
Spór o Wir Słowa – zwycięski projekt Biblioteki Nowej w Rzeszowie, nabiera tempa. Po obszernej deklaracji głównego autora koncepcji, światowej sławy architekta Kengo Kumy, głos zabrali architekci, którzy zgłosili votum separatum. Ich odpowiedź jest wyjątkowo ostra.
Spis treści:
Główny architekt zwycięskiego projektu Biblioteki Nowej w Rzeszowie, Kengo Kuma, przesłał do Krajowej Izby Odwoławczej obszerne oświadczenie. Nie odnosi się w nim jednak bezpośrednio do zarzutów technicznych, lecz odwołuje się do idei troski, miejskiego kontekstu i społecznej roli architektury.
Uważamy, że oświadczenie Kengo Kumy to w dużej mierze pustosłowie, pełne egzaltacji i pretensjonalnych uniesień
piszą Cezary Szpytma, Piotr Śmierzewski, Wojciech Fałat i Jakub Krzysztofik.
Projekt Wir Słowa. Szereg wad niemożliwych do naprawienia
Przypomnijmy: konkurs na nową siedzibę Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie wygrała koncepcja Wir Słowa, przygotowana przez międzynarodowy zespół pod kierownictwem światowej sławy architekta (link niżej).
Wyniki zostały jednak zaskarżone przez warszawską pracownię WXCA, która złożyła aż 135 zarzutów, wskazując ich zdaniem, na poważne błędy formalne i merytoryczne, m.in. w zakresie ochrony przeciwpożarowej, dostępności dla osób z niepełnosprawnościami czy konstrukcji.
Dodatkowo czterech sędziów konkursowych zgłosiło votum separatum, w którym zakwestionowali wybór zwycięskiej pracy.
Praca, która zdobyła pierwszą nagrodę, obarczona jest szeregiem wad natury merytorycznych, niemożliwych do naprawienia i (…) nie powinna znaleźć się wśród prac nagrodzonych
napisali w dokumencie dołączonym do akt sprawy.
Manifest zamiast polemiki
W swoim liście do Krajowej Izby Odwoławczej Kengo Kuma nie podejmuje polemiki z technicznymi zarzutami. Jego oświadczenie ma charakter osobistego manifestu projektowego, w którym architekt broni swojej wizji, odwołując się do idei troski, pamięci miejsca i społecznej funkcji architektury.
„Architektura, gdy służy społeczeństwu, musi zaczynać się nie od formy, lecz od troski – troski o miasto, o pamięć, o ciszę oraz o niewidzialne rytmy ludzkiego życia.”
Kuma tłumaczy, że Wir Słowa nie jest formą narzuconą miastu, lecz przestrzenią wyrastającą z jego rytmu i historii. Podkreśla także znaczenie lokalnego kontekstu i decyzję o odsunięciu głównej bryły od al. Piłsudskiego, co miało stworzyć strefę wyciszenia i publicznego oddechu pomiędzy ruchem ulicznym a przestrzenią kultury.
„Pomiędzy ruchem ulicznym a refleksją, pomiędzy prędkością a skupieniem, zaproponowaliśmy przestrzeń oddechu – ogród, inkluzywna strefa publiczna, moment wyciszenia.”
pisze japoński architekt.

Odpowiedź architektów: To dorabianie filozofii do skończonego projektu
Na oświadczenie Kengo Kumy ostro odpowiedzieli architekci, którzy podpisali się pod votum separatum: Cezary Szpytma, Piotr Śmierzewski, Wojciech Fałat i Jakub Krzysztofik. W ich opinii dokument przesłany do KIO jest pełen „natchnionej retoryki”, ale w niewielkim stopniu odnosi się do realnych problemów projektu.
Autorzy odpowiedzi zarzucają Kumie, że jego manifest rozmija się z rzeczywistością konkursowej koncepcji, będąc próbą „dorabiania filozofii do skończonego już projektu”. Ich zdaniem to właśnie podporządkowanie wszystkiego efektownej, spiralnej „stararchitektonicznej formie”, jest główną przyczyną błędów funkcjonalnych, urbanistycznych i technicznych.
W pracy brakuje rozsądku, ekonomiki, praktyczności rozwiązań, elastyczności użytkowej, poprawnych rozwiązań urbanistycznych. Brakuje – bo nadrzędna jest forma spiralnie rozwijanego kontinuum przestrzennego składającego się z 50 trójkątnych półpoziomów
napisali w oświadczeniu.
Brak rozsądku, ekonomiki i praktyczności
Jak podkreślają, w projekcie zabrakło rozsądku, ekonomiki i praktyczności rozwiązań, a także elastyczności użytkowej i poprawnych relacji z otoczeniem.
Forma – spiralne kontinuum złożone z 50 trójkątnych półpoziomów – miała zdominować wszystkie pozostałe aspekty, od komfortu użytkowników, przez warunki pracy bibliotekarzy, po realne możliwości budżetowe miasta.
Wszystko w tym projekcie zostało poświęcone na rzecz formy: pełno- i niepełnosprawni użytkownicy, przyszli pracownicy biblioteki, wygoda wykonywania codziennych obowiązków, praktyczność magazynowania zbiorów bibliotecznych, budżet miasta i zdrowy rozsądek
czytamy.
Szczególnie krytycznie architekci oceniają deklaracje dotyczące relacji budynku z miejskim kontekstem. W ich ocenie zwycięska praca Wir Słowa ignoruje lokalne uwarunkowania, a opisywana przez Kumę „strefa oddechu” pomiędzy biblioteką a al. Piłsudskiego jest w istocie próbą zamaskowania problemów funkcjonalnych i urbanistycznych.
– W pracy konkursowej współpraca stu osób (tak podają polscy współpracownicy z TK Holding) doprowadzić może jedynie do problemów koordynacyjnych i niespójności projektu. Niemniej, widząc skalę i liczbę błędów w omawianym projekcie, jesteśmy skłonni uwierzyć, że do współpracy tej ilości osób faktycznie doszło – czytamy.
Nie szczędzą też gorzkich słów pod adresem narracji o „międzynarodowym zespole ekspertów”, wskazując na niespójności dotyczące składu zespołu projektowego i skali faktycznego zaangażowania.

„Najgłośniejsze nawet światowe nazwiska nie gwarantują automatycznie światowej jakości”
W podsumowaniu Szpytma, Śmierzewski, Fałat i Krzysztofik piszą wprost:
„Uważamy, że oświadczenie Kengo Kumy to w dużej mierze pustosłowie, pełne egzaltacji i pretensjonalnych uniesień. (…) Okazuje się, że najgłośniejsze nawet światowe nazwiska nie gwarantują automatycznie światowej jakości.”
Spór o kształt Biblioteki Nowej w Rzeszowie wchodzi tym samym w kolejną, coraz ostrzejszą fazę, a ostateczne rozstrzygnięcie należeć będzie do Krajowej Izby Odwoławczej.
Jest coś, o czym powinniśmy napisać? Daj znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

