
614 963,87 złotych wydało w ciągu dwóch (2023-2024) lat miasto Rzeszów na hotele w Rzeszowie – napisał w mediach społecznościowych Jacek Strojny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa i szef Rady Programowej Razem dla Rzeszowa. I się zaczęło. Jedni grzmią, że to stanowcza przesada, inni studzą emocje. A co na to wszystko rzeszowscy urzędnicy?
Współpraca: Paulina Bajda
Spis treści:
Jacek Strojny opublikował swój post w mediach społecznościowych kilkanaście dni temu. Zaczyna go od pytania: A może pokój (nie nie na świecie, lecz hotelowy)?
Jacek Strojny: kwota jest zaskakująco duża
W jednej z interpelacji zapytałem o to ile instytucje Miasta Rzeszowa wydały na usługi hotelowe… w Rzeszowie. Okazuje się że ta kwota jest całkiem pokaźna – ponad 600 tys. zł w ciągu ostatnich 2 lat. Głównie takie usługi zakupuje Urząd Miasta, Estrada oraz RDK
pisze Jacek Strojny.
Dalej wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa informuje, że chociaż nie chce ferować radykalnych ocen, to kwota jest zaskakująco duża. I pyta czy taki wydatek jest racjonalny. A obserwujących zachęca, by podzielili się własnymi opiniami.
POLECAMY: Smog w Rzeszowie. Miasto się dusi, ale… statystycznie go nie ma
W jednym z pierwszych komentarzy sytuację podkręca Klub Razem dla Rzeszowa wyliczając, że „Biorąc pod uwagę cenę noclegów w Rzeszowie (niech będzie 250 zł/osobodobę) 614 000 ÷ 250 = 2 456 dób hotelowych. Czy ktoś chce policzyć ile to jest lat?” – komentują działacze.
„Zabawunia za pieniądze mieszkańców trwa w najlepsze”
Wszystkich wpisów pod postem radnego jest ponad pięćdziesiąt. Jak się okazuje – zdania rzeszowian są mocno podzielone. Zacznijmy od tych, którym wydatki ratusza się nie podobają.
„W jaki sposób miasto wybiera usługodawcę? 600 tys to chyba jakieś postępowanie jest na taki grosz? – dopytuje Zbignief Pe.
Zabawunia za pieniądze mieszkańców trwa w najlepsze. Czy przypadkiem ograniczenie wydatków na administrację publiczną nie było jednym ze 100 konkretów uśmiechniętej koalicji rządzącej? Razem dla Rzeszowa dzięki wam szerokie grono odbiorców ma szansę dowiadywać się o patologiach władzy, tak trzymać!!!
skomentował Łukasz Kiełbasa.
„Jakby na to nie patrzeć to wydatkowanie publicznych pieniędzy powinno odbywać się udokumentowane w sposób przejrzysty i jawny” – dodał Jan Karasiewicz.
„Prędzej uwierzę w aferę „hotelówek” niż w to że tyle dyplomatów, artystów czy urzędników w ogóle nocowało za tyle w dobrym celu” – napisał Michał Ciszkowicz.
„Zróbmy z tego miasta stolice wsi podkarpackiej”
Tylko czy aby na pewno jest o co tę aferę robić?
„250 zł za osobę to nie jest nic powalającego, obecnie cena za nocleg w minimum trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniem to około 300 zł. Nawet przyjmując Wasze wyliczenia, wychodzi, że przez ponad 6 i pół roku miasto opłacało pobyt dla jednej osoby. A rzadko kiedy ktoś jeździ w delegacje, na spotkania studyjne i robocze w jedną osobę lub nawet dwie” – – komentuje Jakub Nowak.
Przyjmując więc trzy osoby – to jest całkowicie normalna suma i całkowicie normalna liczba jeśli mówimy o mieście wojewódzkim, będącym powiedzmy że stolicą regionu. Liczba może i robi wrażenie na pierwszy rzut oka, ale jak się to przestudiuje, to już nic nadzwyczajnego
dodaje.
Na to, że hotele dla gości, to normalne wydatki, z jakimi musi liczyć się miasto zwraca też uwagę Sławomir Nosal.
„Rzeszów w 2023r. wciąż był „oblężony” największą w historii ilością wizyt dyplomacji międzynarodowej, nie wspominając o wydarzeniach. (…) Można w ogóle odwołać wszystkie wydarzenia kulturalne i sportowe i zapraszajmy tylko tych, którzy mogą wrócić do domu… tak najdalej do Brzozowa albo Stalowej.”
