członkowie KO pozują do0 zdjęcia
W piątek w Rzeszowie odbyła się Rada Regionu Koalicji Obywatelskiej, podczas której zatwierdzono nowe władze wojewódzkie. | Fot. FB KO Podkarpacie

Poseł Paweł Kowal został nowym liderem Koalicji Obywatelskiej na Podkarpaciu i zapowiada walkę o lepszy wynik w regionie. W partii jednak wrze, bo kampania przedwyborcza ujawniła głębokie podziały. Przeciwnicy mówią o marginalizowaniu i braku miejsca na wewnętrzną debatę.


W piątek, 27 marca, w Rzeszowie odbyła się Rada Regionu podkarpackiej Koalicji Obywatelskiej. Delegaci wybrali nowe władze partii – zarząd regionu, komisję rewizyjną, sąd koleżeński oraz przedstawicieli do rady krajowej.

Nowym przewodniczącym został Paweł Kowal, który już na starcie postawił ambitny cel – poprawę wyniku Koalicji Obywatelskiej w regionie w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Chciałbym bardzo, żeby w Warszawie wiedzieli, że jesteśmy w stanie przywieźć z Podkarpacia więcej głosów, że jesteśmy w stanie wzmocnić koalicję, że jesteśmy w stanie dołożyć do wizji Polski przyszłości zarówno te wielkie idee, jak i konkretne głosy w parlamencie

mówił w trakcie otwartej części spotkania.

Paweł Kowal mówi o współpracy i walce z PiS

Nowy lider podkarpackiej KO apelował o jedność i budowę silnych struktur w całym regionie. Podkreślał, że partia powinna być otwarta na różne środowiska i poglądy.

– To jest możliwe. Idźmy razem na wybory samorządowe i działajmy wspólnie. Przygotujmy dobre listy. Wygrajmy za trzy lata – przekonywał.

Kowal zapowiedział również ostrą linię wobec rządzącego w regionie Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślał, że władze województwa podkarpackiego muszą liczyć się z aktywną i konsekwentną opozycją.

Będziemy zgłaszać inicjatywy, proponować rozwiązania. Nie damy ani chwili wytchnienia. Mamy przekonanie, że rządy PiS na Podkarpaciu to rządy licznych afer, niedomówień, nieprawdy i braku wizji

wyliczał nowy przewodniczący podkarpackiej KO.
Paweł Kowal
Nowy przewodniczący KO w regionie – poseł Paweł Kowal. | Fot. FB KO Podkarpacie

Elżbieta Łukacijewska: Konkurencją jest PiS i Konfederacja

Eurposłanka Elżbieta Łukacijewska, która po ośmiu latach wróciła do zarządu podkarpackiej KO, przypominała, że to nie Prawo i Sprawiedliwość walczy w Unii Europejskiej o pieniądze dla Polski. Podkreślała, że to nie europarlamentarzyści PiS walczą o dofinansowania m.in. na program SAFE.

– To Koalicja Obywatelska walczy by tych środków było więcej także w regionie podkarpackim – mówiła.

Łukacijewska zaznaczyła też, że czas powyborczych emocji powinien się zakończyć.

Cieszę się, że wszyscy zrozumieli, że konkurencją jest PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. Wszyscy zgodziliśmy się, że mamy przed sobą dużo pracy – przyciąganie środowisk, nowych członków i przedstawianie oferty Koalicji Obywatelskiej dla Podkarpacia.

Zwycięzca wziął wszystko

We władzach KO zabrakło dotychczasowego lidera i szefa partii i posła profesora Zdzisława Gawlika. Zabrakło też potencjalnego kandydata KO na prezydenta Rzeszowa, a obecnego wiceprezydenta Rzeszowa Marcina Deręgowskiego oraz radnej sejmiku Jolanty Kazimierczak, do niedawna zastępczyni prezydenta Rzeszowa i kandydatki KO do Senatu.

Posłanka Joanna Frydrych, która przegrała wybory z posłem Kowalem, na osłodę dostała stanowisko wiceprzewodniczącej, a do zarządu weszła jeszcze popierająca jej kandydaturę posłanka Krystyna Skowrońska.

