Wielka Mandorla trafiła do ewidencji zabytków Rzeszowa. Kolejny cios dla właściciela, który chce ją zburzyć?
Pomnik Walk Rewolucyjnych trafił do gminnej ewidencji zabytków. Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia chce go zburzyć, ponieważ według IPN monument promuje komunizm i podlega ustawie dekomunizacyjnej. Sąd ma jeszcze rozpatrzyć jego skargę na wpis do wojewódzkiego rejestru.
Łukasz Pelc · 18 września 2026
Miasto i społecznicy chcą, żeby Wielka Mandorla, czyli Pomnik Walk Rewolucyjnych autorstwa Mariana Koniecznego, nadal była jednym ze znaków rozpoznawczych Rzeszowa. W planach jest też jej remont. Na razie monument jest ogrodzony siatką i niszczeje. Teren zabezpieczono, bo z pomnika odpadały płyty i zagrażały przechodniom. Gołębie zrobiły sobie z pomnika toaletę.
Trwa też batalia miasta ze stowarzyszeniem - ratusz chce odzyskać działkę, na której stoi 38-metrowy pomnik, wykonany z żelbetowych pierścieni, przypominających liście laurowe i dwóch potężnych płaskorzeźb. Działania Rzeszowa wspierają aktywiści.
Plan i rozbiórka pod kontrolą konserwatora
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek podpisał zarządzenie o wpisie do gminnej ewidencji zabytków Rzeszowa 14 września. Dzień później ratusz poinformował o tym właściciela pomnika.
Po wpisie pomnika do wojewódzkiego rejestru miasto musiało dopisać go także do swojej ewidencji. Taki obowiązek wynika z ustawy o ochronie zabytków. Zapytaliśmy ratusz, dlaczego zrobił to dopiero po ponad dwóch latach od wpisu wojewódzkiego konserwatora.
- Sprawa była prowadzona bez zbędnej zwłoki, a czas jej trwania wynikał z konieczności zachowania wymaganych przepisami prawa procedur i dopełnienia niezbędnych wymogów formalnych - czytamy w odpowiedzi.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli miasto przygotuje kolejny plan dla tego terenu, musi zapisać w nim zasady ochrony pomnika. Wojewódzki konserwator zabytków musi zaakceptować taki projekt.
Urząd nie może też wydać pozwolenia na budowę lub rozbiórkę bez zgody konserwatora. Wpis do gminnej ewidencji daje pomnikowi lokalną, podstawową ochronę. Obecny właściciel nie może sam zdecydować o usunięciu monumentu.
Bez skreślenia pomnika z rejestru nie ma rozbiórki
W 2023 r. o miejski wpis upomnieli się społecznicy.
- Gdy w spór o pomnik zaangażowało się moje Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej, złożyliśmy wniosek o wpis do GEZ, w ramach działania uzupełniającego - mówi Dawid Domański z SOAP i Fundacji Rzeszowskiej.
Konserwator odpowiedział im, że najpierw musi rozstrzygnąć ważniejszą sprawę, czyli wpis do wojewódzkiego rejestru. Domański przyznaje nam, że później społecznicy już do tematu miejskiego wniosku nie wracali.
Na decyzję trzeba było czekać do 8 sierpnia 2024 r. Wtedy wojewódzki konserwator zabytków wpisał Pomnik Walk Rewolucyjnych do rejestru zabytków. Właściciel odwołał się od tej decyzji. Minister kultury podtrzymał wpis 24 września 2025 r. Stowarzyszenie zaskarżyło decyzję ministra do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W tej sprawie rozstrzygnięcia jeszcze nie ma.
Żeby właściciel mógł ubiegać się o pozwolenie na rozbiórkę, Generalny Konserwator Zabytków musiałby najpierw skreślić monument z rejestru.

Działka za 1 procent i sądowe spory
Skąd w ogóle wziął się spór o pomnik?
11 lipca 2006 r. Rada Miasta Rzeszowa zgodziła się sprzedać zakonowi łącznie ok. 80 arów w centrum miasta. Działka z pomnikiem to 5 arów. Reszta to tereny dzisiejszych Ogrodów Bernardyńskich, gdzie wcześniej działał miejski parking. Cena? 1 proc. wartości, czyli 99-procentowa bonifikata.
Bernardyni przez lata nie zainwestowali w pomnik ani złotówki, mimo zaleceń nadzoru budowlanego. Obiekt niszczał, zarastał i odstraszał turystów. Miasto chciało pomóc w remoncie. W 2024 r. zakonnicy przekazali nieruchomość z pomnikiem Stowarzyszeniu Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia.
Ratusz pozwał później bernardynów i zażądał unieważnienia sprzedaży z 2006 r. Miasto twierdziło, że akt notarialny nie zawierał wyceny pomnika. Kwestionowało też sprzedaż bez przetargu, bo jego zdaniem przepisy o bonifikacie nie obejmowały działalności sakralnej.
Radni uchwalili też plan miejscowy, który miał uniemożliwić rozbiórkę. Właściciel zaskarżył uchwałę. Sąd unieważnił ją z powodu błędu formalnego.
Konrad Fijołek mówił o sporze w październiku 2025 r. podczas wydarzenia „Wielka Mandorla Monument Konieczny” w Rzeszowskich Piwnicach. Zarzucił bernardynom, że oszukali rzeszowian i przekazali pomnik nieodpowiedzialnym osobom (link wyżej).
- Wolę rozwiązania dobrowolne, natomiast nie cofnę się, nie zrobię ani pół kroku do tyłu, żeby ustąpić i tego pomnika nie odzyskać. Nie zabraknie nam determinacji! - mówił prezydent Rzeszowa.
Miasto przegrywa, ale nie składa broni
Sąd Okręgowy w Rzeszowie oddalił pozew miasta 30 stycznia 2026 r. Uznał, że radni działali zgodnie z ówczesnym prawem. Ratusz złożył apelację 21 kwietnia 2026 r. Nadal kwestionuje sprzedaż nieruchomości zakonowi.
- Kluczowe pozostaje dla nas ocalenie pomnika [...] oraz zabezpieczenie jego stanu, ponieważ jest on ważnym elementem przestrzeni istotnym dla mieszkańców Rzeszowa - mówiła nam wtedy Marzena Kłeczek-Krawiec z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Marcin Maruszak nie komentuje
Poprosiliśmy Marcina Maruszaka, prezesa Stowarzyszenia Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia, o komentarz w sprawie wpisu pomnika do gminnej ewidencji. Odmówił. Powiedział tylko, że najpierw chce zapoznać się ze sprawą.



