
Rosyjskie drony wlatujące do polskiej przestrzeni powietrznej, wojna w Ukrainie i coraz tańsze technologie sprawiają, że temat ochrony antydronowej przestaje być futurystyczną wizją. – Pokrycie Rzeszowa systemem antydronowym to koszt od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych – mówi Piotr Żelazek z firmy Hertz New Technologies.
Spis treści:
Firma Hertz New Technologies została wyróżnioną prestiżową Nagrodą Specjalną – Diamentową Tarczą 2026, za opracowanie zaawansowanego systemu antydronowego HAWK. Wyróżnienie odebrał prezes firmy Hertz New Technologies Zygmunt Rafał Trzaskowski, podczas gali finałowej zakończonego kilka dni temu IV Kongresu Bezpieczeństwo Polski 2026 w Jasionce.
System Hawk został doceniony m.in. za swoją kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej oraz innowacyjność w obszarze obrony przed bezzałogowymi statkami powietrznymi.
O tym jak działają systemy antydronowe i o potrzebie ich wykorzystania w Polsce mówi nam Piotr Żelazek, dyrektor operacyjny firmy Hertz New Technologies.

Piotr Żelazek: Drony są tak samo świetne jak i groźne
Panie dyrektorze, jak dziś zmienia się świat, jeśli chodzi o użycie dronów? Czy Polska jest odpowiednio przygotowana na zagrożenia jakie z sobą niosą? Jak pan to ocenia?
– Drony są kapitalne, jeżeli chodzi o ich wykorzystanie przemysłowe, ale musimy pamiętać, że drony są tak samo świetne jak groźne, a to jest coś, co nas mocno martwi. Dron jest konstrukcją bardzo prostą do wykonania i tanią, którą można samemu poskładać, wydrukować w ciągu 25 minut i zrobić nią komuś krzywdę. I tutaj jest duży kłopot, bo to wszystko zmienia.
Dzisiaj można wystartować dronem spod płotu na ogródkach działkowych i zrobić krzywdę dużemu zakładowi przemysłowemu, który ma na przykład zbiorniki amoniaku.
Dobrze byłoby, żeby wszyscy zaczęli mieć tego świadomość – nie tylko służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne. To nowe zagrożenie powoduje, że tak zwany sektor cywilny nie może już opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na założeniu, że ochronę zapewni wojsko. Dotychczasowe rozwiązania są dziś niewystarczające wobec nowych zagrożeń.
Dlatego musimy wziąć sprawy w swoje ręce i debata w Jasionce pokazała, jak dużo leży w rękach na przykład operatorów infrastruktury krytycznej, włodarzy miast i samorządów. A odpowiednie technologie istnieją, wystarczy po nie sięgnąć.
Nie ulega wątpliwości, że są polskie firmy, które świetnie się znajdują w obszarze technologii, które skutecznie chronią przed nieautoryzowanym wykorzystaniem dronów. Brakuje tylko spójnego modelu decyzyjnego wskazującego, że nie tylko ten prawie już mityczny program SAN daje bezpieczeństwo Polsce.
Potrzebujemy zbiorowej świadomości na wszystkich szczeblach zarządzania bezpieczeństwem publicznym, że w przestrzeni cywilnej również należy zbudować zintegrowany system chroniący ludność – dotyczy to samorządów, administracji centralnej oraz służb odpowiadających za bezpieczeństwo państwa.
Musimy pamiętać, że w Polsce jest tysiące obiektów infrastruktury krytycznej, które można w prosty sposób uszkodzić lub zniszczyć, doprowadzając na przykład do skażenia wody albo wycieku substancji niebezpiecznych. Te obiekty oczywiście są chronione, ale drony są na tyle sprytne, że są w stanie przedrzeć się przez obecne zabezpieczenia. Po równo eksponowane na zagrożenia są stacje energetyczne, jak też zakłady produkujące żywność, fabryki leków czy kluczowe obiekty drogowe i kolejowe. Nie wspominam już o lotniskach czy obiektach petrochemicznych.

Musimy w końcu przejść do działań
Wojna w Ukrainie pokazała jak dużą rolę na współczesnym polu walki odgrywają drony. Jak te doświadczenia wpływają na rozwój polskich systemów antydronowych?
– Dopóki na szczeblu politycznym nie powstanie konsensus, to mam wrażenie, że brniemy na oślep. Budujemy wyspy systemów antydronowych, które różnie nazywamy, które są różnie skonstruowane. Obserwujemy również zjawisko, że do ich budowy dopuszczamy różne niesprawdzone technologie i podmioty.
A są to systemy specyficzne, które zapewniają bezpieczeństwo obywatelom i powinny być pod pewnym nadzorem. Nie powinno się kupować ich jak bułek, na tak zwanym „wolnym rynku”.
Gdybyśmy nie mieli w zasięgu polskiej myśli technologicznej, to pewnie byłoby trochę inaczej. Ale polskie technologie są i z punktu widzenia producenta takiego systemu trochę się dziwię, że nie jesteśmy traktowani przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne jako preferowani dostawcy systemów antydronowych. A jak patrzymy na Ukrainę to widzimy, że już dawno powinniśmy.