Zarząd Regionu Podkarpackiego Koalicji Obywatelskiej:

  • Paweł Kowal – przewodniczący
  • Marek Rząsa – wiceprzewodniczący
  • Elżbieta Łukacijewska – wiceprzewodnicząca
  • Joanna Frydrych – wiceprzewodnicząca
  • Norbert Mastalerz – wiceprzewodniczący
  • Barbara Puszkarewicz – sekretarz
  • Teresa Kubas-Hul – skarbnik
  • Krzysztof Kłak – przewodniczący Klubu Radnych w Sejmiku Województwa Podkarpackiego

Członkowie zarządu: Dariusz Bukowski, Renata Butryn, Paweł Chmura, Sławomir Miklicz, Marek Ordyczyński, Antoni Pikul, Janusz Płodzień, Alina Rzewuska, Stanisław Sawa, Krystyna Skowrońska, Sławomir Szal, Edyta Walczyk ora Adam Woś.

zarząd regionu KO pozuje do zdjęcia
Nowy zarząd regionu Koalicji Obywatelskiej. | Fot. FB KO Podkarpacie

Opozycja: Wykosili nas do spodu

Choć oficjalny przekaz nowych władz podkarpackiej Koalicji Obywatelskiej mówi o jedności, w partii nie brakuje napięć. Okazuje się, że nie jest tak kolorowo jak to deklarują nowi liderzy. Osoby związane z posłanką Joanną Frydrych mówią, że podczas piątkowego spotkania nie obyło się bez kontrowersji.

Według ich relacji, w trakcie zamkniętej części spotkania, podczas której wybierano zarząd regionu, komisję rewizyjną, sąd koleżeński oraz przedstawicieli do rady krajowej, nie dopuszczono ich do głosu.

Najpierw Paweł Kowal przedstawił propozycje kandydatów do zarządu, a później Elżbieta Łukacijewska zgłosiła zamknięcie dyskusji.

W poprzednich latach przegrani zawsze mogli zgłosić swoich kandydatów, tym razem nam nie pozwolono. Ktoś próbował protestować, ale nie było szans. Zablokowali nas totalnie, wykosili do spodu i zamknęli usta. Tak umarła demokracja, nie tak miała wyglądać wspólna praca na rzecz regionu

słyszymy.

– Tracimy sens działalności w tej organizacji. Niczym nie różnimy się od PiS-u. Mieliśmy działać razem, a w ten sposób doszło tylko do powiększenia antagonizmów i rozłamu. Mówienie o zjednoczeniu to bzdura – dodaje kolejny rozmówca.

spotkanie działaczy KO
Opozycja mówi, że w trakcie zamkniętej dla mediów części spotkania nie dopuszczono ich do głosu. | Fot. FB KO Podkarpacie

Poseł Zdzisław Gawlik się wycofał

W piątkowym spotkaniu udziału nie wziął ani były przewodniczący poseł Zdzisław Gawlik, ani kontrkandydatka Pawła Kowala w wyborach, posłanka Joanna Frydrych.

Gawlik w żaden sposób nie skomentował też piątkowego zebrania, nie odpisuje na sms-y i nie odbiera telefonu. Nie pogratulował też w mediach społecznościowych nowemu przewodniczącemu, a swoje publiczne wystąpienia ograniczył do podsumowania swojej działalności jeszcze przed wyborami i do oficjalnych konferencji prasowych np. w sprawie SAFE.

Wycofał się totalnie, po tym jak wybuchła afera po wyborach, związana z dopuszczeniem do głosowania osób, których nie powinno być na listach. Kiedy usłyszał co się dzieje, to poinformował nas, że nie chce brać w tym udziału i skupia się na pracy na uczelni. Szkoda, bo liczyliśmy na jego wsparcie

mówią osoby, które do tej pory współpracowały z posłem.

Posłanka Joanna Frydrych na aucie

Posłanka Frydrych nie pojawiła się na wyborach władz. Piątek spędziła na Kobiecej Schadzce, czyli cyklicznym spotkaniu dla pań, które po raz szósty zostało zorganizowane w Krośnie.

Posłanka nie odbiera telefonu i nie odpisuje na sms-y, jednak w poniedziałek pogratulowała w mediach społecznościowych i nowemu przewodniczącemu i nowemu zarządowi podkarpackiej KO.

Jej poplecznicy nie ukrywają, że są zawiedzeni jej postawą. Mówią wprost, że ułożyła się z Kowalem i Łukacijewską, ale w niczym jej to nie pomoże, bo jej pozycja w regionie znacznie spadła.

Dostała podobno potężną burę w Warszawie, kazali jej zamieść pod dywan nasze protesty. Liczyliśmy na to, że jednak będzie z nami do samego końca, a ona schowała ogon i zniknęła w Krośnie

mówią.

Nowym liderem w okręgu 22 Bartosz Romowicz?

Dodają, że choć Frydrych zapewne może liczyć na miejsca na listach do Sejmu, to na lidera w jej okręgu wyborczym szykowana jest nowa osoba. I tu niespodzianka – ma nią być obecny poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz.

Wiemy, że już od dłuższej chwili prowadzone są rozmowy na ten temat i z Romowiczem, i z jego ludźmi. On ma zaplecze, jest rozpoznawalny w regionie, chociaż może najmniej właśnie w Krośnie

mówią działacze KO.

