
Pomnik Czynu Rewolucyjnego od lat budzi emocje wśród mieszkańców Rzeszowa. Choć dziś jest zabytkiem, nadal pozostaje w rękach prywatnych właścicieli, którzy woleliby żeby zniknął, a miasto właśnie przegrało pierwszy etap sądowej walki o jego odzyskanie.
Spis treści:
Mało kto w Rzeszowie nie zna Wielkiej Mandorli. Monument zaprojektował Marian Konieczny, a budowa trwała w latach 1971 – 1974. Konstrukcja ma 38 metrów wysokości i składa się z żelbetowych pierścieni przypominających liście laurowe i dwóch potężnych płaskorzeźb.
Od dwóch lat pomnik wpisany jest na listę zabytków, jednak zamiast świecić przykładem i być dumą Rzeszowa, stoi ogrodzony siatką i niszczeje pod warstwa ptasich odchodów. Chyba, że posprzątają go anonimowi aktywiści (link niżej).
Problem w tym, że od dwudziestu lat monument nie należy do miasta, a jego obecni właściciele woleliby, żeby zniknął z powierzchni ziemi. Dlatego miasto postanowiło go odzyskać.
Zakon dostał ziemię za grosze, a o pomnik nie dbał
Sprawa zaczyna się 11 lipca 2006 r., kiedy Rada Miasta Rzeszowa zgodziła się sprzedać zakonowi łącznie ok. 80 arów w centrum miasta. Działka z pomnikiem to 5 arów, reszta to tereny dzisiejszych Ogrodów Bernardyńskich, na których wcześniej działał miejski parking. Cena? 1 proc. wartości, czyli z 99-procentową bonifikatą.
Bernardyni przez lata nie zainwestowali w pomnik ani złotówki, mimo zaleceń nadzoru budowlanego. Obiekt niszczał, zarastał i odstraszał turystów. Miasto chciało pomóc w remoncie, jednak w 2024 roku bernardyni postanowili przekazać go Stowarzyszeniu Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia. A prezes stowarzyszenia, Marcin Maruszak, chce rozbiórki obiektu. Powołuje się na opinię IPN, według której pomnik podlega ustawie dekomunizacyjnej.
Maruszak próbował też podważyć wpis pomnika do rejestru zabytków. Najpierw bezskutecznie u ministra kultury. Teraz sprawa trafiła do sądu administracyjnego.

Miasto chce odzyskać monument, sąd odrzucił argumenty
Działania bernardynów i nowego właściciela tak rozwścieczyły prezydenta Fijołka, że zapowiedział, że zrobi wszystko żeby monument odzyskać (link wyżej). Po latach ratusz uznał więc, że przy transakcji z 2006 roku doszło do błędów prawnych. Pozew trafił do sądu 10 lipca 2024 r.
Miasto stwierdziło, że akt notarialny nie zawierał wyceny pomnika. Drugim argumentem był tryb bezprzetargowy. Zdaniem urzędników zakon nie powinien dostać działek w ten sposób, bo przepisy dotyczyły działalności charytatywnej, kulturalnej i oświatowej, a nie sakralnej. Ratusz chciał też korekty wpisów w księdze wieczystej.
Wyrok zapadł na posiedzeniu niejawnym 30 stycznia 2026 r.. Sąd Okręgowy w Rzeszowie oddalił pozew miasta przeciwko Zakonowi Bernardynów. Skład orzekający uznał, że radni w 2006 r. działali zgodnie z obowiązującym wtedy prawem, a uchwała Rady Miasta była wystarczającą podstawą do transakcji. Sąd nie zgodził się też z argumentami miasta dotyczącymi błędów w akcie notarialnym.
Po stronie bernardynów, co oczywiste, w procesie stanęło również Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia. Sąd nakazał miastu zapłacić po 7,5 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego dla obu podmiotów.
Kontaktowaliśmy się z prezesem stowarzyszenia, Marcinem Maruszakiem, niestety nieskutecznie. Chcieliśmy go zapytać, czy wyrok go satysfakcjonuje, nie odbiera jednak telefonów.
Jest apelacja. „Kluczowe pozostaje dla nas ocalenie pomnika”
To, jak sąd uzasadnił decyzję, wyjaśniła nam Marzena Kłeczek-Krawiec z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
– Sąd nie uznał wadliwości aktu notarialnego, twierdząc, że była zgoda Rady Miasta Rzeszowa i chęć gminy do przekazania działki i na tym się oparł – powiedziała.
Wyrok w sprawie Pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie nie jest prawomocny. 21 kwietnia miasto złożyło apelację. Podtrzymuje stanowisko, że przekazanie nieruchomości budziło wątpliwości z punktu widzenia interesu mieszkańców. Ratusz przekonuje też, że priorytetem pozostaje zachowanie zabytku.
– Miasto jest zawsze otwarte na dialog. Jednocześnie kluczowe pozostaje dla nas ocalenie pomnika, który jest już wpisany do rejestru zabytków, oraz zabezpieczenie jego stanu, ponieważ jest on ważnym elementem przestrzeni istotnym dla mieszkańców Rzeszowa – dodaje Kłeczek-Krawiec.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, śledź nas Facebooku i na Instagramie.
