
Niewinna ranka na łapie, chwila nieuwagi i przekonanie, że „pies sam sobie poradzi”. 5-letnia Sonia boleśnie przekonała się, jak groźne może być wylizywanie rany. Ta historia to ważna lekcja dla każdego opiekuna zwierzęcia.
Spis treści:
Sonia, 5-letnia suczka w typie mieszańca o wadze około 35 kg, nagle zaczęła wylizywać prawą przednią łapę. Nie zaniepokoiło to właścicieli, jako że wcześniej wielokrotnie kaleczyła poduszki łap na rozbitych butelkach czy innych ostrych przedmiotach ukrytych w trawie. Ale tym razem jednak rana była głębsza. A Sonia postanowiła sama się nią zająć.
Pies sam sobie wyliże ranę. To mit
Wciąż panuje powszechne przekonanie, że „pies sam sobie wyliże rany”. Z tym mitem walczy na co dzień rzesza lekarzy weterynarii, cierpliwie tłumacząc, że drażnienie rany językiem przez psa lub kota, szczególnie uporczywe i długotrwałe, może doprowadzić do poważnych konsekwencji
Są to:
- zakażenia (wszak w jamie ustnej zwierząt jest sporo bakterii),
- uszkodzenia tkanek naprawczych,
- przerostu ziarniny zapalnej,
- rozejścia się brzegów rany.
W przypadku Soni dokładnie tak się stało.
Od małej ranki do zakażenia kości
Rana na palcu, z początku mała i niewinnie wyglądająca, zrobiła się ogromna, bolesna, zaczerwieniona i obrzęknięta. Gdy właściciele pojawili się z Sonią w naszym gabinecie doszło już do zakażenia kości, co potwierdziły zdjęcia rentgenowskie.
Sonia nie obciążała łapy, a silny ból prowokował ją do dalszego wylizywania. Powstało błędne koło — im większy ból, tym więcej lizania, a im więcej lizania, tym większe uszkodzenia.
Właściciele poczuli się bezradni i poprosili o pomoc.
Kołnierz to konieczność, nie kara
Pierwszym i najważniejszym działaniem lekarza weterynarii jest w takim przypadku uniemożliwienie psu wylizywania do rany. Soni założono kołnierz ochronny, pobrano wymaz do badania bakteriologicznego i wdrożono antybiotykoterapię oraz leczenie przeciwbólowe. Łapa zabezpieczona została opatrunkiem.
Niestety, niechęć opiekunów do „męczenia psa” kołnierzem była ogromna i Sonia go nie nosiła. Skutek? Doprowadzało to do wielokrotnego rozgryzania opatrunków i dalszego samouszkodzenia.
Wprawdzie właściciele zarzekali się że „pilnują”, aby pies nie dostał się do rany, ale jakoś zawsze suczka znalazła sposób aby ich przechytrzyć.
Dopiero gdy palec spuchł tak bardzo, że Sonia bała się podpierać na chorej łapie, opiekunowie podjęli decyzję o założeniu psu kołnierza. Od tego momentu rzeczy przybrały zdecydowanie lepszy obrót. Antybiotyki zaczęły działać, rana zaczęła się goić, a pies – mimo kołnierza – odzyskał radość życia.
Z moich doświadczeń wynika, że zwierzaki lepiej znoszą kołnierze niż ich właściciele. Szybko uczą się w nich przemieszczać i jeść.

Pierwsza pomoc przy ranach u zwierząt
Pierwsza pomoc po zauważeniu jakiejkolwiek rany u naszego zwierzaka powinna polegać na ochronie rany przed interwencją psa/kota, tak jak właśnie lizanie.
Dobrym pomysłem jest zaopatrzenie się „na zapas” w kołnierz ochronny, który można kupić w gabinetach weterynaryjnych lub w sklepach internetowych.
Warunkiem jest odpowiednie dobranie wielkości. Nie może być zbyt krótki, bo nie spełni swojego zadania. Taki kołnierz nie zajmuje dużo miejsca, może leżeć długo, a w razie potrzeby będzie, jak znalazł.
Jeśli nie mamy kołnierza, to do czasu jego zakupu, zakładamy na ranę opatrunek. Choć trzeba pamiętać, że zwierzę potrafi usunąć go w kilka minut.
Małe, powierzchowne rany, często wystarczy zdezynfekować np. Rivanolem) i zabezpieczyć. Najlepiej jednak, by każdą zmianę obejrzał lekarz weterynarii.
Rany wymagające pilnej interwencji
- Rany gryzione i kłute – muszą być leczone w gabinetach weterynaryjnych bo wymagają oczyszczenia i podania antybiotyków.
- Rany duże, darte – wymagają szycia w narkozie. Najlepiej „na świeżo”, czyli w tym samym dniu. Wtedy gojenie jest szybsze i lepsze. A zabieg tańszy.
- Rany pooperacyjne – bezwzględnie wymagają stosowania się do zaleceń lekarza. Zwierzę musi mieć założony odpowiedni kołnierz i nie powinno się go zdejmować nawet na tzw. pięć sekund. Nawet jednorazowy kontakt psiego czy kociego języka z raną po operacji może mieć ogromne konsekwencje. W niektórych przypadkach (np. po sterylizacji) alternatywą mogą być specjalne fartuszki ochronne.

Groźne krwawienie. Jak reagować?
Czasem dochodzi do sytuacji, gdy zostaje uszkodzona żyła, lub, co gorsze, tętnica. Krwawienie może być obfite i bardzo niebezpieczne. Co wtedy?
Najważniejsze zasady:
- Nie należy tracić głowy, trzeba zachować spokój.
- Najważniejsze jest mocne uciśnięcie rany. Czymkolwiek, co jest pod ręką, nie ważne, czy jałowym, czy nie.
- O ile to możliwe, zakładamy opaskę uciskową np. na kończynę powyżej miejsca zranienia.
- Opaska musi być mocno zaciśnięta. Co 15 – 20 minut trzeba na chwilę ją poluzować do momentu uzyskania pomocy lekarskiej.
Do dziś pamiętam zszokowanego właściciela owczarka niemieckiego, który szukał czynnej w niedzielę lecznicy. Z rany na łapie psa tryskała krew, cały samochód był nią zalany, a opiekun stracił głowę i nie zrobił ucisku powyżej rany. Na szczęście byliśmy drugą lecznicą, którą odwiedził, więc pies nie zdążył się wykrwawić. A samochód? No cóż…

Rany po pogryzieniu są szczególnie podstępne
I jeszcze jedna uwaga – rany po pogryzieniu, choć mogą na zewnątrz wyglądać niewinnie, jak mała dziurka w skórze, niosą ryzyko ropowicy podskórnej. Wraz z zębami agresora, w głąb tkanek dostają się kępki włosów i innych zanieczyszczeń.
Może to doprowadzić do poważnych komplikacji. Wiele razy musiałam otwierać takie rany i usuwać głęboko wtłoczone ciała obce, np. włosy. Te rany bezwzględnie trzeba pokazać lekarzowi weterynarii.
Psia apteczka w podróży
Wyjeżdżając z psem, warto zabrać:
- materiały opatrunkowe,
- środek odkażający,
- stazę do tamowania krwawień,
- kołnierz ochronny.
To niewielki bagaż, który w kryzysowej sytuacji może uratować zdrowie, a nawet życie zwierzęcia.
Masz pytania? Zostaw komentarz albo napisz na re******@*******ow.pl. Możesz tez skontaktować się z nami przez Facebooka.
