
Alerty smogowe pojawiają się niemal codziennie, mieszkańcy skarżą się na bóle głowy i problemy z oddychaniem, a miasto reaguje darmową komunikacją… w kratkę. Dlaczego nie da się jej wprowadzić z góry na kilka dni?
Spis treści:
Zła jakość powietrza w Rzeszowie znów daje się we znaki mieszkańcom. Alerty smogowe przychodzą niemal codziennie, a wiele osób skarży się na problemy z oddychaniem, bóle głowy i ogólne złe samopoczucie.
Miasto reaguje, wprowadzając bezpłatną komunikację miejską – ale tylko na jeden dzień. I choć to rozwiązanie ma sens, coraz częściej słychać głosy, że w praktyce niewiele zmienia.

PRZECZYTAJ TEŻ: Smog w Rzeszowie. Miasto się dusi, ale… statystycznie go nie ma
Alerty smogowe prawie codziennie
W środę 21 stycznia, po alercie RCB Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o prognozowanym przekroczeniu dopuszczalnych stężeń pyłu PM10, w Rzeszowie obowiązywały darmowe przejazdy autobusami MPK.
Dzień później 22 stycznia, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ponownie rozesłało alert:
„Prognozowana jest zła jakość powietrza w zakresie pyłu zawieszonego PM10 (smog). Unikaj aktywności na zewnątrz. Ryzyko wystąpienia przekroczenia poziomu alarmowego (150 µg/m3) dla pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu”.
Jedna doba i koniec. Miasto tłumaczy: „obowiązuje nas uchwała”
Dlaczego darmowa komunikacja wprowadzana jest tylko na jeden dzień, skoro alerty smogowe pojawiają się seriami, dzień po dniu?
Jak wyjaśnia Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa, miasto działa w granicach uchwały, przyjętej przez Radę Miasta w 2017 roku.
– Bezpłatną komunikację wprowadzamy na jeden dzień, śledząc komunikaty prognozowane na kolejne dni. Właśnie rozesłaliśmy do mieszkańców esemesy, że w piątek też będzie darmowa komunikacja. Jest uchwała Rady Miasta w tej sprawie, która wskazuje konieczność wprowadzania takiego rozwiązania – mówi Artur Gernand.

Uchwała jasno wskazuje, że w przypadku prognozowanego przekroczenia stężeń pyłu PM10 lub prognozowanych temperatur poniżej -15 stopni Celsjusza, bezpłatne przejazdy mogą być wprowadzone na okres następnej doby. I tylko na tyle.
– Każdego dnia o jeden dzień, o jeden i tak dalej – dodaje Gernand, zaznaczając, że decyzje mogą być przedłużane, jeśli kolejne prognozy będą niepokojące.
60 tysięcy złotych dziennie. „Zdrowie mieszkańców jest bezcenne”
Miasto nie ukrywa, że darmowa komunikacja to realny koszt dla miejskiego budżetu.
– Szacujemy, że koszt bezpłatnej komunikacji dla miasta, za jedną dobę, może wynieść nawet ponad 60 tysięcy złotych – przyznaje Gernand.
– Ale zdrowie mieszkańców jest bezcenne i w tym przypadku nie ma dyskusji. Poza tym są takie zapisy w uchwale i Zarząd Transportu Miejskiego jako organizator komunikacji publicznej musi je wprowadzać.
Ratusz zauważa też pierwsze efekty środowej decyzji.
– Pasażerów było więcej, na ulicach Rzeszowa było mniej samochodów, inaczej jeździło się przez miasto – mówi Gernand, zastrzegając, że dokładne dane będzie można porównać dopiero po analizie.

Normy są, ale smog i tak zostaje
Miasto od lat podkreśla, że Rzeszów formalnie mieści się w normach jakości powietrza. Dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pokazują, że w 2022 i 2023 roku nie doszło do przekroczenia unijnego limitu 35 dni z przekroczeniami dobowej normy PM10.
Dla przypomnienia: zgodnie z dyrektywą UE, normy uznaje się za przekroczone, gdy:
- średnioroczne stężenie PM10 przekracza 40 µg/m³,
- albo stężenie dobowe 50 µg/m³ utrzymuje się przez więcej niż 35 dni w roku.
W 2023 roku w Rzeszowie odnotowano m.in.:
- 20 dni smogowych przy ul. Piłsudskiego,
- 6 dni przy al. Rejtana,
- 16 dni w Słocinie,
- 8 dni przy ul. Starzyńskiego.
Problem w tym, że – jak podkreślają aktywiści miejscy, te dane nie oddają rzeczywistej skali problemu w sezonie grzewczym.
Aktywiści: Normy roczne nie oddychają za mieszkańców
Zdaniem społeczników miasto zasłania się średnimi rocznymi, podczas gdy zimą dopuszczalne normy dobowe są przekraczane wielokrotnie przez wiele dni z rzędu.
– W sezonie grzewczym powietrze w Rzeszowie bywa po prostu szkodliwe dla zdrowia. Widać to nie tylko w danych z miejskich czujników, ale też w domowych oczyszczaczach powietrza – podkreślają aktywiści.
Zwracają też uwagę, że miasto nie informuje mieszkańców o realnym zagrożeniu w czasie rzeczywistym poprzez swoje główne kanały komunikacji, a przekaz oficjalny często brzmi uspokajająco.
Ich zdaniem darmowa komunikacja na jeden dzień to działanie doraźne, a nie systemowe.
Co zamiast doraźnych akcji?
Społecznicy już kilka lat temu wskazywali konkretne rozwiązania:
- ograniczenie ruchu samochodowego w centrum,
- rozbudowę buspasów,
- spójną sieć dróg rowerowych,
- redukcję liczby miejsc parkingowych w śródmieściu.
– Brakuje kompleksowego planu zrównoważonej mobilności. Część inwestycji zamiast ograniczać ruch samochodowy, paradoksalnie go zwiększa – mówią.
Krytycznie oceniają też działania antysmogowe miasta, wskazując, że same czujniki nie rozwiązują problemu, a lokalizacja części stacji pomiarowych przez lata zaniżała średnie wyniki. Dopiero niedawno jedną z nich przeniesiono do Budziwoja.
Alerty zostają, problem też
Rzeszów może formalnie mieścić się w normach, ale dla mieszkańców, którzy kolejny dzień z rzędu dostają alerty RCB i unikają wyjścia z domu, to słaba pociecha.
Darmowa komunikacja pomaga – ale tylko na chwilę. A smog, jak był, tak zostaje.
Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

