Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Biznes i inwestycje

Mieszkania w Rzeszowie będą drożeć, częściej będziemy je wynajmować

Metr mieszkania na rynku wtórnym kosztuje w Rzeszowie średnio 6,5 tysiąca złotych. W nowym budynku, prosto od dewelopera, zapłacić trzeba średnio 8 – 9 tysięcy.

Grzegorz KrólGrzegorz Król · 4 sierpnia 2022
Udostępnij
Skopiowano!

Zmniejsza się ilość transakcji na rynku mieszkaniowym. Przez podwyżki stóp procentowych i spory wzrost oprocentowań kredytów hipotecznych (średnia wzrosła z 2,5 proc. we wrześniu 2021, do nawet 8 w tej chwili) coraz mniej osób stać na pożyczkę z banku. Z kolei deweloperzy mają większe trudności z uzyskaniem pozwoleń na budowę, a spore wahania cen na rynku materiałów budowlanych sprawiły, że z niepokojem patrzą w przyszłość i wstrzymują nowe inwestycje.

Zdaniem ekspertów, pomimo stagnacji, na spadki cen na rynku nieruchomości nie ma jednak co liczyć.

– To prawda, że mamy chwilowy zastój. Ceny mieszkań trzymają się jednak na tym samym poziomie, a w przypadku nowych inwestycji są nawet wyższe. Rosną ceny materiałów, wzrastają płace, inflacja przekroczyła 15 procent. Rachunek ekonomiczny wyraźnie wskazuje na to, że one po prostu nie mają prawa spaść – mówi Zbigniew Prawelski, właściciel Biura Nieruchomości Prawelski w Rzeszowie.

Ile kosztuje nowe mieszkanie w Rzeszowie?

Pozostając przy mieszkaniach z pierwszej ręki – w tej chwili, początkiem sierpnia 2022 r., w Rzeszowie za metr zapłacić trzeba średnio 8 – 9 tysięcy złotych.

Najtańsze są mieszkania w szeregówkach, gdzieś na obrzeżach miasta. 60-metrowy lokal można mieć już w cenie 5,5 – 6 tys. zł za metr kwadratowy. Oczywiście nie dostaniemy całego segmentu dla siebie. Jeśli kupimy mieszkanie na parterze, na górze będziemy mieć sąsiada. Albo na odwrót.

Im bliżej centrum Rzeszowa, tym drożej. Żeby zamieszkać w pobliżu Rynku, w którejś z powstających nad Wisłokiem dwóch wież Olszynki Park, trzeba mieć średnio 11 tysięcy na metr.

Najdroższą ofertą jaką znaleźliśmy jest czteropokojowy apartament w 161-metrowym wieżowcu. Za 73 metry na 32. piętrze zapłacić trzeba 1,2 mln złotych. Wychodzi 16,7 tys. za metr kwadratowy.

115-metrowe mieszkanie na tej samej kondygnacji kosztuje 1,75 mln zł. Za metr wychodzi trochę taniej, bo „zaledwie” 15,3 tys. zł. W obu przypadkach doskonały widok w cenie.

Nieruchomości w Rzeszowie. Na rynku wtórnym niekoniecznie taniej

Średnia cena mieszkania używanego wynosi w stolicy Podkarpacia ok. 7 tys. zł za metr kwadratowy. Najtańsze lokalizacje to kilkudziesięcioletnie bloki na osiedlach Kmity czy 1000-lecia. Można tu trafić na lokal, który kosztował będzie poniżej 6 tys. za metr kwadratowy. Zalety to lokalizacja, duża ilość zieleni, większe niż na nowych osiedlach przestrzenie między blokami. Główna wada – takie mieszkanie zazwyczaj nadaje się do generalnego remontu.

– Na rynku pojawia się też coraz więcej mieszkań kilkuletnich, zazwyczaj komfortowo wykończonych. Jeśli porównamy ich standard do starego budownictwa, to jest to technologiczna przepaść. To są mieszkania w przedziale cenowym nawet 10 – 11 tysięcy za metr, często więc droższe od mieszkań nowych. I wcale się temu nie dziwię – mówi Zbigniew Prawelski.

Jak nie zakup, to wynajem

Pośrednicy nieruchomości twierdzą, że pomimo wspomnianej już stagnacji i zawirowań na rynku cen i kredytów, nadal opłaca się inwestować w mieszkania. I chociaż klientów indywidualnych jest mniej, ich miejsce zajmują np. fundusze inwestycyjne, które od deweloperów wykupują już całe bloki. 100 mieszkań w pakiecie to dla nich doskonała lokata pieniędzy.

Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego?

– Trend będzie taki, że mieszkania będą wynajmowane, a nie kupowane. Wg. mnie rynek się nie załamie, jeżeli nadal będzie wyglądał, tak jak w tej chwili, to będziemy zmuszeni iść w tym kierunku. W obliczu horrendalnych kosztów zaciągnięcia kredytu, najem będzie jedyną szansą dla ludzi, którzy będą chcieli zamieszkać na swoim  – prognozuje Zbigniew Prawelski.

W tym przypadku na atrakcyjne oferty też jednak trzeba poczekać. Na razie mieszkań na wynajem praktycznie w Rzeszowie nie ma. Zwłaszcza w tym momencie, kiedy zbliża się nowy rok akademicki i, jeśli nie wróci pandemia, to już w przyszłym miesiącu do miasta zjadą stęsknieni za stacjonarną nauką studenci.

– Dodajmy, że czasie pandemii ceny wynajmu spadły nawet o 50 procent. Część mieszkań stała pusta, albo była wynajmowana taniej – mówi nasz rozmówca. – Dzisiaj sytuacja się zmienia, klienci wracają, a mieszkania będą odzyskiwane od tych co mało płacą i wynajmowane drożej. Dużo mieszkań oddaliśmy też Ukraińcom, czasem za darmo, czasem po kosztach. Cześć z nich podjęła prace i u nas zostanie, sporo jednak wyjechało dalej, albo wróciło do kraju. Mieszkań pod wynajem więc nie ma, ale one się pojawią.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.