Druga sprawa – musimy w końcu przejść do działań, bo dzisiaj zaczynamy po raz kolejny rozmawiać o rzeczach oczywistych.
Ja uczestniczę w którejś już debacie, gdzie rozmawiamy o tym, że drony stanowią zagrożenie. Tak, one stanowią zagrożenie. Koniec, kropka.
Nie ma co teraz już na ten temat dyskutować. Trzeba się po prostu spiąć i bardzo szybko to zagrożenie ograniczyć, budując skuteczne systemy antydronowe. Mamy w Polsce świetnych fachowców, technologów i inżynierów, mamy też skuteczne technologie wytworzone w kraju – po prostu z nich korzystajmy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Donald Tusk: W Rzeszowie powstanie armada dronów
Drony trzeba zwalczać dronami
Jak przedstawia się tu symetria kosztowa? Wydaje się, że drony nadal będą tańsze niż walka z nimi?
– Dlatego świat w końcu zrozumiał, że musi zwalczać drony dronami. To znaczy, że jesteśmy teraz trochę w takim świecie Wojen Dronowych, gdzie realizują się scenariusze, które do tej pory były tylko i wyłącznie domeną science fiction.
Roje autonomicznych dronów będą zwalczane przez roje autonomicznych antydronów, które będą starały się nie dopuścić do ataku. Tak, taka będzie przyszłość.
No ale oczywiście do tego wszystkiego są potrzebne niezwykle zaawansowane technologie, bo drony to są bardzo specyficzne obiekty powietrzne. Mało kto o tym mówi, mało kto o tym wie, ale systemy antydronowe, takie nasz Hawk, powstają na bazie architektury systemów obrony przeciwlotniczej, przy czym są od nich zdecydowanie bardziej zaawansowane technologicznie.
Na dzisiejszym polu walki, gdzie coraz większą rolę odgrywają maszyny bezzałogowe, operator ma znacznie mniej czasu od momentu wykrycia drona, do konieczności podjęcia decyzji o tym, co z nim zrobić, niż w klasycznym systemie obrony przeciwlotniczej, projektowanym głównie z myślą o większych celach, takich jak samoloty czy śmigłowce.
W związku z powyższym, systemy antydronowe wspierane są niezwykle zaawansowanymi technologiami, żeby błyskawicznie przetwarzać bardzo duże ilości informacji i umożliwić operatorowi podejmowanie trafnych decyzji w bardzo krótkim czasie od wykrycia wrogiego obiektu w chronionej przestrzeni.

Piotr Żelazek: To człowiek powinien podjąć ostateczna decyzję
Sztuczna inteligencja tutaj nam pomaga czy raczej przeszkadza?
– Na pewno niczego nie zastępuje. Ważne, aby była wykorzystywana zdroworozsądkowo, szczególnie w systemach typu mission critical, czyli takich, od których zależy życie i zdrowie ludzi.
Oddanie kluczowych decyzji operacyjnych wyłącznie w ręce sztucznej inteligencji byłoby dużym błędem.
Trochę się dziwię niektórym producentom z naszego sektora, że bezrefleksyjnie powierzają logikę działania swoich systemów niedoskonałym jeszcze modelom AI. System antydronowy jest narzędziem pola walki a nie sklepem internetowym.
Nasze stanowisko jest twarde – wciąż chcemy i będziemy współpracować z doskonałymi matematykami, którzy przewidują i potrafią budować na bazie modeli matematycznych właściwe algorytmy, ale ilość danych do przetwarzania aż się prosi o to, żeby się wspomagać maszynami cyfrowymi, które są oparte o sztuczną inteligencję.
Więc i tak, i tak, natomiast nie bezkrytycznie. Ostateczną decyzję w łańcuchu dowodzenia podejmuje jednak człowiek i w naszej opinii póki co musi ją podejmować, na obecnym etapie rozwoju technologii AI.
Obowiązujące zasady pola walki powodują, że to człowiek powinien zawsze podjąć jako ostatni decyzję – naciskając przysłowiowy czerwony guzik.
To daje nam pewność, że technologia wykona działanie z zachowaniem bezpieczeństwa zasobów własnych, ludności i obiektów cywilnych.
Jakie technologie według pana będą teraz kluczowe? Jakie technologie Hertz New Technologies teraz będzie wprowadzać na rynek?
– Takie, które w największym uproszczeniu symetryzują koszt niszczonego celu z kosztem jego neutralizacji, czyli na przykład dron przeciwko dronowi. Oczywiście zgadzam się z opiniami niektórych ekspertów, że im dalej w las, tym więcej drzew i oczywiste jest też to, że technologie takie jak technologie laserowe, to technologie bardzo trudne do wdrożenia.
Natomiast nie podzielam opinii, że działem laserowym zbudowanym po to, żeby niszczyć drony, da się zestrzelić satelitę na wysokiej orbicie, a w związku z tym problematyczne jest ich wykorzystanie w naszej domenie.
Tak to w praktyce nie działa. W przeciwnym wypadku latarką diodową można by unieruchomić system obrony kosmicznej armii amerykańskiej.
