
Europoseł PSL Krzysztof Hetman alarmuje, że umowa UE-Mercosur może uderzyć w polskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe. Oznacza brak równych zasad, tańszą żywność spoza UE i ryzyko kryzysu.
Spis treści:
Podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Rzeszowie, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman ostrzegał przed konsekwencjami planowanej umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur.
W piątek, w Brukseli, w sprawie porozumienia zagłosują ambasadorowie państw członkowskich przy UE. Najbliższe godziny mogą więc przesądzić o losach porozumienia, które – jak podkreślał Hetman – stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla polskich rolników, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego i zdrowia konsumentów w całej Unii Europejskiej.
PRZECZYTAJ TAKŻE: PSL podsumowuje dwa lata rządów koalicji. „Były trudne, ale skuteczne dla Podkarpacia”
Czym jest umowa UE-Mercosur?
Umowa Unia-Mercosur to porozumienie handlowe negocjowane od ponad 20 lat pomiędzy Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej zrzeszonymi w bloku Mercosur, czyli Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem. Jej celem jest zniesienie ceł i ułatwienie wymiany handlowej, m.in. w sektorze rolnym, spożywczym i przemysłowym.
Formalne zakończenie negocjacji nastąpiło w październiku 2023 roku. Od tego momentu, jak zaznaczył Krzysztof Hetman, państwa członkowskie nie mogą już zgłaszać weta, a jedyną możliwością zablokowania umowy pozostaje zbudowanie tzw. mniejszości blokującej w Radzie Unii Europejskiej.

„To nie nowa sprawa”. Spór o odpowiedzialność polityczną
Europoseł PSL odniósł się do zarzutów ze strony obecnej opozycji, przypominając, że prace nad umową były intensywnie wspierane przez wcześniejszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jak podkreślił, zarówno w czasie premierostwa Beaty Szydło, jak i Mateusza Morawieckiego, Polska nigdy nie zgłosiła sprzeciwu wobec umowy z krajami Mercosur.
– Było wręcz odwrotnie. Oni zgadzali się na to, żeby przyspieszyć negocjacje i jak najszybciej je ukończyć, tak aby umowa mogła wejść w życie. Przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy nie padło ani jedno weto, ani formalny sprzeciw, wobec tej umowy. W tym czasie to my, to nasze środowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego, zwracało uwagę na jej negatywne skutki – mówił Hetman podczas konferencji w Rzeszowie.
Przypomniał również o braku jakichkolwiek krytycznych stanowisk ze strony ówczesnego komisarza UE ds. rolnictwa, Janusza Wojciechowskiego, którego na to stanowisko wskazał Jarosław Kaczyński.
ZOBACZ TEŻ: Małgorzata Gromadzka w Rzeszowie: Nie dla umowy z Mercosurem, musimy chronić polskich rolników
Dlaczego rolnicy boją się Mercosur?
Zdaniem europosła największym zagrożeniem jest brak zasady wzajemności w produkcji rolnej. Oznacza to, że producenci z Ameryki Południowej mogliby eksportować żywność do UE, nie spełniając tych samych norm, które obowiązują europejskich rolników.
Chodzi m.in. o:
- stosowanie środków ochrony roślin zakazanych w UE,
- niższe standardy dobrostanu zwierząt,
- użycie antybiotyków niedopuszczonych w europejskiej produkcji,
- brak porównywalnych norm środowiskowych.
– Jeśli europejski rolnik produkuje drożej, bo musi spełniać rygorystyczne normy, a jednocześnie dopuszczamy tańsze produkty spoza UE, to na starcie skazujemy go na porażkę – podkreślał Hetman.

