
Kontrowersje wokół konkursu na projekt Biblioteki Nowej w Rzeszowie przeniosły się na salę Krajowej Izby Odwoławczej w Warszawie. Architekci, prawnicy i urzędnicy przez kilka godzin analizowali procedury, projekt Kengo Kumy i rolę władz miasta.
Spis treści:
Przypomnijmy: wyniki konkursu na projekt Biblioteki Nowej ogłoszono 25 listopada 2025 roku. Nowy obiekt ma powstać pomiędzy Urzędem Marszałkowskim a Zespołem Szkół nr 1. Od początku zapowiadano, że będzie to jedna z najbardziej spektakularnych inwestycji kulturalnych w dziejach Rzeszowa – budynek, który stanie się architektoniczną ikoną miasta i regionu.
Droga do wyłonienia zwycięskiej koncepcji była długa. Przygotowania do konkursu trwały blisko trzy lata, a sam konkurs prowadzony był przez ponad siedem miesięcy. Do rywalizacji stanęło 27 pracowni z Polski i zagranicy, z których sześć zakwalifikowało się do finału.
Ostatecznie pierwszą nagrodę zdobył zespół SCHICK ARCHITEKCI z Rudy Śląskiej we współpracy z Kengo Kuma & Associates z Tokio za projekt „Wir Słowa”. Drugie miejsce zajęła warszawska pracownia WXCA, a trzecie – EMS Architekci.

Votum separatum i poważne zastrzeżenia
Już podczas ogłoszenia wyników doszło do ostrego sporu. Czterech sędziów zgłosiło votum separatum, czyli formalne zdanie odrębne, w którym zakwestionowano wybór zwycięskiej pracy.
– Praca, która zdobyła pierwszą nagrodę, obarczona jest szeregiem wad natury merytorycznych, niemożliwych do naprawienia i (…) nie powinna znaleźć się wśród prac nagrodzonych – cytował fragment dokumentu juror i architekt Jakub Krzysztofik.
Pojawiły się również zarzuty dotyczące nietransparentności obrad i możliwego naruszenia zasady anonimowości projektów, gdy jedna z prac miała zostać pokazana osobie trzeciej. W rozmowie z naszym portalem Krzysztofik jasno mówił, że Konrad Fijołek dyktował sędziom swoje rankingi.
Do sprawy odniósł się także Zarząd Główny Stowarzyszenia Architektów Polskich. W oświadczeniu wskazano na „kluczowe nieprawidłowości na etapie sędziowania”, a prezes SARP Marek Chrobak pisał o naruszeniu anonimowości prac konkursowych (link poniżej).

Spór trafia do KIO
6 lutego 2026 roku sprawa konkursu na projek Biblioteki Nowej w Rzeszowie trafiła na wokandę Krajowej Izby Odwoławczej w Warszawie. Odwołanie złożyła pracownia WXCA, zdobywca drugiego miejsca.
Jak relacjonuje Artur Celiński z portalu Architektura Murator, celem architektów nie jest unieważnienie całego konkursu, lecz odrzucenie zwycięskiej pracy jako niezgodnej z regulaminem i obarczonej według nich poważnymi błędami formalnymi i merytorycznymi.
WXCA przedstawiła aż 135 argumentów, dotyczących m.in. ochrony przeciwpożarowej, dostępności dla osób z niepełnosprawnościami, akustyki, konstrukcji oraz urbanistyki. Architekci przekonywali, że projekt „Wir Słowa” wymagałby tak głębokich zmian, iż w praktyce oznaczałoby to jego zaprojektowanie od nowa.
– Przedstawiciele WXCA podkreślali też, że jeśli ich argumentacja zostanie uznana, miasto nie musiałoby organizować nowego konkursu. Wystarczyłoby zaprosić do negocjacji zdobywców drugiego miejsca – relacjonuje Celiński.

Krzysztof Urbanik: To ja zaproponowałem udział prezydenta
Jedną z kluczowych postaci rozprawy był Dariusz Urbanik, pełnomocnik prezydenta ds. inwestycji, który wcześniej zasiadał w sądzie konkursowym. Urbanik przyznał, że to on zaproponował powołanie prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka oraz trzech innych osób w charakterze biegłych.
Argumentował, że wynikało to z braków w obsłudze prawnej konkursu i potrzeby szerszego spojrzenia na inwestycję. Jak opisuje Celiński, Urbanik tłumaczył także, że zaprosił Konrada Fijołka nie jako prezydenta, lecz jako socjologa miasta i inicjatora projektu.
Jednocześnie stanowczo zaprzeczał, by obecność władz miasta miała wpływ na decyzje jury, ale podczas sesji Rady Miasta Rzeszowa wskazywał, że powielanie zarzutów stawianych przez architektów może spowodować wstąpienie miasta na drogę prawną.
„Na tej części Piłsudskiego nie ma pieszych”
Przedstawiciele Rzeszowa przekonywali przed KIO, że konkurs miał charakter koncepcyjny, a nie wykonawczy. Ich zdaniem szczegółowe kwestie techniczne – takie jak akustyka czy rozwiązania konstrukcyjne – powinny być dopracowane dopiero na kolejnych etapach projektowania.
Podkreślali, że kluczowa była idea architektoniczna, a projekt Kengo Kumy najlepiej odpowiadał ambicjom stworzenia obiektu-symbolu.
Osobnym wątkiem posiedzenia była także urbanistyka. Urbanik wskazywał, że al. Piłsudskiego pełni przede wszystkim „łącznik głównych arterii komunikacyjnych miasta”. Dodał, że „on osobiście nigdy nie widział żadnej osoby poruszającej się pieszo w tej części tej ulicy”, co miało uzasadniać ograniczenie ciągów pieszych łączących bibliotekę z pobliską galerią handlową.
Architekci Schick – Kengo Kuma: Projekt da się zrealizować
Stanowiska miasta bronili także przedstawiciele zwycięskiego konsorcjum Schick – Kengo Kuma. Podkreślali, że projekt powstawał przy udziale ponad stu specjalistów z całego świata i jest w pełni wykonalny.
Jak relacjonuje Celiński, architekci szczegółowo i bardzo fachowo odpowiadali na zarzuty techniczne, wskazując rozwiązania stosowane w podobnych realizacjach na świecie. Zapewniali również, że ewentualne korekty nie spowodują wzrostu kosztów dokumentacji projektowej.
Decyzja w marcu?
Po blisko pięciu godzinach rozprawy KIO zamknęła posiedzenie i zapowiedziała jego kontynuację na 11 lutego. Wówczas strony mają przedstawić kontrargumenty, a Izba zdecyduje, czy powoła świadków, w tym autorów votum separatum.
Jeśli tak się stanie, ostateczne rozstrzygnięcie może zapaść w marcu. Do tego czasu przyszłość jednej z najważniejszych inwestycji kulturalnych w Rzeszowie pozostaje otwarta.
Miasto już wcześniej zapowiedziało, że do czasu rozstrzygnięcia sporu nie będzie komentować całej sytuacji.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy też na Facebooku i na Instagramie.