Byli współpracownicy Beaty Szydło z zarzutami. Polska Fundacja Narodowa straciła 8,4 mln zł
Zatrzymani w środę przez CBA Anna P. i Piotr M., byli członkowie zarządu spółki Solvere, usłyszeli prokuratorskie zarzuty w śledztwie dotyczącym kampanii „Sprawiedliwe Sądy”, finansowanej przez Polską Fundację Narodową. Według rzeszowskiej prokuratury działania doprowadziły szkody w wysokości co najmniej 8,4 mln zł.
Paulina Bajda · 24 września 2026
Anna P. i Piotr M. to byli współpracownicy premier Beaty Szydło. Po odejściu z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów założyli spółkę Solvere, która realizowała kampanię „Sprawiedliwe Sądy”, którą sfinansowała Polska Fundacja Narodowa.
Według śledczych Fundacja zapłaciła za kampanię ponad 8,4 mln zł, a pieniądze zostały wykorzystane w sposób niezgodny z celami statutowyi. Dodatkowo sama kampania faktycznie miała służyć interesom politycznym dwóch partii - Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski.
Prokuratura: To był marketing polityczny
Śledczy przypominają, że Anna P. i Piotr M., działając jako osoby zarządzające Solvere, w lipcu 2017 roku, złożyli wniosek dotyczący realizacji kampanii medialnej związanej ze zmianami w wymiarze sprawiedliwości. Miesiąc później spółka podpisała z Polską Fundacją Narodową umowę na realizację projektu „Sprawiedliwe Sądy”.
Prokuratura uważa, że zamówiona kampania została przeprowadzona w sposób odpowiadający wcześniejszym rekomendacjom Solvere przygotowanych dla Prawa i Sprawiedliwości. Według śledczych oznacza to, że fundacja finansowała działania, które w praktyce stanowiły marketing polityczny.
- Wyrządzili Polskiej Fundacji Narodowej szkodę majątkową w wielkich rozmiarach w kwocie nie mniejszej niż 8 428 542,74 zł - informuje prokurator regionalny w Rzeszowie Jaromir Rybczak.

Chodzi także o niedozwolone finansowanie partii
Drugi element zarzutów dotyczy ustawy o partiach politycznych. Według prokuratury PiS i Solidarna Polska otrzymały w ten sposób korzyść w postaci usług marketingu politycznego o wartości ponad 8,4 mln zł.
Chodzi o usługi związane z przygotowaniem i prowadzeniem kampanii - m.in. działania komunikacyjne oraz badania opinii społecznej. Zdaniem prokuratury miały one pomóc w opracowaniu strategii komunikacyjnych partii, w związku z planowanymi przez nie zmianami w wymiarze sprawiedliwości.
To właśnie dlatego śledczy mówią o przekazaniu partiom wartości niepieniężnych. Ustawa o partiach politycznych określa bowiem, od kogo partie mogą otrzymywać pieniądze i inne wartości. Przepisy obejmują również świadczenia niepieniężne.
Wcześniej zarzuty usłyszeli szefowie PFN
To kolejny etap tego samego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie. W lipcu CBA zatrzymało Cezarego J., byłego prezesa Polskiej Fundacji Narodowej, oraz Macieja Ś., byłego członka zarządu fundacji.
Prokuratura zarzuciła im wówczas nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przy realizacji i finansowaniu kampanii „Sprawiedliwe Sądy”. Śledczy również w ich przypadku wskazali na szkodę PFN w wysokości co najmniej 8 mln 428 tys. zł oraz przekazanie PiS i Solidarnej Polsce usług marketingu politycznego o takiej wartości.
Teraz zarzuty objęły osoby, które reprezentowały spółkę realizującą kampanię.
Kampania za rządów Beaty Szydło
Kampania „Sprawiedliwe Sądy” była szeroko zakrojoną akcją dotyczącą reform wymiaru sprawiedliwości prowadzonych przez rząd PiS. Na ulicach pojawiły się billboardy z hasłem „Niech zostanie tak jak było. Czy na pewno tego chcesz?”, działała również strona internetowa i przygotowywano materiały dotyczące sądownictwa.
Kampanię organizowała i finansowała Polska Fundacja Narodowa, a jej działalność finansowały natomiast spółki Skarbu Państwa.
W 2017 roku premierem była Beata Szydło, a ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym - podkarpacki poseł Zbigniew Ziobro.
- Nie byłem jej organizatorem, twórcą, ale przyjmuję ją z dużym zadowoleniem - mówił wtedy Ziobro.
Beata Szydło również oceniała kampanię jako potrzebną i związaną z planowaną przez jej rząd reformą sądownictwa.
Co dalej z podejrzanymi?
Anna P. i Piotr M. nie przyznali się do zarzutów i złożyli wyjaśnienia. Po przesłuchaniach prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze. Mają zakaz opuszczania Polski i zatrzymane paszporty. Zostali również objęci dozorem Policji oraz zakazem kontaktowania się ze sobą, a także z Maciejem Ś. i Cezarym J.
- Przestępstwo zarzucane podejrzanym zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności - dodaje prokurator Rybczak.



