Presja wyglądu w internecie
Jaki jest cel usilnego dążenia do ideału, którego tak naprawdę nie ma? | Fot. Pexels

Presja porównywania się z innymi jest nieustannym, kłopotliwym przyjacielem wielu z nas. Kiedyś porównywaliśmy się ze znajomymi, koleżankami i kolegami z pracy, z ludźmi, których mijaliśmy na ulicy. Dziś zagląda nam w oczy coś znacznie silniejszego – wszechobecne, wykreowane obrazy z mediów społecznościowych.


Płaskie brzuchy trzy tygodnie po porodzie.

„Idealne” sylwetki po spektakularnych metamorfozach.

Detoksy sokowe i „czyste” jedzenie.

Zdjęcia typu „bez filtra” (które… często filtr jednak mają).

Przewijamy ekran w drodze do pracy, w kolejce do lekarza, wieczorem w łóżku. I nawet jeśli racjonalnie wiemy, że to wycinek rzeczywistości, że to światło, poza, retusz i selekcja najlepszych kadrów – nasze emocje reagują inaczej.

Wystarczy kilka minut, by w głowie pojawiło się ciche: „Powinnam wyglądać lepiej”, „powinnam bardziej się pilnować”, „od jutra dieta”.

Modelka robi selfie
Czy naprawdę chcemy świata, w którym wszyscy jesteśmy tacy sami? | Fot. Freepik

Czy naprawdę musimy ulegać presji?

Czy naprawdę o to chodzi, aby żyć w nieustannej presji dorównywania do coraz bardziej dziwacznych i zmiennych kanonów? Coraz częściej widzimy ten sam typ ubioru, tę samą estetykę twarzy, podobne sylwetki, podobne pozy.

Kobiety idą w ślady fotografujących się nieustannie celebrytek, chcąc wyglądem przypominać najpopularniejsze z nich.

W tym pośpiechu łatwo zgubić pytanie najważniejsze: czy naprawdę chcemy świata, w którym wszyscy jesteśmy tacy sami?

Restrykcyjna dieta daje tylko chwilowe poczucie sprawczości

Problem zaczyna się wtedy, gdy presja wyglądu przenosi się na talerz. Bo relacja z jedzeniem bardzo rzadko dotyczy tylko jedzenia. Gdy czujemy się „niewystarczające”, próbujemy odzyskać kontrolę tam, gdzie wydaje się to możliwe – w kaloriach, porcjach, eliminacjach. Restrykcyjna dieta daje chwilowe poczucie sprawczości. Do czasu.

Organizm nie zna pojęcia „kanon piękna”. Zna za to niedobór. Gdy ograniczamy jedzenie zbyt mocno, reaguje biologicznie. Zwiększonym apetytem, obsesyjnymi myślami o jedzeniu, spadkiem energii.

A gdy w końcu nie wytrzymujemy i sięgamy po coś „zakazanego”, pojawia się wstyd. I obietnica, że „od jutra już naprawdę”. W ten sposób media społecznościowe, choć same w sobie neutralne, potrafią uruchomić błędne koło restrykcji i kompensacji.

Ideału tak naprawdę nie ma. A my… tracimy autentyczność

Po pierwsze warto odrzucić wykreowaną, sztuczną presję. Nawet genetycznie nie da się zmienić pewnych predyspozycji, rysów twarzy czy budowy ciała. I to jest piękne.

Naturalna różnorodność tworzy przestrzeń dla różnych gustów, stylów ubioru, makijażu i osobowości. Gdy próbujemy wtłoczyć się w jeden schemat, tracimy coś znacznie cenniejszego – autentyczność.

Po drugie, warto zadać sobie pytanie: jaki jest cel usilnego dążenia do ideału, którego tak naprawdę nie ma? Nie istnieje osoba, która spełniałaby kryteria każdego człowieka na świecie. Jednym się podobamy, inni wolą coś zupełnie innego. I to jest zupełnie naturalne.

Wyidealizowane obrazy bodźcujące nas przez Facebook czy Instagram często wprawiają w kompleksy zarówno młodsze, jak i dojrzalsze pokolenie. A przecież życie nie jest konkursem.

Powoli nadchodzi wiosna. Dni robią się dłuższe, a wraz z nimi rośnie presja, by „zdążyć do lata”. By wykreować ciało na złudny ideał.

Każda epoka miała swoje kanony, ale to my je tworzymy. I tylko my możemy zdecydować, czy chcemy im bezrefleksyjnie ulegać. Internetowe obrazy mogą być inspiracją, ale lekką, przefiltrowaną, nie absolutnym wyznacznikiem wartości.

Presja wyglądu
Nie traćmy autentyczności. | Fot. Freepik

Każdy może być inspiracją, różnorodność jest piękna

Zwolnijmy. Zamiast gwałtownych postanowień i kolejnej restrykcyjnej diety, wybierzmy uważność. Ograniczajmy cięższe, zimowe jedzenie stopniowo, z troską o ciało, a nie z karzącą surowością. Spacerujmy, ruszajmy się dla przyjemności, nie za karę. Zadbajmy o sen, o regenerację, o emocje, które często chowają się pod hasłem „muszę schudnąć”.

Przyjrzyjmy się swoim naturalnym walorom. Uświadommy sobie, że każdy z nas mógłby być inspiracją do kolejnej ery kanonów piękna. Gdyby tylko ktoś odważył się pokazać różnorodność zamiast kopiować to, co już popularne.

Różnorodność jest jednym z najpiękniejszych aspektów życia. Możemy się od siebie uczyć i inspirować nawzajem, bez niszczenia własnego poczucia wartości.

Wybierzmy świadomą dietę, wybierzmy prawdziwe życie

Relacja z jedzeniem zaczyna się nie w aplikacji liczącej kalorie, ale w sposobie, w jaki patrzymy na siebie w lustrze. Jeśli spojrzenie jest pełne krytyki, żaden plan żywieniowy nie przyniesie trwałego spokoju. Jeśli jednak jest w nim odrobina życzliwości – jedzenie przestaje być wrogiem, a staje się częścią codzienności.

Przygotowując się do wiosny, wybierzmy łagodność zamiast presji. Wybierzmy świadomą dietę zamiast restrykcyjnej walki.

Wybierzmy prawdziwe życie – z jego niedoskonałością, zmiennością i naturalnością – zamiast sztucznie wykreowanego obrazu z internetu.

Bo ciało nie jest projektem do poprawy. Jest domem, w którym mieszkamy przez całe życie. I zasługuje nie na nieustanne porównania, lecz na szacunek.


Maszy pytania? Zostaw komentarz, napisz maila re******@*******ow.pl, albo skontaktuj się z nami na Facebooku.

Spacer zimą
Spacerujmy, ruszajmy się dla przyjemności, nie za karę. | Fot, Freepik
Udostępnij.

Psychodietetyczka, studentka psychologii. Na co dzień prowadzi rodzinną zielarnię „Natura. Pod zielonym listkiem” w Rzeszowie, gdzie zajmuje się również doradztwem dietetycznym. Pasjonatka potencjału drzemiącego w każdym człowieku. Wierząca, że każdy jest tu po to, aby uczynić świat lepszym miejscem.

Zostaw Komentarz