Rano nad doliną Sanu wisi mgła, pokryta pierwszymi suchymi liśćmi trawa jest mokra od rosy. W powietrzu czuć dym, choć może to tylko wyobraźnia, bo przecież nikt nie pali w piecu drewnianej, łemkowskiej chaty. Słońce zaczyna miło przygrzewać, październik w sanockim skansenie zapowiada się doskonale.
Skansen w Sanoku. Czas tu płynie inaczej, zwłaszcza jesienią [ZDJĘCIA]
Ponad sto drewnianych budynków, cztery etnograficzne światy i rynek galicyjskiego miasteczka. Skansen w Sanoku to jedna z najciekawszych atrakcji Podkarpacia, a jesień to doskonały czas, by odwiedzić to wyjątkowe miejsce.

- Latem to miejsce pęka w szwach od wycieczek szkolnych, rodzin z dziećmi i turystów, którzy jadą w Bieszczady i zatrzymują się tu po drodze. Jesienią to inne miejsce. Wolniejsze, bardziej skupione, chyba prawdziwsze - mówi Miranda Korzeniowska, lokalna dziennikarka, z którą omówiliśmy się na fotograficzny spacer po Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

Cztery światy na Białej Górze
Na Białej Górze, w zakolu Sanu, stoi ponad sto drewnianych budynków pochodzących z okresu od XVII do XX wieku. To chałupy, stodoły i dawne warsztaty, kościoły i cerkwie, kapliczki i pełne uli pasieki należące do nieżyjących już dawno pszczelarzy.
Wszystkie przeniesiono tu z podkarpackich wsi, by ocalić je od zapomnienia.
Skansen w Sanoku założono w 1958 roku i dziś jest jednym z największych muzeów na wolnym powietrzu w Polsce. Jego układ odpowiada etnograficznej mapie regionu. Są tu sektory Bojków i Łemków, czyli górali z Bieszczad i Beskidu Niskiego, a także Pogórzan i Dolinian.
Każda z tych grup budowała inaczej, inaczej malowała ściany, inaczej się modliła. Jesienny spacer pozwala przekraczać granice tych światów. I cofnąć się w czasie do dawnej podkarpackiej wsi. Liście na drzewach nabierają kolorów, pole lnu jest brązowe, a konopie utraciły swą soczystą zieleń. Po łanach uprawianych na terenie skansenu zbóż, pozostały już tylko ścierniska.

Sektor naftory i karpackie ikony
Spomiędzy drewnianych chałup w pewnym momencie wyłania się wieża wiertnicza. To dodatkowa atrakcja - przygotowany na początku lat dwutysięcznych, wspólnie z Sanockim Zakładem Górnictwa Nafty i Gazu, sektor naftowy.
Ta niewielka część skansenu poświęcona jest historii wydobycia i poszukiwania ropy naftowej na Podkarpaciu od połowy XIX wieku. Wzbogaca krajobraz pogórzańskiej wsi o czarne od ropy, elementy przemysłowe.
W murowanym domu z Nowosiółek mieści się z kolei wystawa „Ikona Karpacka”. To ponad dwieście ikon z XV - XX wieku, zebranych w latach 60. z opuszczonych i niszczejących świątyń południowo-wschodniej Polski.
Warto też zajrzeć do kolejnego budynku, aby obejrzeć ekspozycję poświęconą twórczości malarskiej rodziny Bogdańskich z Jaślisk, przyjrzeć się ludowej modzie sprzed dziesięcioleci i zobaczyć jak, i czym, bawiły się dzieciaki, zanim wymyślono Atari, konsole do gier i telefony komórkowe.

Miasteczko, jakich już nie ma
Nieodzowną częścią skansenu w Sanoku jest też Galicyjski Rynek. Tu się zaczyna wizytę, i tu się ją kończy. To odtworzona część centrum małego miasteczka z przełomu XIX i XX wieku - brukowany plac, studnia pośrodku i pierzeje drewnianych domów.
Mieszczą się w nich zakład fryzjerski, poczta, apteka i sklepik kolonialny. Jest pracownia zegarmistrza i izba szkolna. W cukierni można jeszcze posmakować sezonowych smakołyków, uliczkę obok cały czas działa piekarnia, w której wypieka się oryginalny chleb i serwuje pełne owoców jagodzianki. Pycha.
Jesienią na rynku jest niemal pusto, ale łatwiej dzięki temu wyobrazić sobie, jak po brukowanym placu dostojnie przechadzają się postacie z przeszłości.

Skansen w Sanoku złotym kandydatem PROT
O tym, że sanocki skansen to wizytówka regionu, nie trzeba nikogo przekonywać, ale teraz zostało to potwierdzone oficjalnie. We wrześniu Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna rozstrzygnęła regionalny etap konkursu na Najlepszy Produkt Turystyczny.
Sanocki skansen został podkarpackim kandydatem do Złotego Certyfikatu Polskiej Organizacji Turystycznej. To najwyższe wyróżnienie w konkursie, przyznawane miejscom, które od lat przyciągają odwiedzających i mają szczególne znaczenie dla promocji turystyki. W ogólnopolskim finale Sanok walczy o tytuł z najlepszymi atrakcjami z całego kraju.
Dlaczego jesień to dobra pora roku na odwiedziny w skansenie
Spacer po skansenie jesienią ma kilka zalet. Pierwsza to światło: niskie, ciepłe, idealne do fotografowania strzech, gontów i malowanych okiennic.
Druga to kolory, bo buki i brzozy na Białej Górze robią się złote i rude.
A trzecia to spokój. Po całym terenie przyjemniej się poruszać bez dużych grup turystów. A na zwiedzanie z przewodnikiem, bez którego nie wejdziecie do większości budynków, łatwiej się zapisać niż w sezonie.
Bez przewodnika na wycieczkę niespiesznym krokiem wystarczą dwie, trzy godziny. Warto jednak pamiętać, że w październiku skansen w Sanoku jest otwarty do godz. 16, a od listopada już tylko do 14.
Dobrze więc przyjechać przed południem, by spędzić tu kilka godzin. A później wyjść z powrotem na parking i stwierdzić, że czas spędzony między starymi budynkami, na pozbawionych asfaltu dróżkach, upłynął tam jakoś inaczej.

Skansen w Sanoku - informacje praktyczne
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
ul. Rybickiego 3, 38-500 Sanok · tel. 13 493 01 77 (rezerwacja przewodników) · skansen.mblsanok.pl
Godziny otwarcia (sprzedaż biletów):
październik: 8:00 - 16:00
listopad - marzec: 9:00 - 14:00
kwiecień: 9:00 - 16:00
maj - wrzesień: 8:00 - 18:00
Ostatnie wejście jest możliwe na piętnaście minut przed zamknięciem kasy.
Bilety:
normalny: 32 zł
ulgowy: 20 zł
dzieci do 7 lat: bezpłatnie
Karta Dużej Rodziny: 25% zniżki
poniedziałki w godz. 8:00 - 12:00: wstęp bezpłatny
cerkiew w Uluczu (oddział muzeum, ok. 30 km od Sanoka): 5 zł
Przewodnik (grupa do 25 osób): 140 zł po polsku, 190 zł w języku obcym. Wnętrza obiektów można zwiedzać tylko z przewodnikiem.
Wskazówki: po deszczu ścieżki bywają śliskie, więc zabierz wygodne buty. Psy mogą wchodzić na teren skansenu tylko na smyczy.
Jesień w sanockim skansenie - galeria zdjęć


