Nasza firma zademonstruje skuteczny system laserowego zwalczania dronów prawdopodobnie już pod koniec bieżącego roku. A co dalej? Zobaczymy w jakim kierunku pójdzie rozwój technologii dronowych, bo to determinuje rozwój technologii służących do ich zwalczania. Zapewniam, że dotrzymamy kroku pomysłowym inżynierom opracowującym nowe generacje dronów.
Firmy czerpią inspiracje z tego co się dzieje na Ukrainie
Wracając do wojny na Ukrainie. Dwa lata temu NATO szkoliło wojska ukraińskie, a w tej chwili patrzymy na ich doświadczenia z obrony miast na pierwszej linii, gdzie wykorzystywane są m.in. drony DJI Mavic. Czy korzystamy w jakiś sposób z tego doświadczenia?
– Korzystamy, oczywiście. Żaden dojrzały produkt nie może być budowany wyłącznie w laboratorium. On musi być testowany w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.
Dzisiaj trudno przełożyć wprost doświadczenia ukraińskie na zbiór wytycznych technologicznych. To są oczywiście doświadczenia dramatyczne, wojenne ale właśnie dlatego niekoniecznie są bezsporną wykładnią kierunku rozwoju technologii antydronowych.
Jednak każde doświadczenie praktyczne jest zdecydowanie lepsze niż symulacje w laboratoriach.
Oczywiście korzystamy z doświadczeń ukraińskich i zakładam, że szeroka grupa przedsiębiorstw, które zajmują się budową technologii oraz systemów w naszym obszarze, również czerpie inspirację z tego, co się dzieje w Ukrainie.

Koszt kopuły antydronowej nad Rzeszowem wynosi tyle co budowa dwóch mostów
Hertz New Technologies stworzyła system antydronowy Hawk, który obecnie chroni Centrum Wystawienniczo-Kongresowe w Jasionce, w którym rozmawiamy. Proszę zdradzić na czym on polega?
– Rozłożona nad tym obiektem kopuła antydronowa obejmuje swoim promieniem od sześciu do dziesięciu kilometrów. Jest to wielowarstwowy system antydronowy, który wykrywa obiekty powietrzne, które mogłyby się przez niego przebić, bez względu na ich wielkość lub zastosowane w nich technologie. Gdybyście na tym terenie próbowali niepostrzeżenie podnieść dowolnego drona w powietrze, to się to nie uda, my go wykryjemy.
Dla przykładu – pokrycie naszym systemem takiego miasta jak Rzeszów, oznacza budowę kilku współpracujących ze sobą kopuł, które powinny wymieniać ze sobą informacje o sytuacji powietrznej – nigdy nie powinny być wyizolowanymi wyspami.
Od dawna optujemy za tym, żeby ktoś w końcu systemowo podszedł do zagadnienia ochrony antydronowej przestrzeni miejskiej jako kolektywnego zadania wszystkich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne na danym obszarze. Tylko w taki sposób możemy zrobić to w sposób efektywny zarówno kosztowo jak i technologicznie, tak żeby wydłużyć zasięg działania systemów i zredukować koszty wdrożenia.
A jakie są koszty budowy takiej kopuły nad Rzeszowem?
– Zależy to od zastosowanych technologii, ale dla uproszczenia możemy powiedzieć, że wahają się od pojedynczych milionów do dziesiątek milionów złotych.
To tyle co dwa mosty!
– To prawda. Jeśli przełożymy to na przykład na sytuację z zeszłego roku, kiedy w strefę powietrzną naszego kraju wleciały rosyjskie drony, a chroniące naszych granic wojska zestrzeliwały je pociskami manewrującymi z samolotów F16, to prawdopodobnie ta jednorazowa akcja kosztowała mniej więcej tyle – co jedna, dobra kopuła antydronowa nad Rzeszowem.
Hertz New Technologies zadomowi się w Rzeszowie
Podczas gali prezes Trzaskowski ogłosił, że Hertz New Technologies przenosi w czerwcu do Rzeszowa jedną ze swoich firm. Proszę powiedzieć czym w szczególności będzie się ona zajmować, na czym się skupi i z kim prowadziliście Państwo rozmowy na temat ewentualnej współpracy?
– Rzeczywiście, planujemy rozwijać naszą obecność w regionie rzeszowskim. Jesteśmy pod dużym wrażeniem rosnących kompetencji dronowych tego regionu – zarówno po stronie środowiska akademickiego, jak i całego ekosystemu technologicznego, który wokół tych kompetencji powstaje.
Obecnie uzgadniamy szczegóły dotyczące lokalizacji naszej placówki w regionie. Chcemy, aby była ona skoncentrowana na obszarach, w których Hertz New Technologies posiada największe kompetencje, czyli technologiach bezzałogowych i systemach antydronowych.
W ostatnich paru dniach prowadziliśmy także intensywne rozmowy z przedstawicielami środowiska lokalnego i technologicznego, a na tym etapie liczymy również na przychylność dla naszej inicjatywy oraz dobre przyjęcie ze strony władz Rzeszowa i Podkarpacia.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy też na Facebooku, Instagramie i TikToku.

