Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Gorący tematPolityka i samorząd

PSL ostrzega przed skutkami umowy UE-Mercosur. Krzysztof Hetman: To zagrożenie dla polskich rolników

Europoseł PSL Krzysztof Hetman alarmuje, że umowa UE – Mercosur może uderzyć w polskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe. Oznacza brak równych zasad, tańszą żywność spoza UE i ryzyko kryzysu.

8 stycznia 2026
Debata
Grzegorz KrólGrzegorz Król · 8 stycznia 2026
Udostępnij
Skopiowano!

Podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Rzeszowie, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman ostrzegał przed konsekwencjami planowanej umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur.

W piątek, w Brukseli, w sprawie porozumienia zagłosują ambasadorowie państw członkowskich przy UE. Najbliższe godziny mogą więc przesądzić o losach porozumienia, które – jak podkreślał Hetman – stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla polskich rolników, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego i zdrowia konsumentów w całej Unii Europejskiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: PSL podsumowuje dwa lata rządów koalicji. „Były trudne, ale skuteczne dla Podkarpacia”

Czym jest umowa UE-Mercosur?

Umowa Unia-Mercosur to porozumienie handlowe negocjowane od ponad 20 lat pomiędzy Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej zrzeszonymi w bloku Mercosur, czyli Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem. Jej celem jest zniesienie ceł i ułatwienie wymiany handlowej, m.in. w sektorze rolnym, spożywczym i przemysłowym.

Formalne zakończenie negocjacji nastąpiło w październiku 2023 roku. Od tego momentu, jak zaznaczył Krzysztof Hetman, państwa członkowskie nie mogą już zgłaszać weta, a jedyną możliwością zablokowania umowy pozostaje zbudowanie tzw. mniejszości blokującej w Radzie Unii Europejskiej.

Krzysztof Hetman, europoseł PSL w Rzeszowie
– Przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy nie padło ani jedno weto ani formalny sprzeciw wobec tej umowy – mówił Krzysztof Hetman podczas konferencji w Rzeszowie. | Fot. Grzegorz Król

„To nie nowa sprawa”. Spór o odpowiedzialność polityczną

Europoseł PSL odniósł się do zarzutów ze strony obecnej opozycji, przypominając, że prace nad umową były intensywnie wspierane przez wcześniejszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jak podkreślił, zarówno w czasie premierostwa Beaty Szydło, jak i Mateusza Morawieckiego, Polska nigdy nie zgłosiła sprzeciwu wobec umowy z krajami Mercosur.

– Było wręcz odwrotnie. Oni zgadzali się na to, żeby przyspieszyć negocjacje i jak najszybciej je ukończyć, tak aby umowa mogła wejść w życie. Przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy nie padło ani jedno weto, ani formalny sprzeciw, wobec tej umowy. W tym czasie to my, to nasze środowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego, zwracało uwagę na jej negatywne skutki – mówił Hetman podczas konferencji w Rzeszowie.

Przypomniał również o braku jakichkolwiek krytycznych stanowisk ze strony ówczesnego komisarza UE ds. rolnictwa, Janusza Wojciechowskiego, którego na to stanowisko wskazał Jarosław Kaczyński.

ZOBACZ TEŻ: Małgorzata Gromadzka w Rzeszowie: Nie dla umowy z Mercosurem, musimy chronić polskich rolników

Dlaczego rolnicy boją się Mercosur?

Zdaniem europosła największym zagrożeniem jest brak zasady wzajemności w produkcji rolnej. Oznacza to, że producenci z Ameryki Południowej mogliby eksportować żywność do UE, nie spełniając tych samych norm, które obowiązują europejskich rolników.

Chodzi m.in. o:

  • stosowanie środków ochrony roślin zakazanych w UE,
  • niższe standardy dobrostanu zwierząt,
  • użycie antybiotyków niedopuszczonych w europejskiej produkcji,
  • brak porównywalnych norm środowiskowych.

– Jeśli europejski rolnik produkuje drożej, bo musi spełniać rygorystyczne normy, a jednocześnie dopuszczamy tańsze produkty spoza UE, to na starcie skazujemy go na porażkę – podkreślał Hetman.

