
– Chcą zagłodzić Podkarpacie – grzmi poseł PiS Marcin Warchoł po decyzji ministra sportu, który wykluczył podkarpacki urzędu marszałkowskiego z pośrednictwa w przekazywaniu pieniędzy klubom sportowym. – Pieniądze będą mniejsze, albo wcale – przekonuje.
Na początku marca podkarpacki Sejmik podlegający pod Urząd Marszałkowski, zdecydował o wsparciu 900 tys. złotych Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Tę decyzję z mównicy sejmowej skrytykował minister sportu Sławomir Nitras z Koalicji Obywatelskiej.
Minister wykluczył podkarpacki urząd marszałkowski z pośrednictwa w przekazywaniu pieniędzy klubom sportowym. Wyliczył też kluby sportowe z naszego regionu, które nie dostały wsparcia oraz zadeklarował, że pieniądze do klubów będą szły teraz bezpośrednio z ministerstwa.
Ponad 15 mln złotych z ministerstwa dla podkarpackich klubów
Swą decyzję potwierdził podczas czwartkowego spotkania w Rzeszowie, gdzie zadeklarował, że na Podkarpacie trafi ponad 15 mln złotych z dwóch programów.
10,6 mln złotych zostanie przekazanych na rozbudowę infrastruktury sportowej m.in. na boiska czy szkolne sale gimnastyczne. Kolejne 5 mln ministerstwo przeznaczy na tzw. działania miękkie – imprezy sportowe, działalność klubów czy turnieje sportowe.
Wypowiedź ministra to dezinformacja
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy podkarpackich posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy w piątek przedstawiali w Rzeszowie program wyborczy kandydata na prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Posłanka PiS Ewa Leniart przypomniała, że stosowne stanowisko w tej sprawie zaprezentował zarząd województwa. Marszałek Władysław Ortyl w oświadczeniu podkreślił, że kluby sportowe dostały wsparcie, a wypowiedź ministra jest nieprawdziwa, nierzetelna i jest dezinformacją.
Ewa Leniart: Karzą Podkarpacie za konserwatyzm mieszkańców
Posłanka przekonywała, że jest to kolejny z elementów karania Podkarpacia, za to, że mieszkańcy tego regionu są konserwatywni.
– Po zabraniu nam szprychy nr 6, która była inicjatywą rządu PiS i służyła połączeniu, w drodze szybkich kolei, Rzeszowa ze stolicą naszego kraju, po odebraniu nam pół miliarda złotych na onkologię, to jest kolejna decyzja motywowana tylko i wyłącznie politycznie przez członka rządu pana premiera Donalda Tuska – mówiła Ewa Leniart.
Bądź na bieżąco! Dołącz do nas na Facebooku.
Mogą się zmienić beneficjenci
Po naszej sugestii, że te pieniądze i tak finalnie trafią na Podkarpacie – tylko bezpośrednio do klubów, a nie przez urząd marszałkowski – Ewa Leniart stwierdziła, że w tym przypadku mogą się jednak zmienić beneficjenci programu.
– Nie wiemy kto będzie beneficjentem środków dysponowanych przez pana ministra Sławomira Nitrasa i nie wiemy też do końca jakie będą zasady dysponowania tych środków – przekonywała.
– Rozumiem, że nie pozostaje to w sprzeczności z polityką jednakowego traktowania wszystkich organów samorządów wojewódzkich oraz wszystkich klubów sportowych w Polsce – mówiła z przekąsem. – No bo jak inaczej wyjaśnić nadzwyczajną sytuację, gdy w odniesieniu do Podkarpacia minister ustala odrębne zasady dystrybuowania środków finansowych przeznaczonych na wsparcie sportu.
Marcin Warchoł: Minister wstydu nie ma
Ostrzej decyzję ministra skomentował poseł PiS Marcin Warchoł, który stwierdził, że „minister wstydu nie ma”.
– Przypomnę – PCLA dostało, ile pieniędzy od Nitrasa? Zero – podkreślał. – A przyjeżdża tutaj i jeszcze śmie mówić, że jakieś pieniądze będą przekazywane i jednocześnie zapowiada, bo trzeba czytać między wierszami, że pieniądze będą mniejsze, albo wcale – denerwował się poseł Warchoł.
Według niego Podkarpacie jest karane za to, że tu wygrywał obóz patriotyczny.
– Chcą zagłodzić Podkarpacie, dlatego zabierają pieniądze na onkologię, na PCLA – bo nie dali ani złotówki ze Sportowej Polski – wyliczał.
Powtarzał, że minister sportu przyjeżdża do Rzeszowa i „jeszcze śmie mówić, że jakieś pieniądze będą, ale mniejsze albo wcale”.