
„Madonna z Dzieciątkiem”, która na Podkarpacie wróciła po wojennej grabieży znów może zostać nam zabrana. Bezcenny obraz z kolekcji Lubomirskich, ma opuścić Przeworsk i trafić do Wrocławia. Mieszkańcy Podkarpacia nie kryją oburzenia. Podkreślają, że to nasze dziedzictwo i powinno pozostać tam, skąd zostało zrabowane.
Spis treści:
„Madonna z Dzieciątkiem”, a właściwie „Madonna col Bambino” znana też jako „Madonna Japońska”, to jedno z najcenniejszych dzieł malarstwa zachodnioeuropejskiego z dawnej kolekcji Lubomirskich, jakie znajdowało się na Podkarpaciu, a konkretnie w Przeworsku.
Obraz został zrabowany przez Niemców w czasie II wojny światowej i przez dziesięciolecia uznawany był za zaginiony.
„Madonna z Dzieciątkiem” to dzieło dla naszego dziedzictwa bezcenne
W XIX wieku dzieło błędnie przypisywano Tycjanowi. Dziś uznaje się je za obraz autorstwa włoskiego malarza barokowego Alessandra Turchiego (1578 – 1649), zwanego Orbetto, lub dzieło pochodzące z jego szkoły. Prace tego artysty osiągają dziś na aukcjach ceny sięgające setek tysięcy dolarów, w zależności od stanu zachowania i atrybucji.
Obraz wymieniany był już w inwentarzu pałacu Lubomirskich w Przeworsku w 1840 roku jako: „Najświętsza Panna na ręku z Panem Jezusem prawą ręką rzodkiewki trzymającym”.
Trafił tam dzięki Henrykowi Lubomirskiemu, który miał go odziedziczyć lub nabyć od wybitnego kolekcjonera dzieł sztuki Stanisława Kostki Potockiego. To właśnie on pod koniec XVIII wieku przywiózł obraz z Italii do Polski.
Zrabowany w czasie II wojny światowej, oddany przez Japonię
Podczas II wojny światowej dzieło zostało zrabowane przez niemieckiego okupanta. Znalazło się na liście Kajetana Mühlmanna, nazistowskiego funkcjonariusza odpowiedzialnego za grabież polskich zbiorów.
– Umieścił on obraz z Przeworska obok „Damy z łasiczką” Leonarda da Vinci, „Krajobrazu z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta czy „Portretem młodzieńca” Rafaela Santiego. Nie można go zestawiać z arcydziełami tych mistrzów, chociaż niewątpliwie jest to praca najwyższej klasy – mówi Antoni Adamski, rzeszowski dziennikarz, który od lat śledzi losy przeworskiej Madonny.
Po wojnie ślad po obrazie zaginął. W latach 90. pojawił się na aukcji w Nowym Jorku, a w 2022 roku, na aukcji w Japonii.
– W roku 2022 „Madonna z Dzieciątkiem” została zidentyfikowana przez pracowników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Udowodniono, iż obraz pochodzi z wojennej grabieży w Polsce i przekazano wniosek o jego zwrot – dodaje dziennikarz.
Strona japońska nie zakwestionowała polskiego wniosku. Właściciele zdecydowali się oddać dzieło prawowitym właścicielom. W maju 2023 roku obraz przekazano w Ambasadzie RP w Tokio, a w lipcu zaprezentowano go na Zamku Królewskim w Warszawie.

Ministerstwo chce ją oddać do Wrocławia
Jeszcze w 2023 roku Madonna wróciła do Muzeum w Przeworsku, gdzie z przerwami, ma być eksponowana do 2027 roku. Potem – chociaż praktyka zwyczaj jest taka, że odzyskane dzieła sztuki są eksponowane w miejscach gdzie pierwotnie się znajdowały – decyzją ówczesnego ministra kultury Piotra Glińskiego, obraz ma trafić na stałe do Wrocławia, do Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, a dokładniej do Muzeum Książąt Lubomirskich.
Ministerstwo Kultury podkreśla, że Ossolineum istnieje po to, by gromadzić, chronić i udostępniać bezcenne zbiory związane z polską kulturą i historią. Po przeniesieniu z Lwowa do Wrocławia pełni rolę ważnej instytucji naukowej i muzealnej.
„Madonna z Dzieciątkiem” jest dziś własnością Skarbu Państwa, który reprezentuje minister kultury. Muzeum w Przeworsku podpisało więc umowę użyczenia, ale po 2027 roku dzieło ma zostać przeniesione na stałe do Wrocławia.
I właśnie to budzi sprzeciw mieszkańców Podkarpacia.