Robert Sówka, rolnik z Podkarpacia
Podczas konferencji głos zabrał także Robert Sówka, przedstawiciel podkarpackich rolników. | Fot. Grzegorz Król

To uderzenie w polski eksport żywności. Klauzule bezpieczeństwa są niewystarczające

Szczególnie narażona na skutki umowy może być Polska. Jak przypominał europoseł, aż 70 proc. polskiej żywności trafia na rynek unijny. W 2024 roku wartość eksportu produktów rolno-spożywczych przekroczyła 50 mld euro.

– Jeśli rynki Europy Zachodniej zostaną zalane tańszą żywnością z Ameryki Południowej, polscy producenci stracą swoje miejsce. To grozi nadprodukcją, spadkiem cen i głębokim kryzysem w rolnictwie – ostrzegał.

Hetman mówił także o tzw. klauzulach bezpieczeństwa zaproponowanych przez Komisję Europejską. Według niego pojawiły się one pod presją m.in. Polski i Francji, jednak w pierwotnej wersji były zbyt słabe, by realnie chronić rolników.

Dzięki działaniom w Parlamencie Europejskim udało się zaostrzyć zapisy i wprowadzić kluczową zasadę „lustrzanych warunków”, czyli obowiązku spełniania przez producentów z Mercosur tych samych norm, które obowiązują w UE.

POLECAMY: Mus się zgadzał, faktury nie bardzo. Posłowie PiS z Podkarpacia i owocowy ślad Dawtony

Kolejny krok: Trybunał Sprawiedliwości UE

Zdaniem europosła kluczowa dla losów umowy może okazać się postawa Włoch i premier Giorgii Meloni. To od ich decyzji zależy, czy powstanie mniejszość blokująca umowę UE – Mercosur. Hetman apelował do polityków PiS, by – jeśli rzeczywiście mają wpływ na włoski rząd – wykorzystali swoje kontakty i przekonali Włochy do sprzeciwu wobec umowy.

PSL nie wyklucza także skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W ocenie europosła zapisy umowy mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem UE. Taki krok mógłby wstrzymać proces ratyfikacji nawet na kilka lat.

– Dla nas to nie jest polityczna gra. Chodzi o bezpieczeństwo rolników i zdrowie konsumentów – podsumował Krzysztof Hetman.

Rolnik Robert Sówka o umowie Merkosur
– Nasze gospodarstwa rodzinne nie są w stanie konkurować z tak tanim produktem, jaki będzie pochodził z krajów Mercosur – mówił Robert Sówka. | Fot. Grzegorz Król

Robert Sówka, rolnik z Podkarpacia: Stracimy konkurencyjność

Podczas konferencji głos zabrał także przedstawiciel podkarpackich rolników. Robert Sówka z gminy Dynów, prowadzący gospodarstwo specjalizujące się w hodowli bydła mięsnego, podkreślał, że sprzeciw wobec umowy Mercosur jest wspólny dla wszystkich grup producenckich, niezależnie od profilu działalności.

Zdaniem rolnika kluczowym problemem jest utrata konkurencyjności polskich gospodarstw. Produkcja rolna w Unii Europejskiej obciążona jest licznymi normami – od środowiskowych, przez sanitarne, po dobrostan zwierząt. Tymczasem produkty sprowadzane z krajów Mercosur nie muszą spełniać tych samych wymagań.

– My, rolnicy, po prostu stracimy konkurencyjność. Nasze gospodarstwa rodzinne nie są w stanie konkurować z tak tanim produktem, jaki będzie pochodził z krajów Mercosur, który nie jest w ogóle objęty żadnymi normami, jakimi objęci jesteśmy my, rolnicy w Polsce i Unii Europejskiej – podkreślił Sówka.

Mercosur zagrożeniem także dla konsumentów

Rolnik zwracał uwagę, że problem Mercosur nie dotyczy wyłącznie producentów. W jego ocenie równie istotne, a być może nawet ważniejsze, są konsekwencje dla konsumentów.

– Jeżeli, kolokwialnie mówiąc, na nasz polski stół trafi kiepskiej jakości żywność, która generalnie będzie rodziła zagrożenie tym, że najprawdopodobniej możemy się od tego rozchorować, to jest to bardzo duże zagrożenie – ostrzegał.

Według Roberta Sówki brak równych standardów oznacza nie tylko presję cenową, ale również obniżenie jakości żywności dostępnej na rynku europejskim.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.