To uderzenie w polski eksport żywności. Klauzule bezpieczeństwa są niewystarczające
Szczególnie narażona na skutki umowy może być Polska. Jak przypominał europoseł, aż 70 proc. polskiej żywności trafia na rynek unijny. W 2024 roku wartość eksportu produktów rolno-spożywczych przekroczyła 50 mld euro.
– Jeśli rynki Europy Zachodniej zostaną zalane tańszą żywnością z Ameryki Południowej, polscy producenci stracą swoje miejsce. To grozi nadprodukcją, spadkiem cen i głębokim kryzysem w rolnictwie – ostrzegał.
Hetman mówił także o tzw. klauzulach bezpieczeństwa zaproponowanych przez Komisję Europejską. Według niego pojawiły się one pod presją m.in. Polski i Francji, jednak w pierwotnej wersji były zbyt słabe, by realnie chronić rolników.
Dzięki działaniom w Parlamencie Europejskim udało się zaostrzyć zapisy i wprowadzić kluczową zasadę „lustrzanych warunków”, czyli obowiązku spełniania przez producentów z Mercosur tych samych norm, które obowiązują w UE.
POLECAMY: Mus się zgadzał, faktury nie bardzo. Posłowie PiS z Podkarpacia i owocowy ślad Dawtony
Kolejny krok: Trybunał Sprawiedliwości UE
Zdaniem europosła kluczowa dla losów umowy może okazać się postawa Włoch i premier Giorgii Meloni. To od ich decyzji zależy, czy powstanie mniejszość blokująca umowę UE – Mercosur. Hetman apelował do polityków PiS, by – jeśli rzeczywiście mają wpływ na włoski rząd – wykorzystali swoje kontakty i przekonali Włochy do sprzeciwu wobec umowy.
PSL nie wyklucza także skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W ocenie europosła zapisy umowy mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem UE. Taki krok mógłby wstrzymać proces ratyfikacji nawet na kilka lat.
– Dla nas to nie jest polityczna gra. Chodzi o bezpieczeństwo rolników i zdrowie konsumentów – podsumował Krzysztof Hetman.

Robert Sówka, rolnik z Podkarpacia: Stracimy konkurencyjność
Podczas konferencji głos zabrał także przedstawiciel podkarpackich rolników. Robert Sówka z gminy Dynów, prowadzący gospodarstwo specjalizujące się w hodowli bydła mięsnego, podkreślał, że sprzeciw wobec umowy Mercosur jest wspólny dla wszystkich grup producenckich, niezależnie od profilu działalności.
Zdaniem rolnika kluczowym problemem jest utrata konkurencyjności polskich gospodarstw. Produkcja rolna w Unii Europejskiej obciążona jest licznymi normami – od środowiskowych, przez sanitarne, po dobrostan zwierząt. Tymczasem produkty sprowadzane z krajów Mercosur nie muszą spełniać tych samych wymagań.
– My, rolnicy, po prostu stracimy konkurencyjność. Nasze gospodarstwa rodzinne nie są w stanie konkurować z tak tanim produktem, jaki będzie pochodził z krajów Mercosur, który nie jest w ogóle objęty żadnymi normami, jakimi objęci jesteśmy my, rolnicy w Polsce i Unii Europejskiej – podkreślił Sówka.
Mercosur zagrożeniem także dla konsumentów
Rolnik zwracał uwagę, że problem Mercosur nie dotyczy wyłącznie producentów. W jego ocenie równie istotne, a być może nawet ważniejsze, są konsekwencje dla konsumentów.
– Jeżeli, kolokwialnie mówiąc, na nasz polski stół trafi kiepskiej jakości żywność, która generalnie będzie rodziła zagrożenie tym, że najprawdopodobniej możemy się od tego rozchorować, to jest to bardzo duże zagrożenie – ostrzegał.
Według Roberta Sówki brak równych standardów oznacza nie tylko presję cenową, ale również obniżenie jakości żywności dostępnej na rynku europejskim.
Jeden komentarz
Pitolenie o Szopenie. Mercosur to ogromna szansa dla polskiego przemysłu i o tym się nie mówi. Ile % polskiego PKB to rolnictwo, a ile przemysł? Najlepiej operować półprawdami, jacy to rolnicy są biedni…