I dodaje: „Zróbmy z tego miasta stolicę wsi podkarpackiej. Albo lepiej… niech śpią w hostelu w Krakowie w pokoju wieloosobowym – tam jest 35 zł za noc nawet.
Tak poważnie to naprawdę nie udało się przemyśleć w jakim celu bookuje się hotele? Co złego w tym, żeby ugościć. Przecież takie praktyki są w każdym mieście więc punktu do polemiki byłoby porównanie do większych i mniejszych samorządów
pyta miejski aktywista.
„Obywatele mają prawo wiedzieć ile wydajemy i taką wiedzę otrzymują. Mają prawo wiedzieć, czy zostało zachowane prawo zamówień publicznych i czy wydatki były racjonalne. Tylko tyle i aż tyle” – odpowiedział mu Jacek Strojny.
A w innym miejscu dodał, że „ta kwota to tylko wierzchołek góry lodowej szerokiego strumienia. Mając na uwadze, że deficyt bieżący jest już bardzo duży, brak refleksji co najmniej niepokoi”.
Marzena Kłeczek-Krawiec: To wszystko kwestia interpretacji
Co na to wszystko Urząd Miasta Rzeszowa? Marzena Kłeczek-Krawiec z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa przyznaje, że kwota jest jak najbardziej prawdziwa, jednak najważniejsza w tej sprawie jest interpretacja.
Przede wszystkim większość tych kosztów, to noclegi dla artystów, którzy przyjeżdżają do nas i występują dla mieszkańców Rzeszowa. Na przykład dla tych, których możemy zobaczyć podczas Europejskiego Stadionu Kultury. To są naprawdę duże grupy, które przyjeżdżają z całymi zespołami, więc koszty są spore
mówi rzeczniczka prezydenta.
Dodaje, że miasto ceni też bardzo nauczycieli języka angielskiego, którzy co roku spędzają w Rzeszowie po dwa tygodnie w ramach programu Pomost International.
ZOBACZ TEŻ: Rzeszów Europejskim Miastem Sportu? Marta Niewczas: Mamy sportowe DNA
– I w tej kwocie mamy ceny ich noclegów. Tyle że de facto nie są to koszty, które ostatecznie poniosło miasto. Bo faktycznie – miasto zamawia te noclegi, miasto za nie płaci. Ale płaci ze środków, które wpłacają uczestnicy tego kursu – wyjaśnia pewne nieścisłości.
A jaka to kwota? Całkiem spora. Tylko w 2024 roku było to prawie 58 tysięcy złotych. Są to pieniądze, które w kosztach noclegów widnieją po stronie Rzeszowskiego Domu Kultury. Nie obciążają jednak ani budżetu miasta Rzeszowa, ani RDK.
Jacek Strojny: Nie dążyłem do tego, żeby wywołać burzę
O komentarz do całej „hotelowej afery” poprosiliśmy też Jacka Strojnego, który zapoczątkował temat. Radny tłumaczy, że Razem dla Rzeszowa, jako ruch miejski od początku dąży do tego, żeby wydawanie publicznych pieniędzy było bardziej transparentne.
– W tym przypadku kwota jest spora. Nie oceniamy tego ani negatywnie, ani pozytywnie. Chodzi nam o to żebyśmy konkretne przykłady usług rozważali pod względem racjonalności. Dlatego, że budżet jest w bardzo trudnej sytuacji – mówi.
Dodaje, że ruch nie ocenia hotelowych wydatków. Dąży tylko do tego, żeby świadomość wydawania pieniędzy była większa. Tylko czy do tego trzeba wywoływać burze w mediach społecznościowych?
Burzę? Nie wiem. Ja swoim postem chyba nie generowałem żadnej burzy. Był bardzo mocno stonowany, nawet jeśli chodzi o moje standardy. Ale fakt jest taki, że walka o transparentność łatwo nie przychodzi
mówi Jacek Strojny.
– Przypominam, że jesteśmy ruchem miejskim, więc mamy misyjność demokratycznie wpisaną w naszą działalność. I na pewno będziemy kolejne informacje tego typu przedstawiać. Po to żeby mieszkańcy mieli świadomość, na co są te nasze pieniądze wydawane – zapowiada na koniec.
Sprawdź! Jesteśmy na Facebooku i Instagramie.