9 komentarzy
Tylko ze w 80 tych latach tez to bylo i nikt nie panikował jak obecnie
Pan jeszcze raz pomyśli…
A co darmowa komunikacja pomoże na smog? Ktoś mi to w końcu wyjaśni? Bo wg mnie to taka marketingowa ściema, a smog jak był tak będzie, jak co roku w mróz.
Darmowa komunikacja w nagrodę za smog zwiększa smog. Ludzie wrzucają specjalnie jak najgorsze śmieci do pieców, żeby następnego dnia móc jeździć za darmo.
Ktoś im powiedział kiedyś, że mogą palić byle czym, to więc robią, a że tutaj żelazny elektorat to nie ma zmiłuj, słuchają się.
Skąd bierze się smog zimą w polskich miastach?
Zimą jakość powietrza w wielu polskich miastach gwałtownie się pogarsza. To nie jest przypadek ani wyłącznie kwestia pogody. Oto najważniejsze czynniki, które realnie tworzą smog zimowy:
⸻
🔥 1. Ogrzewanie domów – główne źródło smogu (tzw. niska emisja)
To najważniejszy czynnik, odpowiadający zimą nawet za 70–90% pyłów PM2.5 w miastach.
• stare piece węglowe („kopciuchy”)
• spalanie drewna złej jakości
• spalanie odpadów
• niska wysokość kominów (kilka metrów)
➡️ Efekt: ogromne ilości pyłów i rakotwórczego benzo[a]pirenu unoszą się dokładnie tam, gdzie oddychamy.
⸻
🌫️ 2. Warunki pogodowe – smog się „zamyka”
Pogoda sama nie zanieczyszcza, ale zatrzymuje zanieczyszczenia nad miastem:
• inwersja temperatury
• brak wiatru
• mróz
• położenie miast w dolinach
➡️ Dlatego największy smog pojawia się wieczorem i nocą, gdy wszyscy grzeją.
⸻
🚗 3. Transport – wpływ lokalny
Samochody mają znaczenie, ale nie są głównym źródłem zimowego smogu:
• zimne silniki emitują więcej zanieczyszczeń
• stare diesle bez filtrów
• korki
➡️ Największy wpływ przy głównych ulicach, mniejszy w skali całego miasta.
⸻
🏘️ 4. Zabudowa miejska
Czynnik wzmacniający problem:
• gęsta zabudowa
• brak przewietrzania
• tzw. „kaniony uliczne”
➡️ Zanieczyszczenia dłużej zalegają między budynkami.
⸻
🏭 5. Przemysł i elektrownie – mniejszy udział
Często wskazywane jako winowajcy, ale:
• duże instalacje mają filtry
• wysokie kominy rozpraszają emisje
➡️ Wpływają na tło regionalne, nie na ostre epizody smogowe w miastach.
⸻
🧠 Podsumowanie w jednym zdaniu:
Zimowy smog w Polsce to efekt milionów małych kominów ogrzewających domy, wzmocniony przez pogodę – a nie głównie przez samochody czy przemysł.
Udostępniajmy wiedzę opartą na faktach, nie na mitach.
Fatalny, nie polski węgiel i nieprawidłowa zabudowa miasta. Zniknęło PRZEWIETRZANIE MIASTA. Zabudowano Wisłok i inne miejsca potrzebne do tego. Wystarczy wjeżdżać do miasta od każdej strony i wszystko widać. To tylko 2 przyczyny podstawowe. Ludzie dawniej mieli więcej pieców na węgiel i nie bylo takich sytuacji. Zielony ŁAD 🤑
Oczywiście nieodpowiedzialna polityka urbanistyczna w tym zabudowa korytarza wzdłuż Wisłoka ma fatalny wpływ na przewietrzanie miasta. Nie zgodzę się jednak że kiedyś nie było takich sytuacji. Były. Po prostu było to normą tak jak normą był brak segregacji odpadów czy palenie śmieciami. Z tym, że cywilizowane kraje potrafiły sobie z tym poradzić. Poradził sobie z tym Kraków, choć oczywiście nadal jest tam problem z gminami ościennymi. Po prostu palenie węglem i drewnem w mieście powinno być zakazane. I mówię to jako ktoś kogo rodzice mają kominek.
Stare piece na węgiel nie miały dmuchaw i trzeba było właściwie rozpalić. A teraz większość ma pseudo ekologiczne piece z dmuchawami które tłoczą powietrze w tlący się węgiel i drewno i wypychają kłęby dymu kominem. Sam mam piec bez dmuchawy i dymu przy rozpalaniu i dokładaniu nie mam nawet połowy tyle co sąsiedzi