
Władze Rzeszowa chcą przenieść pomnik Armii Czerwonej. O tym, co powstanie na Placu Ofiar Getta, mieliby zdecydować mieszkańcy. Instytut Pamięci Narodowej domaga się natomiast całkowitej likwidacji monumentu i budowy w tym miejscu nowego miejsca pamięci upamiętniającego ofiary totalitaryzmów.
Spis treści:
Władze Rzeszowa przygotowują się do przeniesienia Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z Placu Ofiar Getta. Monument ma zniknąć z centrum miasta, ale nie zostanie zniszczony, tylko rozebrany na części i przewieziony w różne miejsca.
Instytut Pamięci Narodowej od lat domaga się jednak całkowitej likwidacji obiektu i utworzenia w jego miejscu nowego upamiętnienia poświęconego ofiarom totalitaryzmów. Spór dotyczy także sposobu realizacji i kosztów całej operacji.

IPN: Jego miejsce jest na śmietniku historii
Jak przypomina Rafał Kościański, rzecznik prasowy Instytutu Pamięci Narodowej, w marcu 2022 roku, po rosyjskiej agresji na Ukrainę, ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki zaapelował do samorządów o pełną dekomunizację przestrzeni publicznej.
– Zwrócił się wówczas pisemnie do Konrada Fijołka, prezydenta Rzeszowa, z propozycją współpracy w zakresie usunięcia obiektu propagandowego nazwanego w przeszłości Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej oraz utworzenia w jego miejscu upamiętnienia poświęconego ofiarom zbrodniczych totalitaryzmów – wyjaśnia Rafał Kościański.
W odpowiedzi prezydent Rzeszowa wyraził wolę przeniesienia obiektu na Cmentarz Żołnierzy Armii Radzieckiej przy ul. Lwowskiej.
– Jednocześnie prezes IPN zaznaczył, że postsowiecki relikt powinien zostać usunięty z przestrzeni publicznej, gdyż „miejsce sowieckiego obiektu propagandowego jest na śmietniku historii, nie na cmentarzu” – dodaje rzecznik.

Chcą zbudować miejsce poświęcone polskim bohaterom
IPN przypomina także, że w marcu 2025 roku miasto zadeklarowało gotowość wypracowania wspólnego rozwiązania, które uzyska aprobatę społeczną oraz uszanuje pamięć i historyczny kontekst miejsca. W odpowiedzi IPN przesłał projekt porozumienia, zakładający współpracę przy budowie nowego miejsca pamięci poświęconego polskim bohaterom.
Instytut deklarował gotowość do likwidacji istniejącego pomnika i sfinansowania wykonania nowego upamiętnienia, pod warunkiem zapewnienia środków w budżecie państwa na 2026 rok. Nie zgodził się jednak na inne potraktowanie tablic z pomnika, ani na ponoszenie kosztów ich demontażu.
– Na tę propozycję Instytut nie otrzymał odpowiedzi do dziś – mówi Kościański.
Miasto: różnice są w szczegółach
W budżecie Rzeszowa na przeniesienie pomnika zarezerwowało na razie 100 tys. złotych.
– Pełen koszt będziemy znali po rozstrzygnięciu zapytania ofertowego. Obecnie jesteśmy na etapie kompletowania pełnej dokumentacji rozbiórkowej. Całą operację trzeba precyzyjnie zaplanować – mówi nam Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa.
Dodaje, że cel miasta i IPN jest ten sam – pomnik ma zniknąć z przestrzeni publicznej Rzeszowa. Różnice są tylko w szczegółach.
– Wybraliśmy trochę inną procedurę, niż proponuje IPN. Chcemy jego elementy rozmieścić w rożnych miejscach, wkomponować je w miejsca martyrologii wraz z informacją czym są i co upamiętniają – wyjaśnia Gernand.
– Płyty, które są na dole pomnika chcemy w zdjąć i przenieść na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. I tam przygotować na nie miejsce w formie lapidarium. Dodatkowo, element rzeźbiarski, który jest na górze, czyli ta zasadnicza część pomnika, zostanie umieszczony w jednym z muzeów gromadzącym tego typu pamiątki minionej epoki – mówi.
Jak dodaje, miasto prowadzi już zaawansowane rozmowy z muzeami, jednak szczegółów na razie nie ujawnia.
– Dopóki nie mamy podpisanej umowy, to jeszcze nie będziemy mówić o jaką jednostkę muzealną chodzi – podkreśla.

