Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Aktualności

Najpierw „prostytucja”, teraz „wrażliwe urządzenia techniczne”. Pół osiedla 1000-lecia śmieje się z działań administracji

Administracja osiedla 1000-lecia w Rzeszowie wreszcie odpowiedziała mieszkance oskarżonej o uprawianie prostytucji w piwnicy. Po publikacji artykułu administracja przestała zasłaniać się RODO i przesłała pismo, w którym tłumaczy interwencję policji troską o „wrażliwe urządzenia techniczne”.

Paulina BajdaPaulina Bajda · 28 kwietnia 2026
Udostępnij
Skopiowano!
osiedle 1000-lecia
Administracja Osiedla 1000-lecia w kocu odpisała na pismo mieszkanki, ale „przepraszam” nie padło. | Fot. RSM

Administracja osiedla 1000-lecia w Rzeszowie wreszcie odpowiedziała mieszkance oskarżonej o uprawianie prostytucji w piwnicy. Po publikacji artykułu administracja przestała zasłaniać się RODO i przesłała pismo, w którym tłumaczy interwencję policji troską o „wrażliwe urządzenia techniczne”.


Wraca sprawa dotycząca rzekomej prostytucji na osiedlu 1000-lecia, o której „mówiło pół miasta”. Chodzi o mieszkankę ul. Kosynierów, panią Agnieszkę, którą administracja osiedla zgłosiła na policję, ponieważ miała sprowadzać do piwnicy panów i się prostytuować.

Brzmi absurdalnie? Tak samo brzmiało dla samej zainteresowanej, gdy do jej drzwi zapukała policjantka i miała pytać, czy kobieta sprowadza mężczyzn do piwnicy. Na miejscu zamiast „domu schadzek” znaleziono jednak to, co zwykle znajduje się w piwnicach: rowery, kartony, słoiki i zimowe ubrania.

RODO już nie obowiązuje?

Po nagłośnieniu sprawy administracja osiedla 1000-lecia przesłała wreszcie odpowiedź. Wcześniej kierownik osiedla Bogusław Sak nie chciał komentować sprawy, tłumacząc się prywatnością i RODO.

– Nie chcę tego komentować, to prywatna sprawa tej pani oraz policji. Przykro mi, ale nie chcę tego tematu poruszać, muszę się rozłączyć – mówił nam, kiedy prosiliśmy o komentarz.

Teraz, jak widać, przepisy przestały być przeszkodą.

Wrażliwe urządzenia techniczne? Prostytucja zniknęła z pisma

W piśmie do pani Agnieszki administracja informuje, że otrzymała anonimowe zgłoszenie telefoniczne dotyczące „przebywania osób postronnych w piwnicy budynku przy ul. Kosynierów”.

Jak wyjaśnia kierownik, w piwnicach znajdują się „wrażliwe urządzenia techniczne”, które wymagają ochrony. Chodzi m.in. o skrzynki operatorów internetu, telewizji kablowej oraz węzeł centralnego ogrzewania.

Problem w tym, że ten ostatni znajduje się za zamkniętymi, metalowymi drzwiami, do których dostęp mają wyłącznie uprawnione osoby.

Najciekawsze jest jednak to, czego w odpowiedzi administracji zabrakło. Ani razu nie padło słowo „prostytucja”, choć właśnie tak – według pani Agnieszki – sprawę przedstawiła jej policjantka podczas interwencji.

– To jakiś absurd, totalnie głupie tłumaczenie. W piśmie jest napisane, że w piwnicy miały przebywać osoby postronne, a mnie policjantka się pytała czy sprowadzam panów do piwnicy i uprawiam prostytucję – mówi kobieta.

piwnica w bloku na ul. Kosynierów
Wrażliwe urządzenia techniczne w bloku przy ul. Kosynierów. | Fot. Czytelniczka

Najpierw sprawdzić, potem zgłaszać?

Wielu mieszkańców zwraca też uwagę, że zanim administracja zdecydowała się zawiadomić policję, mogła najpierw sprawdzić temat w najprostszy sposób. Chociażby pytając osoby, które najlepiej znają „sekretne życie” bloku.

Na każdym osiedlu są przecież ludzie, którzy najlepiej orientują się w tym, co dzieje się w budynku – administrator czy pani sprzątająca. To często one jako pierwsze wiedzą, czy coś faktycznie budzi niepokój.

– Ale ciekawe, bo od czasu interwencji policji, ani administratorki, ani pani sprzątającej w bloku nie widziałam. Zapadły się jak kamień w wodę – zauważa pani Agnieszka.

1000-lecia się śmieje

Nieoficjalnie wiadomo, że po publikacji wcześniejszego artykułu, o temacie na osiedlu z1000-lecia zrobiło się głośno. Mieszkańcy komentowali sprawę szeroko, a cała sytuacja miała na chwilę przyćmić nawet wybory do rady nadzorczej Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Sama pani Agnieszka dziś patrzy na całą historię z większym dystansem. Jak mówi, dzięki wsparciu przyjaciół i całkiem obcych ludzi, którzy nie uwierzyli w te bzdury.

– Jak powiedziałam o tym paniom w MOPS-ie, to były mocno zdziwione. Śmiały się. Mówiły, że zdolna jestem do wielu rzeczy – mogę nawet przywalić jakbym zobaczyła, że ktoś znęca się nad dzieckiem lub psem, ale prostytucja im do głowy nie przyszła – opowiada.

Dodaje, że jakby się nawet prostytuowała, co w Polsce jest legalne, to nie miałaby zaległości czynszowych, które są normą w życiu matek samotnie wychowujących dzieci. Ona ma trójkę.

– Poza tym na prostytutkę to trzeba mieć wygląd, a ja proszę pani ważę dziewięćdziesiąt kilogramów. Raczej nikogo nie skuszę – dodaje z humorem.

osiedle 1000-lecia
Wizyta policji lotem błyskawicy rozniosła się na całe osiedle 1000-lecia. | Fot. RSM

„Przepraszam” nadal nie padło

Choć administracja zdecydowała się odpisać, w piśmie nie znalazło się słowo „przepraszam”. A właśnie tego najbardziej zabrakło kobiecie, której dobre imię zostało publicznie podważone.

– Oczerniać i pomawiać jest bardzo łatwo, ale przeprosić to już nie ma komu. Ja tego nie odpuszczę, nie ma mowy. Tak jak mówiłam, tu nie chodzi tylko o mnie – ale również o inne osoby, które znalazły się lub znajdą w podobnej sytuacji. Takie oskarżenia nie mogą pozostać bezkarne – podkreśla.


Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.