Przejdź do treści
Na żywo
Maria Kurowska opuściła Akademię Wymiaru Sprawiedliwości. Głodówki jednak nie kończyJapońscy dziennikarze na Podkarpaciu. Przyjechali poznać kulturę i tradycje regionuSzpital odmówił ojcu informacji o zdrowiu córki. Przepisy mówią jasno: złamano prawoKolizja na Cieplińskiego. Policja szuka mężczyzny, który wjechał hulajnogą w HyundaiaSalon Maturzystów 2026 w Rzeszowie. Jak przygotować sie do matury i jakie studia wybraćTrzecia rysa w Razem dla Rzeszowa w dwa miesiące. Rafał Kulig: To było grillowanie FijołkaJesion w Parku Jedności Polonii z Macierzą do wycięcia. „Nie możemy ryzykować"45 mln zł strat Skarbu Państwa. CBŚP i podkarpacka KAS rozbijają grupę zajmującą się obrotem złotemMaria Kurowska opuściła Akademię Wymiaru Sprawiedliwości. Głodówki jednak nie kończyJapońscy dziennikarze na Podkarpaciu. Przyjechali poznać kulturę i tradycje regionuSzpital odmówił ojcu informacji o zdrowiu córki. Przepisy mówią jasno: złamano prawoKolizja na Cieplińskiego. Policja szuka mężczyzny, który wjechał hulajnogą w HyundaiaSalon Maturzystów 2026 w Rzeszowie. Jak przygotować sie do matury i jakie studia wybraćTrzecia rysa w Razem dla Rzeszowa w dwa miesiące. Rafał Kulig: To było grillowanie FijołkaJesion w Parku Jedności Polonii z Macierzą do wycięcia. „Nie możemy ryzykować"45 mln zł strat Skarbu Państwa. CBŚP i podkarpacka KAS rozbijają grupę zajmującą się obrotem złotem
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Aktualności

Szpital odmówił ojcu informacji o zdrowiu córki. Przepisy mówią jasno: złamano prawo

- Nie chciałem się zobaczyć z córką, a jedynie dowiedzieć się, w jakim stanie zdrowia się znajduje - mówi nasz czytelnik. Mimo tego, że nie ma ograniczonej władzy rodzicielskiej, pracownicy rzeszowskiego szpitala odmówili mu informacji o zdrowiu córki.

Paulina BajdaPaulina Bajda · 17 września 2026
Udostępnij
Skopiowano!
szpital nr 2 w Rzeszowie
Dyrekcja szpitala sama przyznaje, że rodzic ma prawo dowiedzieć się o stanie zdrowia dziecka. Naszemu czytelnikowi jednak tego odmówiono. | Fot. FB/Kliniczny Szpital Wojewódzki Nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie

Do naszej redakcji zgłosił się Wojciech Lubas, który twierdzi, że pracownicy Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie odmówił mu informacji o stanie zdrowia jego małoletniej córki. Dziecko trafiło do szpitala w maju, a on dowiedział się o tym od żony, z którą jest w trakcie rozwodu.

Mężczyzna podkreśla, że nie ma odebranej ani ograniczonej przez sąd władzy rodzicielskiej. Chciał więc dowiedzieć się, na jakim oddziale przebywa córka i w jakim jest stanie.

- O tym, że córka przebywa w szpitalu, dowiedziałem się po fakcie. Żona,z którą jestem w separacji i obecnie w trakcie rozwodu, przekazała mi to sms-em, w momencie kiedy czekałem wraz z kuratorem na spotkanie z córkami, nie informując mnie dodatkowo o stanie jej zdrowia - mówi Wojciech Lubas.

Ładowanie artykułu…

„Pani kazała mi kontaktować się z żoną”

Pan Wojciech tego samego dnia udał się do szpitala, aby uzyskać informacje o stanie zdrowia dziecka. Co ważne, jego żona Teresa, jest pracownicą oddziału położniczego tego szpitala.