Romowicz do sprawy się nie odnosi. Jednak wiadomo, że pozycja Polski 2050 w przyszłej kadencji Sejmu jest obecnie wątpliwa, a ambitny poseł z polityki nie zamierza się wycofać. Od dawna też deklarował, że nie po drodze mu z Konfederacją, Braunem czy PiS-em, więc jedyną alternatywą jest start z list Koalicji Obywatelskiej.

Mówią, że nie odpuszczą

Działacze Koalicji Obywatelskiej, którzy w wyborach wspierali posłankę Joannę Frydrych nie ukrywają swojego rozczarowania. Nie tylko sytuacją na Podkarpaciu, ale reakcją lub w zasadzie brakiem reakcji na tę sytuację zarządu krajowego KO.

Jesteśmy zdegustowani. Na prawdę wiele przeżyliśmy w trakcie kampanii wyborczej i w trakcie samych wyborów. Jakby komisja krajowa uwzględniła nasze protesty, to wygrałaby posłanka Frydrych, ale tym w Warszawie nikt się nie zajął. Do tej pory nie odpisano nam nawet na protesty wyborcze, nie wywieszono też oficjalnie obwieszczenia wyników

mówi nam osoba, zasiadająca w regionalnej komisji wyborczej.

Zapowiadają, że sprawy nie odpuszczą. Według nich wciąż otwarty jest też temat złożenia doniesienia do prokuratury. Planują też osobiście wybrać się do premiera Tuska, bo według nich jest on izolowany przez swoich najbliższych współpracowników i wciąż nie zna tematu.

Najbliższe półtora roku pokaże, jak wybór posła Pawła Kowala ocenią wyborcy Koalicji Obywatelskiej i czy nowy lider zdoła przełożyć polityczne deklaracje na realne poparcie i odbudowę struktur w regionie, który od lat pozostaje bastionem prawicy. Warto też pamiętać, że w regionie rośnie potężna opozycja w postaci Konfederacji, która wyjątkowo cieszy się z wyboru Pawła Kowala.


Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy na Facebooku i na Instagramie, uruchomiliśmy też TikToka.

Udostępnij.

Od ponad dwudziestu lat w podkarpackich mediach. Pisała m.in. dla Nowin, współpracowała z TVN. Przez lata była redaktorką naczelną Gazety Bieszczadzkiej i Echa Bieszczadów. Aż przyszedł czas na toRzeszow.pl. | Kontakt: paulina.bajda@torzeszow.pl

2 komentarze

  1. Gierojka na

    Najwięcej narzekają ci co produkowali piękne komentarze na swoich grupkach o zwolennikach Kowala i nim. Nie kompromitujcie się, cześć z was pewnie wyleci z partii

  2. Anonimowi oponenci — skoro zabierają głos publicznie — powinni mieć odwagę się ujawnić. Tylko wtedy ich słowa mogą być traktowane poważnie i poddane uczciwej ocenie. Ukrywanie się za anonimowością osłabia wiarygodność i sugeruje raczej emocjonalną reakcję, niż odpowiedzialne stanowisko. Jeśli zarzuty są istotne, nie ma powodu, by nie podpisać się pod nimi własnym nazwiskiem.
    Choć należę do struktur Koalicji Obywatelskiej na Podkarpaciu i również byłam uczestnikiem i obserwatorem pierwszego posiedzenia Rady Regionu to mam całkowicie odmienne zdanie.
    Autorów powyższego artykułu nie znam — bo pozostają w cieniu, a cień, jak pisał Carl Gustav Jung, bywa miejscem, gdzie ukrywamy to, czego nie chcemy zobaczyć w sobie.
    Jestem naukowcem więc oceniam: ten artykuł nie jest spokojnym opisem rzeczywistości, lecz próbą poradzenia sobie z utratą wpływu. Pisany jest z emocji, nie z dystansu — widać w nim rozczarowanie zamienione w opowieść o krzywdzie.
    Natomiast w rzeczywistości mieliśmy do czynienia ze strategicznym zarządzaniem i porządkowaniem struktur. To naturalny element polityki, który dla jednych oznacza zmianę, a dla innych utratę pozycji. To naturalny mechanizm: gdy tracimy wpływ, trudno to przyjąć wprost, więc pojawia się przekonanie o niesprawiedliwości świata. W ten sposób autorzy artykułu chronią własny obraz siebie.
    To nie tyle opis sytuacji, ile echo ich (autorów artykułu) wewnętrznego napięcia — bo gdy „przegrywają” w rzeczywistości, myślą o łatwym „wygraniu” w opowieści, którą stworzyli sami dla siebie. To nie jest rozwój – to kontynuacja stagnacji.
    Zapraszam do pracy na rzecz rozwoju Koalicji Obywatelskiej Podkarpackiej.

Zostaw Komentarz