
Politycy Prawa i Sprawiedliwości pytają wojewodę, ilu migrantów „zwróconych przez Niemcy” będzie zamieszkiwać w Centrach Integracji Cudzoziemców na Podkarpaciu. To pytanie powinno być jednak skierowane do lidera tego projektu, jakim jest zarządzany przez PiS Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego.
Podkarpaccy posłowie Prawa i Sprawiedliwości zaapelowali do rządu Donalda Tuska o to, aby przywrócił na polsko-niemieckiej granicy wyrywkowe kontrole.
– Powodem tego jest zarejestrowany proceder, realizowany przez służby niemieckie, polegający na przerzucaniu przez polską granicę i podrzucaniu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej nielegalnych imigrantów – informowała posłanka Ewa Leniart.
Przekonywała, że skala procederu jest „niemierzalna, bo polski rząd nie realizuje postulatu zgłaszanego przez PiS”. Według niej problem zaczyna się spiętrzać i coraz więcej osób o nieuregulowanym statusie prawnym przebywa do Polski.
POLECAMY: Teraz rządzi Krystyna Wróblewska. Zmiany w Klubie PiS w Radzie Miasta Rzeszowa
– Trwa procedura legislacyjna, dzięki której będą ułatwienia dla legalizacji cudzoziemców na polskim rynku pracy – mówiła, przekonując, że pojawia się szereg rozwiązań prawnych, przez które urzędy pracy będą „zadaniowane w kierunku integrowania i ułatwiania” dostępu rynku pracy dla cudzoziemców.
To według niej, przy narastającym bezrobociu, będzie miało konsekwencję w znalezieniu pracy przez Polaków.
„Zatrzymać zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego”
Zwróciła się też do obywateli, aby podpisywali się pod referendum dotyczącym stopnia nielegalnej imigracji.
– Tylko w ten sposób możemy zatrzymać zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego, które w naszym kraju będzie narastać – przekonywała była wojewoda podkarpacka.
Leniart podała też statystyki (bez źródła), które wskazują, że liczba napaści w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców w Belgii wynosi 554, w Niemczech 165, a w Polsce – 17. Liczba kradzieży w tym samym przeliczeniu w Belgii wynosi – 1914, w Niemczech – 1307, w Polsce – 960.
Dodała, że obywatele oczekują od rządu zagwarantowania bezpieczeństwa, bo zachodnie kraje nie radzą sobie z migrantami, którzy w niezgodnie z prawem przyjechali w poprzednich latach do Europy.
– Nie mogą sobie z ich liczbą skutecznie poradzić, przerzucając ich na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, co dodatkowo wzmaga stan zagrożenia wobec założenia, że pakt migracyjny zaakceptowany w 2023 roku za rok zacznie obowiązywać – mówiła.
Niech ich przyjmą do domów, do biur
– Czy ci posłowie zechcą przyjąć tych nielegalnych migrantów do swoich biur, a może domów? – pytała kolejna posłanka PiS Teresa Pamuła, wskazując na znajdujące się z tyłu biura posłów PO, przed którymi dziś zwołano konferencję prasową.
PRZECZYTAJ TEŻ: Polska Nawrockiego, to Polska normalna – przekonują podkarpaccy politycy PiS
Przekonywała, że prawie 400 tysięcy migrantów już przeszło nielegalnie na polską stronę. Przypominała, że posłowie PO, gdy był budowany mur, próbowali przejść na stronę Białorusi i dopiero służba graniczna ich zatrzymała.
– Jeżeli są tacy, jak byli dwa lata temu, to proszę bardzo – niech każdy poseł PO utrzymuje jedną rodzinę przez jeden miesiąc – mówiła.
Dodała, że migranci stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju, bo „nigdy się nie zaaklimatyzują, będą chcieli budować swoje środowiska jak w Szwecji, Luksemburgu czy Belgii”.
– Są tam dzielnice, gdzie nawet służba, policja nie wchodzi, tak samo we Francji – straszyła posłanka, przekonując, że „mieszkańcy Podkarpacia nie uwierzą zaklęciom rządu Tuska”.
Ilu cudzoziemców i ile ośrodków jest na Podkarpaciu?
Poseł Marcin Warchoł przekonywał, że chociaż pakt migracyjny jeszcze nie wszedł w życie, to Donald Tusk go już realizuje. Wspominał, że w ostatnim czasie mieszkańcy Czerwonego Boru na Podlasiu alarmowali media, że boją się o własne bezpieczeństwo, ponieważ do znajdującego się na terenie ich gminy ośrodka przywieziono sporą liczbę migrantów.
– W Niemczech, gdzie liczba przestępstw drastycznie wzrosła, to głównie migranci są odpowiedzialni za przeważającą ich liczbę – mówił poseł Warchoł.
Dodał, że jeżeli rząd ukrywa informację o liczbie sprowadzanych migrantów, to jest to „niebywały skandal”. Mówił, że posłowie PiS wyślą do wojewody pismo z pytaniami odnoście powstania Centrów Integracji Cudzoziemców. Chcą wiedzieć m.in. jaka liczba nielegalnych migrantów trafiła na Podkarpacie oraz do jakich ośrodków trafili i z jakich krajów pochodzą.
– Nie oszukujmy się – przy tym rządzie i nielegalnie przejętej prokuraturze odpowiedzialność rządzących jest niemożliwa do wyegzekwowania – mówił były wiceminister sprawiedliwość w rządzie PiS, dodając, że „żadna władza nie trwa wiecznie i kiedyś przyjdzie sprawiedliwość na tych, którzy dziś o tych niewygodnych faktach nie chcą mówić”.
CIC koordynuje marszałek, nie wojewoda
Strategia migracyjna zakłada m.in. utworzenie 49 Centrów Integracji Cudzoziemców (CIC), w różnych regionach Polski. Wstępny dokument w tej sprawie został przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 15 października ubiegłego roku. Strategia zawiera osiem obszarów interwencji polityki publicznej, wśród nich znalazł się obszar poświęcony integracji, zawierający koncepcję budowy Centrów Integracji Cudzoziemców na terenie całego kraju.
Centra podlegają pod Wojewódzkie Urzędy Pracy, które nadzoruje samorząd województwa. W przypadku województwa podkarpackiego liderem projektu jest więc Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego.
Bartosz Gubernat, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiej mówi jednak, że jeśli pytania od posłów PiS wpłyną, to wojewoda na wszystkie odpowie – według swoich kompetencji.