Lokalne dziedzictwo powinno zostać na miejscu
W regionie przeważa opinia, że obraz powinien pozostać tam, gdzie znajdował się historycznie, czyli w Przeworsku.
– To nieuczciwe, że Ossolineum pozbawia mniejsze miejscowości ich dziedzictwa kulturowego. Jak mamy wytłumaczyć to młodzieży, która przychodzi do naszych lokalnych muzeów czy izb regionalnych? Tu mieliśmy wspaniała kolekcję dawnych sprzętów aptecznych, ale musieliśmy ją oddać do Wrocławia? Tam nawet tego nigdzie nie wyeksponowali – u nas te rzeczy by wciąż żyły, były oglądane, znana byłaby ich historia – mówi dyrektor jednej z powiatowych bibliotek w regionie.
Podobnych głosów jest więcej.
– Dla niektórych osób, to jedyna okazja aby zapoznać się z dziełem sztuki na tak wysokim poziomie. Szkolne wycieczki bardzo rzadko jeżdżą z Podkarpacia do Wrocławia, ze względu na koszty i czas podróży. Kiedy nasze dzieci mają zapoznać się z dziełami wybitnych artystów? Dobrze, że chociaż „Dama z łasiczką” jest blisko, bo ją zostawiono w Krakowie – komentuje jeden z czytelników.
ZOBACZ TAKŻE: Deichman Bjørvika w Oslo. Tak wygląda biblioteka przyszłości
Galerie Dąmbskich udało się odzyskać
Jak przypomina Antoni Adamski, walka o pozostawienie dzieł sztuki w regionie już się toczyła i była skuteczna. Ossolineum po 2000 roku domagało się m.in. przekazania z Muzeum Okręgowego w Rzeszowie Galerii Dąmbskich.
– W marcu 2007 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wysłało do Muzeum Okręgowego w Rzeszowie wniosek Fundacji – Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, a którym dr Adolf Juzwenko, dyrektor Ossolineum żądał przywrócenia praw własności do 162 obrazów i 30 sztychów z Galerii Dąmbskich – mówi dziennikarz.
W sprawie interweniowali – ówczesny marszałek województwa i posłowie z regionu. I udało się.
– Minister kultury Bogdan Zdrojewski, wycofał się ze swojego wcześniejszego stanowiska i uznał, że Galeria Dąmbskich powinna pozostać w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie, ponieważ jej znaczenie dla kultury i tradycji województwa podkarpackiego jest niepodważalne – dodaje Adamski.
Teraz podobna batalia może rozegrać się wokół Madonny z Przeworska.
Czy sejmik zajmie stanowisko?
Antoni Adamski zwrócił się o pomoc do Krzysztof Kłaka, radnego sejmiku województwa podkarpackiego, który przygotował projekt stanowiska. Dokument ma zostać poddany pod głosowanie na najbliższej sesji.
„Sejmik stoi na stanowisku, że decyzja ta miała charakter arbitralny, była pozbawiona rzetelnego uzasadnienia merytorycznego oraz sprzeczna z istotą restytucji dóbr kultury, której celem jest przywrócenie dzieła do miejsca jego historycznego pochodzenia” – czytamy w dokumencie.
„Restytucja dóbr kultury ma na celu naprawienie skutków grabieży wojennej, w tym przywrócenie dzieł sztuki społecznościom i miejscom, z których zostały one bezprawnie zabrane. Trwałe przekazanie obrazu do innego miasta oznacza wtórne pozbawienie regionu jego dziedzictwa kulturowego” – argumentuje radny.
„Do chwili obecnej nie przedstawiono żadnych ekspertyz konserwatorskich ani naukowych, które wskazywałyby, że Muzeum w Przeworsku nie spełnia wymogów bezpiecznej i profesjonalnej ekspozycji dzieła” – dodaje.
Radny zapowiada, że po przyjęciu stanowiska dokumenty trafią do Ministerstwa Kultury, wojewody oraz podkarpackich posłów.
Czy „Madonna z Dzieciątkiem” pozostanie w Przeworsku na stałe?
Odpowiedzi na to pytanie szybko zapewne nie poznamy, ale zwrócimy się do ministerstwa z prośbą o wyjaśnienie, w jakiej sytuacji obecnie znajduje się przeworska Madonna.
Radni sejmiku zapowiadają interwencję, a głos sprzeciwu z Podkarpacia staje się coraz głośniejszy i nic nie wskazuje na to, by nasz region zamierzał Madonnę łatwo oddać. Dla wielu mieszkańców nie jest to bowiem spór o jeden obraz, ale o prawo regionów do własnej historii i kultury.