- Poszedłem na SOR. Pominę już skandaliczne zachowanie pracujących tam osób, które mnie wyśmiały kiedy zapytałem o to, w jakim stanie się znajduje. Pani kazała mi w tej sprawie kontaktować się z żoną. Sytuacja powtórzyła się również kolejnego dnia - relacjonuje.

Próbował ustalić, dlaczego nie może otrzymać informacji. Jak mówi - pracownica SOR nie chciała podać mu ani swojego imienia i nazwiska, ani poprosić przełożonego o wyjaśnienie sytuacji.

Pan Wojciech zwrócił się o pomoc w tej sprawie m.in. do dr Krystyny Piaseckiej, która pełniła w szpitalu funkcję pełnomocnika ds. praw małoletnich.

- Pani rzecznik powiedziała mi, że zostały naruszone moje prawa, że taka sytuacja jest niedopuszczalna. Przeprosiła mnie i dodała, że panie pracujące na SOR-ze zostały przez moją żonę okłamane i poinformowane, że mam zakaz kontaktów z dziećmi i odebrano mi prawa rodzicielskie - mówi.

Co mówią przepisy?

Kwestia prawa rodzica do informacji jest dość jasno uregulowana. Art. 9 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta stanowi, że małoletni pacjent oraz jego przedstawiciel ustawowy mają prawo do informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, leczeniu, wynikach leczenia i rokowaniu.

Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje również, że jeśli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może samodzielnie działać jako jego przedstawiciel ustawowy. Ograniczenie władzy rodzicielskiej następuje na podstawie orzeczenia sądu.

To oznacza, że sam fakt rozwodu czy konfliktu między rodzicami nie odbiera automatycznie jednemu z nich prawa do informacji o leczeniu dziecka.

Ładowanie artykułu…

Miał prawo do informacji

O ocenę sytuacji poprosiliśmy Tomasza Malinowskiego, prezesa Stowarzyszenia Pomocy Ojcom, działającego na terenie całego kraju. Chcieliśmy wiedzieć czy pracownicy szpitala mogli odmówić informacji o stanie zdrowia córki rodzicowi, który nie ma odebranych praw rodzicielskich.

- Absolutnie nie. Jeżeli nie ma wyroku ani postanowienia zabezpieczającego sądu na temat ograniczenia władzy rodzicielskiej ojca - podkreśla Tomasz Malinowski.

Jak dodaje, ograniczenie może być bardzo konkretne. W wyroku rozwodowym sąd może np. ograniczyć władzę rodzicielską do prawa do zasięgania informacji o stanie zdrowia i postępach w nauce. Wtedy sytuacja wyglądałaby inaczej.

- To co się stało jest absolutnie bezprawie. Wygląda na to, że ktoś chciał się popisać i pomóc tej pani, która pracuje w tym szpitalu - uważa Malinowski.

Ładowanie artykułu…

Takie sytuacje wciąż się zdarzają

Jego zdaniem podobne problemy zdarzają się także w innych instytucjach, np. szkołach, kiedy konflikt rodzinny zaczyna wpływać na sposób traktowania jednego z rodziców.

- Ktoś tutaj ewidentnie pomylił swoje role. To jest rzeczywiście łamanie prawa i sprawa powinna zostać zgłoszona do prokuratury. Szkoda, że pan Wojciech nie wezwał od razu policji - mówi.

Dodaje, że oprócz prokuratury, sprawa powinna zostać zgłoszona do większej ilości organów państwa, m.in. Rzecznika Praw Dziecka, do Ministerstwa Zdrowia i organu zarządzającego szpitalem - w tym przypadku marszałka województwa Władysława Ortyla.

