
Ratownicy medyczni z Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego uczyli się samoobrony. Zajęcia poprowadzili policyjni instruktorzy z Leska i Rzeszowa.
Agresywni pacjenci bywają zagrożeniem dla ratowników medycznych. Dlatego dyrekcja Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego poprosiła policję o zorganizowanie specjalnego szkolenia dla ratowników medycznych. Dwudniowe szkolenie z samoobrony poprowadzili instruktorzy z Komendy Powiatowej Policji w Lesku, jak i Oddziału Prewencji Policji w Rzeszowie.
ZOBACZ TEŻ: Błyskawiczna reakcja rzeszowskich policjantów uratowała życie 3-latka
Czego nauczyli się ratownicy medyczni?
W zajęciach wzięło udział dwudziestu jeden ratowników. Ćwiczyli m.in.:
- techniki odpierania ataku,
- sposoby przytrzymania agresora,
- pozycje i zasłony chroniące przed uderzeniami,
- procedury bezpiecznego opuszczenia karetki w sytuacjach zagrożenia.
Ćwiczenia miały charakter praktyczny, a uczestnicy trenowali w realistycznych warunkach. Tak, żeby
Ratownik ma status funkcjonariusza publicznego
Przypomnijmy na koniec, że ratownik medyczny w trakcie wykonywania obowiązków służbowych ma status funkcjonariusza publicznego. Oznacza to, że znieważenie, napaść lub naruszenie jego nietykalności cielesnej wiąże się z konsekwencjami prawnymi.
Niestety, w ostatnich latach liczba agresywnych incydentów wzrosła. Dlatego takie szkolenia mają kluczowe znaczenie, pomagając ratownikom czuć się bezpieczniej podczas pracy.
Zdjęcia ze szkolenia z samoobrony






