Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Kronika policyjna

Zabójstwo i pożar w Boguchwale bez procesu. Łukasz R. trafi do zakładu zamkniętego

Sąd Okręgowy w Rzeszowie zamknął sprawę śmierci mężczyzny w płonącej altanie w Boguchwale. Łukasz R. nie stanie przed sądem za zabójstwo. Biegli stwierdzili, że w chwili podpalenia był całkowicie niepoczytalny.

RedakcjaRedakcja · 10 września 2026
Udostępnij
Skopiowano!
Pożar strażacy w akcji
Łukasz R., który podpalił swojego kolegę w budynku w Boguchwale trafi do zakładu zamkniętego. | Zdjęcie ilustracyjne / archiwum

Zabójstwo i pożar w Boguchwale bez procesu. Łukasz R. trafi do zakładu zamkniętego

Sąd Okręgowy w Rzeszowie zamknął sprawę śmierci mężczyzny w płonącej altanie w Boguchwale. Łukasz R. nie stanie przed sądem za zabójstwo. Biegli stwierdzili, że w chwili podpalenia był całkowicie niepoczytalny.

31-letni mieszkaniec Boguchwały spłonął w drewnianej altanie w nocy z 19 na 20 września 2025 r. Kilkadziesiąt minut później policja zatrzymała jego 36-letniego znajomego, który usłyszał zarzut zabójstwa. Teraz sprawa doczekała się finału. Wyroku skazującego nie będzie.

Ładowanie artykułu…

SMS do siostry, zanim spłonęła altana

Łukasz R. i jego 31-letni znajomy spędzili razem wieczór przy alkoholu w Boguchwale. Kłótnia, która między nimi wybuchła, szybko przerodziła się w groźby. 36-latek powiedział koledze, że go podpali. Przestraszony mężczyzna uciekł do opuszczonego budynku gospodarczego i zaryglował drzwi.

- Przerażony mężczyzna zdążył jeszcze wysłać do swojej siostry wiadomość SMS z dramatyczną informacją, że Łukasz R. grozi mu podpaleniem budynku - mówi prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Łukasz R. nie mógł się dostać do środka, więc podpalił siano w sąsiedniej części budynku i uciekł. Gdy na miejsce dotarła siostra mężczyzny ze znajomym, budynek już płonął. Strażacy znaleźli w zgliszczach zwęglone ciało.

Trzy miesiące aresztu, potem miesiące badań

Policja zatrzymała Łukasza R. 21 września. Mężczyzna przyznał się do winy i opisał przebieg zdarzenia. Decyzją sądu trafił do aresztu.

Śledztwo na kilka miesięcy utknęło na badaniach biegłych. Wnioski psychiatrów i psychologa były jednoznaczne: Łukasz R. w chwili podpalenia nie rozumiał, co robi, i nie panował nad swoim zachowaniem.

Ładowanie artykułu…

Bez wyroku. Zamiast więzienia zakład zamknięty

2 lutego prokuratura wystąpiła do sądu o umorzenie postępowania i skierowanie Łukasza R. na przymusowe leczenie zamiast procesu. Sąd Okręgowy przychylił się do wniosku, Decyzja jest już prawomocna. Łukasz R. formalnie nie jest już oskarżonym.

36-latek trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Sąd zdecydował tak ze względu na ryzyko, że mężczyzna z powodu choroby psychicznej może w przyszłości skrzywdzić kogoś jeszcze. Nie wyznaczono terminu, kiedy Łukasz R. opuści placówkę. To będzie zależało od jego stanu zdrowia.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.