – przy ul. Grunwaldzkiej – do którego praktycznie nie zaglądał.

Jesienią ubiegłego roku Komitet Obrony Demokracji, sprawdzając funkcjonowanie biur poselskich, uznał rzeszowskie biuro Ziobry za „biuro widmo” – bez tabliczki informacyjnej i bez regularnych dyżurów. Dziś, gdy poseł przebywa za granicą, kontakt z nim stał się dla wiernych wyborców PiS całkiem nierealny.

Ziobro głosuje w Rzeszowie
Ziobro był politycznym spadochroniarzem z Warszawy, który w wyborach parlamentarnych miał reprezentować Podkarpacie. Głosował w jednej z rzeszowskich komisji. | Fot. FB

Nagonka, polowanie i zemsta Tuska

W listopadzie 2025 roku Sejm, na wniosek Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, uchylił immunitet posłowi Zbigniewowi Ziobrze. Prokuratura chce postawić mu zarzuty w związku z podejrzeniem popełnienia 26 przestępstw, zagrożonych karą do 25 lat więzienia. Chodzi m.in. o nieprawidłowości przy wydawaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.

Kilka tygodni później Ziobro zniknął z Polski – w której ze względu na leczenie i tak przebywał dość rzadko – i pojawił się w Budapeszcie, gdzie wczoraj uzyskał azyl polityczny. Jak poinformował jego pełnomocnik, ochrona została mu przyznana z powodu działań polskiego rządu „noszących znamiona politycznie motywowanych represji”.

Sam Ziobro napisał na platformie X:

„Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze.”

W obszernym oświadczeniu przekonuje, że padł ofiarą „polowania”, „nagonki” i „zemsty Donalda Tuska”, a sytuację w Polsce porównywał do stalinizmu i stanu wojennego. Zapowiedział, że pozostanie za granicą, dopóki – jego zdaniem – w Polsce nie zostaną „przywrócone rzeczywiste gwarancje praworządności”.

Immunitet zabrany, pieniądze wciąż w kieszeni

Problem w tym, że mimo utraty immunitetu i pobytu za granicą, Ziobro nadal pobiera pieniądze z Sejmu, które na jego pensje przekazują polscy podatnicy.

Co miesiąc otrzymuje:

  • dietę poselską: 4 208,73 złotych
  • uposażenie poselskie: ok. 13 467,92 złotych brutto

Łącznie to kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, które dostaje mimo tego, że nie pojawia się w kraju i nie wykonuje obowiązków wobec swoich wyborców.

Tymczasem z oświadczeń majątkowych wynika, że były minister nie jest osobą, która nie miałaby się z czego utrzymać, ponieważ zgromadził niemal pół miliona złotych oszczędności i posiada nieruchomości warte ponad milion złotych.

Budapeszt – bezpieczna przystań dla ludzi PiS

Ziobro nie jest jedynym politykiem PiS, który znalazł schronienie na Węgrzech. Wcześniej, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i uzyskaniem immunitetu, w Budapeszcie ukrywał się Daniel Obajtek (nomen omen obecnie europoseł PiS z Podkarpacia).

Jest on oskarżony o nadużycie uprawnień i wyrządzenie szkody majątkowej Orlenowi w związku z umowami na usługi detektywistyczne z 2021 roku na łączną kwotę 393 600 złotych. Według prokuratury, służyły one prywatnym interesom Obajtka, w tym inwigilacji polityków opozycji. W grudniu 2025 roku Prokuratura Regionalna skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do sądu.

Na Węgrzech przebywa również Marcin Romanowski, który „przetarł szlaki” uciekinierom z PiS. Byłemu wiceministrowi sprawiedliwości prokuratura postawiła bowiem 11 zarzutów w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.

Podkarpacie bez „jedynki”

Dwa lata temu ponad 74 tysiące mieszkańców Podkarpacia zaufało Zbigniewowi Ziobrze, że będzie dobrze reprezentował nasz region i oddało na niego głos w wyborach parlamentarnych. Dziś ich poseł przebywa za granicą, a Podkarpacie zostało z nieodżałowaną wyrwą w reprezentacji parlamentarnej.

Posłanka Ewa Leniart czy poseł Michał Warchoł starają się wypełnić tę pustkę jak mogą, wciąż zwołując konferencje prasowe – bezskutecznie. Zbigniewa Ziobry nikt nie jest w stanie zastąpić.

I chociaż on sam zapewnia, że nie uciekł i że „walczy”, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ta walka polega dziś głównie na udzielaniu wywiadów z Budapesztu, publikowaniu dramatycznych oświadczeń w mediach społecznościowych i regularnym sprawdzaniu, czy sejmowa dieta wpłynęła na konto.

Ziobro dołączył do grona polityków PiS, dla których Budapeszt stał się bezpieczniejszy niż Warszawa, a Viktor Orbán – bardziej godnym zaufania gwarantem praworządności niż polski sąd.

Zbigniew Ziobro wybrał bezpieczne życie politycznego uchodźcy, pozostawiając swoich wyborców bez przedstawiciela, za to z gorzką lekcją, że pokazowa odwaga szybko się kończy, gdy trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje wcześniejsze działania.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.