Urna na cmentarz Pobitno
Wyjaśnia także, że pod pomnikiem znajduje się urna z ziemią z miejsc walk i męczeństwa oraz straceń ludności cywilnej z terenu dawnego województwa rzeszowskiego.
– Ona najprawdopodobniej zostanie przeniesiona na cmentarz Pobitno, gdzie znajdują się już groby żołnierzy rożnych nacji z okresu II wojny światowej – wyjaśnia Gernand.
Dodatkowo przy urnie zostanie umieszczona pamiątkowa tablica.

O tym co powstanie na Placu Ofiar Getta zdecydują Rzeszowianie
Kluczową kwestią pozostaje zagospodarowanie przestrzeni po pomniku. IPN chce aby w tym miejscu znalazło się miejsce upamiętnienia poświęcone ofiarom totalitaryzmów. Miasto wolałoby jednak, aby w tej sprawie głos zabrali sami mieszkańcy.
– Analizujemy obecnie zorganizowanie konsultacji społecznych dla mieszkańców lub konkursu, który określiłby co miałoby powstać w miejscu zlikwidowanego pomnika na Placu Ofiar Getta – wyjaśnia Artur Gernand.
Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej kłuje w oczy od lat
Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej stoi w Rzeszowie od 1951 roku. Ma formę obelisku o wysokości około 8,5 metra, a jego płaskorzeźby przedstawiają sceny militarne i propagandowe motywy „braterstwa broni”.
W połowie lat 60. przy podstawie pomnika umieszczono tablicę z informacją, że monument jest symbolem „1000-letniej walki o wolność i niezawisłość narodową”. Pod pomnikiem symbolicznie złożono też ziemię z miejsc straceń i męczeństwa mieszkańców regionu.
To właśnie ten przekaz od lat budził sprzeciw części mieszkańców i historyków, którzy podkreślali, że pomnik nie jest neutralnym „śladem historii”, lecz elementem powojennej propagandy.
Na przeniesienie potrzeba ok. 3 mln złotych
W 2018 roku rzeszowscy radni przyjęli uchwałę o usunięciu monumentu, powołując się na ustawę dekomunizacyjną. Przez kolejne lata temat wracał jednak głównie przy okazji sesji rady miasta.
Mieszkańcy i radni pytali, kiedy pomnik faktycznie zniknie z centrum. Problemem były przede wszystkim koszty. W przeszłości szacowano, że cała operacja może kosztować nawet 3 mln zł.
Dyskusja nabrała nowego znaczenia po 2022 roku, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję na Ukrainę. W wielu miastach w Polsce temat pomników „wdzięczności” Armii Czerwonej powrócił z dużą siłą. Zaczęto podkreślać, że tego typu obiekty są dziś odbierane nie jako „pamiątki”, lecz symbole dominacji i przemocy ze strony ZSRR.
Jest coś, o czym powinniśmy napisać? Daj znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
2 komentarze
Zapytam tylko: dlaczego nie można by zbudować nowego miejsca pamięci w kształcie, jaki proponuje IPN, po przeniesieniu elementów obecnie istniejącego pomnika do muzeum lub na cmentarz, jak proponuje miasto? W ustawie dekomunizacyjnej jest moza o „usunięciu” (w domysle: z przestrzeni publicznej), które można rozumieć wielorako. Tylko IPN rozumie to słowo jako fizyczne usunięcie i zniszczenie, a przez to, że nie chce się zgodzić na inne rozwiązanie, ten pomnik stoi w tamtym miejscu juz przynajmniej cztery lata dłużej, niż by musiał. Nie rozumiem tych szachów 5D w wykonaniu instytucji, której jak żadnej innej powinno zależeć na dekomunizowaniu przestrzeni publicznej 😃 W 2022 roku ratusz i wojewoda podkarpacki (którym wówczas była osoba z PiS) zawarły w tej sprawie porozumienie o przeniesieniu, a nie o zniszczeniu pomnika. Od tego czasu IPN wciaż stoi okoniem, miała miejsce przynajmniej jedna próba nielegalnego znisczenia rzeżby dokonana przez fanatycznych hucpiarzy ze skrajnej prawicy, a gdy temat wraca w rozmowach podczas Rady Miasta, radni PiS mówią o zniszczeniu, a nie usunięciu, przecząc ustaleniom wojewody z ich własnej partii. To miejsce w ścisłym centrum już od kilku lat mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, ale ze względu na polityczne hucpy i fanatyczne zacietrzewienie wcale tak nie wygląda.
„Amerykanom i Brytyjczykom w podziękowaniu za wepchnięcie w łapy Stalina”. Taki napis na tablicy a’monument zostawić jako znamię czasu. I po sprawie. 🤷♂️