
„Niech moc będzie z wami”. Aż chce się powiedzieć te kultowe słowa, kiedy przechodzi się obok rzeźby przy ul. Dąbrowskiego 21 w Rzeszowie. Stoi tam monument, który na myśl przywołuje postać z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, jednego z bohaterów serialu „Mandalorian”, czyli Baby Yodę. Ktoś nawet ustawił taką lokalizację w mapach Googla…
Mistrza Yody z „Gwiezdnych wojen” przedstawiać nie trzeba. To zielonoskóry, mierzący około metra stwór, który posiadał niezwykle potężna moc Jedi. Władał mieczem świetlnym, był jednym z najpotężniejszych członków Zakonu. To on, aż do swojej śmierci, zajmował się nauką Luke’a Skywalkera. I choć kaleczył język, którym się posługiwał, stał się jedną z najbardziej kultowych postaci popkultury w kinematografii.
W 2019 roku w serialu Disneya „Mandalorian”, o rycerzu, który nigdy nie zdejmuje hełmu, pojawił się inny zielony stworek Grogu. Widzowie szybko ochrzci go imieniem „Baby Yoda” ze względu na jego podobieństwo do Mistrza Yody.
Pomnik Baby Yody stoi w Rzeszowie
Podobieństwo pewnej, znajdującej się w centrum Rzeszowa rzeźby, do małego bohatera z uniwersum „Gwiezdnych Wojen” zauważyli także rzeszowianie. Chodzi o niewielki monument przy ulicy Dąbrowskiego. O dość nietypowym kształcie. Tak przypominającym Baby Yodę, że kiedy serial „Mandalorian” zyskał na popularności, internauci w sieci ochrzcili rzeźbę imieniem małego stworka.
Okazuje się jednak, że za tym monumentem i budynkiem, przed którym stoi, kryje się ciekawa historia, której początki sięgają ubiegłego wieku.
Wieżowiec przy Dąbrowskiego wybudowano w 1970 roku. Już rok później został zasiedlony. Architektonicznie reprezentuje on styl włoski. Jego mieszkańcy chcąc opuścić swoje mieszkania, wychodzą na zewnątrz na balkon, następnie wchodzą do wewnątrz klatki schodowej i schodami wychodzą na ulicę. Całość budowli powstrzymują ogromne, betonowe filary.
Nietuzinkowy budynek przy Dąbrowskiego
– W Polsce są tylko dwa takie budynki. Drugi na wybrzeżu – opowiada Jan Domka, który mieszka w bloku przy ul. Dąbrowskiego, prawie od samego początku. Wprowadził się tam w latach 80-tych.
Skąd takie włoskie inspiracje?
– Wtedy były pewne zasady nakazowe. Ktoś znalazł, ktoś zarobił. To nie jest projekt na nasz teren. On jest na ciepłe klimaty. Pochłonął dużo pieniędzy na ocieplenia. Ponad dwa metry nad słupami, nie są mieszkalne. Tam mieści się cała cześć techniczna: gaz, woda, kanalizacja.
Widok z bloku jest jednak piękny. Przed budynkiem jest też dużo nasadzeń, tak ważnej obecnie zieleni.
– Od ulicy uderzają opary samochodowe. One przechodzą pod filarami i dzięki temu nie idą na budynek. To bardzo korzystne dla mieszkańców – podkreśla Jan Domka, z zawodu budowlaniec.
Wieżowiec wybudował Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych i sprzedał go Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prawie od samego początku od jego zasiedlenia tam pan Jan Domka.
– Kupno mieszkania w tym wieżowcu było bardzo drogie. Mieszkanie 50-metrowe kosztowało średnio od 13 do 15 tys. zł – wspomina.
Pomnik wliczony w cenę mieszkania
Co ciekawe, sam pomnik, którego powstawał on więc równolegle z blokiem. Bo w koszty budowy, był wliczony koszt postawienia rzeźby.
– Z czego byli niezadowoleni liczni mieszkańcy. Ale nie mieli wyboru. Chcąc zakupić mieszkanie, musieli się dołożyć do pomnika. Tak mówili mi sąsiedzi, którzy mieszkają w tym bloku od samego początku
mówi Jan Domka.
Co faktycznie przedstawia rzeźba przy Dąbrowskiego
Projektantem budynku i rzeźby, którą dziś na Google Maps możemy był Andrzej Pęckowski artysta malarz i rzeźbiarz, oraz nestor rzeszowskiego środowiska plastycznego. Odszedł w marcu 2020 roku. W 2000 roku artysta postanowił własnoręcznie rzeźbę odnowić, bo wymagał on konserwacji.
– To był pasjonat swojego zawodu. Wyjątkowo cichy człowiek i twórca z zamiłowania – wspomina Jan Domka.
Niestety nie wiemy, co faktycznie przedstawia kształt rzeźby, którą internauci okrzyknęli pomnikiem Baby Yody. Artysta się tym nie podzielił.
– Nigdy się nie afiszował się, lubił te swoje rzeźby – dodaje Jan Domka, mieszkaniec ulicy Dąbrowskiego.
I zaznacza, że Andrzej Pęckowski jest autorem także pomnika w Fabryce Śrub w Łańcucie.
Kim był Andrzej Pęckowski z Rzeszowa
Andrzej Pęckowski urodził się w 1941 roku w Rzeszowie. Był absolwentem rzeszowskiego Zespołu Szkół Plastycznych. Studiował na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie w 1969 roku otrzymał dyplom w pracowni prof. Jerzego Bandury. Zajmował się zarówno rzeźbą pomnikową, jak i w mniejszych formatach. Był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Uczestniczył w licznych wystawach oraz plenerach rzeźbiarskich i malarskich.
Za swoje prace Pęckowski otrzymał kilka nagród, m.in.
- Nagrodę Wojewody Rzeszowskiego (1980 i 1981),
- Nagrodę Prezydenta Miasta Rzeszowa (1980),
- nagrodę w konkursie na pomnik Stefana Żeromskiego w Mielcu (1984),
- III nagrodę w dziedzinie rzeźby w konkursie „Obraz, Grafika, Rysunek, Rzeźba Roku 1987” (1987),
- Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki (2007).