Autor: Barbara Mikulska-Wasil

Psychodietetyczka, studentka psychologii. Na co dzień prowadzi rodzinną zielarnię „Natura. Pod zielonym listkiem” w Rzeszowie, gdzie zajmuje się również doradztwem dietetycznym. Pasjonatka potencjału drzemiącego w każdym człowieku. Wierząca, że każdy jest tu po to, aby uczynić świat lepszym miejscem.

Ciasta i ciasteczka, torty, pierniczki, sałatki, pieczenie, sery, wędliny, pierogi, krokiety, uszka… Pod tym ciężarem w czasie Świąt Bożego Narodzenia uginają się nasze stoły. Te kilka dni w roku to moment szczególny – czas, kiedy możemy jeść do oporu bez wyrzutów sumienia. Co więcej, jest to nie tylko dozwolone, ale wręcz kulturowo wskazane.

Powoli przygotowujemy się na kolejną porę roku, a co za tym idzie – na nowy zestaw produktów na półkach w kuchni, lodówce i spiżarni. Właściwie już od sierpnia królują różnorodne przetwory, ale to właśnie wrzesień i październik przynoszą ten wyjątkowy klimat obfitości, którego nie da się pomylić z niczym innym.