
Największa od lat, szumnie zapowiadana, reforma komunikacji miejskiej w Rzeszowie nie wejdzie w życie 1 lipca. Miasto na razie wycofuje się z projektu i zapowiada dalsze konsultacje. Rzeszowianie komentują: – Po co? Głosy i zaangażowanie mieszkańców od miesięcy mieliście w głębokim poważaniu.
Spis treści:
A miało być tak pięknie. O zmianach w komunikacji miejskiej słyszymy w Rzeszowie już od kilku lat. W końcu, po licznych zapowiedziach, konsultacjach i prezentacjach wyznaczono ich datę. 1 lipca mieliśmy się obudzić w nowej rzeczywistości, z nową siatką połączeń, tak dobrą, że samochody zostałyby na parkingach i w garażach, a Rzeszowianie tłumnie wskoczyliby do miejskich autobusów.
Nic z tego.
„Najważniejszy jest dla nas głos mieszkańców”
Oto komunikat, który przed chwilą dostaliśmy z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa:
Największa od lat reorganizacja siatki połączeń rzeszowskiej komunikacji autobusowej nie zostanie wprowadzona 1 lipca tego roku.
Przygotowywane zmiany są największą reformą komunikacji miejskiej w Rzeszowie od wielu lat. Ich celem jest stworzenie bardziej czytelnego, punktualnego i lepiej dopasowanego do potrzeb mieszkańców systemu transportu publicznego.
W ostatnich miesiącach mieszkańcy bardzo aktywnie włączyli się w konsultacje społeczne. Otrzymaliśmy setki uwag, opinii i propozycji dotyczących m.in. przebiegu tras, częstotliwości kursów, numeracji linii czy zachowania bezpośrednich połączeń między osiedlami.
Projekt przez wiele miesięcy przygotowywany był przez Zarząd Transportu Miejskiego na podstawie analiz, badań oraz rozmów z mieszkańcami. Przeprowadzono konsultacje społeczne, spotkania na osiedlach i przeanalizowano ponad tysiąc zgłoszonych uwag. Dzięki temu udało się wypracować szereg rozwiązań, które mogą stać się podstawą dalszych prac nad nowoczesnym systemem komunikacji miejskiej dla Rzeszowa.
Skala zaangażowania mieszkańców oraz znaczenie zgłaszanych nadal uwag pokazały, że projekt wymaga dopracowania. Dlatego podjęliśmy decyzję o przesunięciu terminu wprowadzenia nowej siatki połączeń.
Najważniejszy jest głos mieszkańców, to dla nas wszystkich wprowadzamy te zmiany. Komunikacja miejska ma służyć Rzeszowiankom i Rzeszowianom każdego dnia, dlatego chcemy poświęcić więcej czasu na rozmowy i wypracowanie jak najlepszych rozwiązań. W najbliższych miesiącach będziemy kontynuować dialog z mieszkańcami, radami osiedli i organizacjami społecznymi.
Chcemy wprowadzić zmiany, które będą rozwijały transport publiczny w Rzeszowie, ale jednocześnie będą odpowiadały na realne potrzeby osób korzystających z autobusów na co dzień.
„Zero profesjonalizmu, zero przygotowania, kolejny raz mieszkańcy muszą patrzeć na ten bałagan”
Co na to mieszkańcy? Komunikat pojawił się na profilu Zarządu Transportu Miejskiego w mediach społecznościowych. Komentarzy przychylnych brak. Raczej czuć frustracje i rozczarowanie.
– Głosy i zaangażowanie mieszkańców od miesięcy mieliście w głębokim poważaniu – pisze Magdalena. – Najwyraźniej dopiero widmo potencjalnego referendum i strach przed jego wynikiem nakłoniły kogoś do poszanowania opinii mieszkańców. Szkoda tylko bezsensownie wydanych pieniędzy.
Marcin przypomina, że „to już drugi taki >>sukces<< najsłynniejszego Konrada w Rzeszowie. Kilka lat temu też się wycofał ze zmian”. A Janek pyta: – Po co kolejne konsultacje jak tamte nie zostały uwzględnione?
– To jest jakiś żart. Najpierw wielkie zapowiedzi i chaos wokół zmian, a teraz nagle wycofka, bo dopiero ‘konsultacje i analizy’? – pyta Sabina, a dalej nie gryzie się w język: – ZTM Rzeszów to banda niekompetentnych ludzi, którzy chyba sami nie wiedzą, co robią. Mieszkańcy od miesięcy mówią, że te pomysły są oderwane od rzeczywistości, a oni budzą się na chwilę przed wdrożeniem. Zero profesjonalizmu, zero przygotowania i kolejny raz mieszkańcy muszą patrzeć na ten bałagan.
„Wszystkim nie dogodzicie!!!”
Jest też kilka rad na przyszłość.
Paweł: – Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że tak będzie. Wszystkim nie dogodzicie!!! Zamiast zastosować sprawdzone rozwiązania, jak krótkie trasy, huby przesiadkowe i taktowane kursy, to ulegacie osiedlowym krzykaczom, którzy chcą jednym autobusem dojechać spod swojej klatki do dowolnego punktu w mieście.
Jolanta: – Może zamiast stawiać wszystko na głowie dołóżcie kursy tam gdzie ich brakuje. Zaoszczędzi to Państwu sporo cennego czasu, a i mieszkańcy będą zadowoleni, bo chyba o to chodzi?
– Niemal w ostatniej chwili taka decyzja. Lepiej późno, niż wcale, ale ile kasy poszło na to do tej pory. Tylko faktycznie, czy będą wnioski wyciągnięte? – pyta z kolei Bartek. – Przecież każda propozycja jaka była pokazana spotykała się z ogromną krytyką. Więc dobrze, że póki co ta deforma wstrzymana.
Do tematu wrócimy po weekendzie. Jeśli masz jakieś pytania do miejskich urzedników w sprawie komunikacji w Rzeszowie zostaw je w komentarzu. Jesteśmy też na Facebooku, Instagramie i TikToku.

