
Miały być burze, a były sportowe emocje. Podczas Festiwalu FASON 2026 na rzeszowskim zalewie po raz pierwszy odbyły się wyścigi smoczych łodzi. Studenci Uniwersytetu i Politechniki pokazali, że w tej dyscyplinie najważniejsza jest współpraca całej załogi.
Spis treści:
Choć jeszcze kilka godzin przed startem synoptycy zapowiadali nad Rzeszowem burze i intensywne opady deszczu, pogoda ostatecznie okazała się łaskawa.
Na miejską plażę przy rzeszowskim zalewie w trakcie zawodów spadło może kilkanaście kropli deszczu i uczestnicy Festiwalu Akademickiego Sportu oraz Nauki FASON 2026 mogli bez przeszkód rywalizować w jednej z najbardziej widowiskowych konkurencji całego wydarzenia – wyścigach smoczych łodzi.
Smocze łodzie – główna atrakcja festiwalu FASON 2026
Wyścigi smoczych łodzi były jedną z głównych atrakcji festiwalu. Ogółem wydarzenie połączyło sport, naukę i integrację studentów. W programie znalazły się również zawody kajakowe, turnieje sportów plażowych, warsztaty naukowe i debaty. Jednak to właśnie rywalizacja na wodzie wzbudzała największe emocje.
Długie, wąskie łodzie, rytmiczne uderzenia bębna i kilkunastoosobowe załogi walczące o każdy metr sprawiły, że zalew na chwilę zamienił się w arenę zdrowej, sportowej rywalizacji.

Chińska tradycja nad Wisłokiem
Jak wyjaśnia dr Miłosz Szczudło z Uniwersytetu Rzeszowskiego, jeden z organizatorów wydarzenia, smocze łodzie mają wielowiekową tradycję sięgającą Chin.
Wyścigi smoczych łodzi to regaty, które wywodzą się z wieloletniej chińskiej tradycji. Są to bardzo widowiskowe wyścigi, w których bierze udział bardzo dużo ludzi, bo ich tradycyjne łodzie liczą nawet do dwudziestu członków załogi, a nasze mają po dziesięć osób plus sternik i bębniarz
mówi.
Choć w Polsce dyscyplina rozwija się od ponad dwóch dekad, głównie w północno-zachodniej części kraju, na Podkarpaciu dotąd była praktycznie nieobecna. do Rzeszowa przywiózł go rektor, profesor Adam Reich, który już kiedy objął swoje stanowisko zaproponował zakup łodzi i międzyuczelniane regaty.
– I udało się – teraz je realizujemy – dodaje Szczudło.
Przygotowania do zawodów trwały kilka miesięcy. Trzeba było nie tylko zdobyć finansowanie, ale także zamówić specjalistyczne łodzie i przygotować załogi do startu.
Smocze łodzie stosunkowo niedawno do nas trafiły. Ale zrobiliśmy kilka treningów i wygląda to dzisiaj całkiem obiecująco
podkreśla organizator.

Studenci trenowali od kilku tygodni
Jedną z załóg tworzyli studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego. Dla większości był to pierwszy kontakt ze smoczymi łodziami.
Trenowaliśmy przez ostatnie kilka tygodni. Pod koniec maja byliśmy też na obozie sportowym nad Soliną z uczelni, gdzie troszkę popływałyśmy na innych łodziach
mówiła przed startem Iza, która wcześniej pływała tylko kajakiem.
Mimo studenckiej atmosfery i dobrej zabawy, zawodniczki nie ukrywały, że chciały wygrać.
– Myślę, że najważniejsze to wygrać – być pierwszymi. Także to przede wszystkim, musimy starać się ile można i nie zwracać uwagi na resztę, na mecie się dowiedzieć, kto był pierwszy – żartowała.
– Tak naprawdę to trochę zabawa, trzeba z tego czerpać trochę funu, ale też fajnie wygrać, żeby ten puchar jednak został u nas na uczelni. Jakaś dawka rywalizacji jest potrzebna, ale nie jest to przymusowe – dodała Ania.

Nie siła, a współpraca
Choć z brzegu może się wydawać, że w wyścigach smoczych łodzi najważniejsza jest siła, zarówno uczestnicy, jak i organizatorzy zgodnie podkreślali, że kluczową rolę odgrywa współpraca.
Powinienem powiedzieć, że wygra ten kto ma więcej siły, ale to jest absolutnie nieprawda. Tu zdecydowanie wygrywamy koordynacją i współpracą w zespole
tłumaczył dr Szczudło.
Jak wyjaśniał, o zwycięstwie decyduje praca całej załogi – od sternika prowadzącego łódź, przez bębniarza nadającego tempo, aż po dziesięciu wioślarzy, którzy muszą wykonywać ruchy niemal idealnie jednocześnie.
– Muszą wiosłować równiuteńko, wkładać do wody wiosło w dokładnie tym samym czasie, przekładać w tym samym czasie – uszczegóławiał.

Najważniejsza jest synchronizacja
Podobnego zdania były studentki.
– Ja bym powiedziała, że najważniejsza jest koordynacja, synchronizacja, żeby każdy członek zespołu się zgrał, bo jak wiemy w łodzi płynie dziesięć osób. Także synchronizacja jest kluczem – podkreślała Iza.
Choćbyśmy mieli tej siły naprawdę dużo, to i tak ta synchronizacja musi być na pierwszym miejscu. Jeśli każdy będzie wiosłował w swoim tempie, to się nie dopłynie. Już wiemy to po treningach, że ta synchronizacja jest ważniejsza niż siła, bo można wkładać mniej siły, ale można szybko płynąć
dodała Weronika.
Jak przyznawały uczestniczki, podczas treningów nie zawsze wszystko wychodziło idealnie.
– Czasami lepiej, czasami gorzej. Niekoniecznie zawsze było tak, jak sobie wszyscy wymyśliliśmy, ale później po instrukcjach od naszych opiekunów powoli to jakoś poszło i teraz mamy wrażenie, że już jest dobrze – mówiła.
Puchar został na Uniwersytecie Rzeszowskim
Ostatecznie lepsi okazali się studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego, którzy po zaciętej rywalizacji pokonali załogę Politechniki Rzeszowskiej i wygrali pierwsze regaty smoczych łodzi zorganizowane w ramach festiwalu FASON.
Dla wielu uczestników był to dopiero początek przygody z tą efektowną dyscypliną. Patrząc jednak po zainteresowaniu studentów i widzów, niewykluczone, że smocze łodzie na stałe zagoszczą w kalendarzu sportowych wydarzeń organizowanych w Rzeszowie. Mamy jednak nadzieję, że kolejne zawody odbędą się w weekend, aby większa ilość Rzeszowian miała możliwość kibicowania.
Festiwal FASON 2026 w Rzeszowie [ZDJĘCIA]


