Szpital: Dobro dziecka było najważniejsze

Szpital w odpowiedzi na skargę Wojciecha Lubasa przedstawił inne stanowisko. W piśmie z 1 czerwca dyrektorka Barbara Rogowska zaznaczyła, że placówka nie będzie oceniać sytuacji rodzinnej pacjenta. Jednocześnie szpital nie potwierdził zarzutu, że pracownicy SOR mieli wyśmiewać lub lekceważyć ojca.

Dyrekcja wskazała natomiast, że personel wiedział o trudnej sytuacji rodzinnej i o tym, że spotkania ojca z dziećmi odbywają się w obecności kuratora. Z pisma wynika również, że córka miała zgłaszać stres związany z informacją, że ojciec przebywa na SOR. Kto nastolatkę o tym poinformował i po co - nie wiadomo.

- W tej sytuacji wskazanie Panu, aby kontaktował się z matką dziecka, nie miało charakteru złośliwego ani dyskryminującego. Było działaniem ostrożnościowym, podjętym w celu uniknięcia eskalacji sytuacji rodzinnej na terenie SOR oraz zapewnienia Pana dziecku możliwie spokojnych warunków pobytu w szpitalu - napisała w piśmie do Wojciecha Lubasa.

Podkreśliła również, że personel szpitala nie ma kompetencji do rozstrzygania konfliktów wynikających z postępowań rozwodowych czy opiekuńczych.

Co istotne, w odpowiedzi na nasze pytania dyrekcja sama wskazała, że:

- Każdy rodzic, który nie posiada ograniczonej władzy rodzicielskiej w tym zakresie, może uzyskać informację o stanie zdrowia dziecka i dokumentację medyczną dziecka, a Szpital w jakikolwiek sposób nie ogranicza tego prawa.

Szpital zaznaczył przy tym, że najważniejsze pozostaje dobro małoletniego pacjenta i że informacje powinny być przekazywane z uwzględnieniem jego sytuacji prawnej oraz aktualnego dobra dziecka.

Ładowanie artykułu…

Ojciec: Chciałem tylko wiedzieć, czy z córką jest wszystko w porządku

Wojciech Lubas podkreśla, że wizyta w szpitalu nie miała być próbą wymuszenia kontaktu z córką.

- Podkreślam, że nie chciałem się zobaczyć z córką, a jedynie dowiedzieć się w jakim stanie zdrowia się znajduje, po prostu martwiłem się o nią jak każdy ojciec o swoje dziecko. Nie wiem kto jej przekazał, że jestem w szpitalu, nie chciałem jej przestraszyć. Dlatego nie wezwałem policji, by nie robić niepotrzebnej awantury - mówi.

Podkreślmy - konflikt między rodzicami i trwający rozwód nie mogą same w sobie oznaczać odebrania rodzicowi prawa do podstawowej informacji o leczeniu jego dziecka. Jeśli takie prawo zostało ograniczone, powinno to wynikać z odpowiedniego orzeczenia sądu.

W tym przypadku sam szpital przyznaje zresztą, że rodzic, który nie ma ograniczonej władzy rodzicielskiej w tym zakresie, ma prawo do informacji o stanie zdrowia dziecka. Pozostaje więc pytanie, dlaczego w opisanej sytuacji ojciec tej informacji nie otrzymał.

Pan Wojciech nie odpuści

Na pytanie naszej redakcji, na jakiej dokładnie podstawie prawnej personel odmówił Wojciechowi Lubasowi informacji oraz czy wobec pracownika wyciągnięto konsekwencje, dyrektor Barbara Rogowska nie odpowiedziała. Wskazała jedynie, że część sprawy ma charakter poufny, a wyjaśnienia zostały przekazane samemu zainteresowanemu.

Pan Wojciech zapowiada, że nie zamierza odpuszczać.

- Będę żądał oficjalnych przeprosin i zadośćuczynienia od szpitala, już skontaktowałem w tej sprawie z prawnikiem. Z opinii kuratora 2024 roku i opinii biegłego sądowego z 2025 roku wynika bowiem, że dzieci są manipulowane przez matkę - dodaje.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.